Reklama

  •  

    Chłopcy dają do wiwatu!

Jak dwie krople wody

To, że dzieci rosną, ma też inne, dość zabawne konsekwencje. Po ich urodzeniu, nie mieliśmy problemu z odróżnieniem Jeremiego od Ignacego. Pierwszy był nieco cięższy i miał pulchniejszą buzię niż drugi. Jednak gdy Ignacy nadrobił zaległości, jego rysy też się zaokrągliły. I tu zaczęły się schody. Babcie mylą bliźniaków notorycznie (zwłaszcza jeśli np. przez przypadek zamienimy ich czapeczki, które na wszelki wypadek mają różne kolory). My radzimy sobie trochę lepiej, ale i tak, na pierwszy rzut oka nie zawsze zgadujemy, z którym synem mamy akurat do czynienia. Na szczęście coraz bardziej "widoczne" stają się różnice w ich charakterach. Ignacy jest delikatniejszy i bardziej emocjonalny. Jeremi wydaje się spokojniejszy, choć płacze zdecydowanie głośniej i dłużej, gdy uzna, że ma po temu jakieś ważne powody. A tych z czasem zaczyna pojawiać się coraz więcej.

Codzienna gimnastyka

Reklama

"Umawiaj nas do neurologa i rehabilitantki" - decyduje Niki, patrząc na Ignacego, który ma wyraźną skłonność do odginania głowy w jednym kierunku. Nauczeni niegdyś doświadczeniem z Mikołajem wiemy już, że zaburzenia napięcia mięśniowego mogą ujawniać się bardzo wcześnie. Odwiedzamy więc z maluchami dr Wandę Potakiewicz.

Stwierdza, że dużych problemów nie widać, ale mimo to rehabilitacja jest wskazana. Mgr Jolanta Radoch przyjeżdża do nas do domu i wygłasza podobną opinię, zapisując bliźniakom porcję ćwiczeń - zasadniczo na wszelki wypadek, ale lepiej je robić, żeby uniknąć poważnych problemów w przyszłości. Niki ma więc jeszcze więcej roboty, bo cały zestaw "gimnastyki" trzeba wykonać co najmniej trzy razy dziennie u każdego z malców po kolei. Wkrótce Ignacego i Jeremiego czeka kolejny kontakt ze służbą zdrowia.

Tym razem chodzi o porcję obowiązkowych szczepień. Niestety, daliśmy się przekonać paniom z przychodni, że znieczulanie skóry przed zastrzykami u tak małych dzieci nie jest konieczne. To był poważny błąd. Każdy z maluchów dostał aż po trzy ukłucia - w obie nóżki i jedno ramię.

Lamenty po szczepieniu Obaj chłopcy znieśli to bardzo źle. W domu marudzą i płaczą tak rozdzierająco, że po konsultacji z pediatrą podajemy im niewielkie ilości paracetamolu, by złagodzić ból. Wiemy już, że przy następnym szczepieniu z pewnością nie będziemy słuchać "dobrych rad".

Przed zastrzykiem zastosujemy znieczulający krem Emla (w Polsce dostępny nadal, nie wiadomo dlaczego, wyłącznie na receptę).

Myśląc tak o kolejnych szczepieniach nie wiedzieliśmy jeszcze, że już wkrótce nasze bliźniaki czeka nieco więcej zastrzyków oraz innych nieprzyjemności. I że mimo naszej miłości, troskliwości i uwagi, którą poświęcamy chłopcom, nie będziemy w stanie im zapobiec.

Jan Stradowski, szef działu nauki miesięcznika "Focus"

Artykuł pochodzi z kategorii: Strona główna

Mam dziecko
Więcej na temat:maluchy | chłopcy

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 129

Reklama

Wasze komentarze (17)

  • 23.05.2008 (16:41)
    ~asia
    Jasne :)
    około dwa lata temu też miałam taka nadzieję...A teraz mam 4 synów w tym roczne bliźniaki...Pozdrawiam
  • 23.05.2008 (01:58)
    ~blabla
    czy w zamiarze autora tekst miał byc antykoncepcyjny? jeśli tak to się udało...
  • ~Link sponsorowany
  • 22.05.2008 (23:22)
    ~mg
    a ja z żoną chcielibyśmy mieć bliźniaki, mamy już dwóch synów 5 lat i 3 miesiące... może bliźniaczki :)
  • 22.05.2008 (23:03)
    ~tata
    3 letnie bliżniaki,tak,ze was całkowicie rozumiem.Ciągle karmienie i pielęgnacja.Do tego jeszcze sa bardzo zywi i glośni.Wymagają ciągłej uwagi i opieki.Kiedy wychodzę muszę zatrudniać opiekunkę.No cóż sam chcialem mieć yorki.
  • 22.05.2008 (22:56)
    ~Kasiek-MG
    a co powiecie na 2 pary bliźniąt i to w ciagu 15 miesięcy?? mam straszych braci bliźniaków, a ja mam do pary brata;) a na dodatek napiszę Wam coś jeszcze, ja z moim bratem mamy różne miejsca urodzenia-to przez okropną zimę, która wtedy panowała i karetka niedojechała na czas do mojej Mamy...w efekcie ja urodziłam się w domu,a brat w szpitalu;)! może dla niektórych nieprawdopodobne, ale to jest prawda;) a ta historia z tymi różnymi miejscami urodzenia jest nawet zabawna, tylko w szkole nam nikt nie wierzył i Mama musiała pisać specjalne oświadczenie:D:D pozdrowionka dla Wszystkich bliźniaków, i Rodziców bliźniakowych a zwłaszcza dla moich;*