Córka żeruje na młodszym bracie

Pawełek już od miesiąca prosił mnie o rolki. Postanowiłam spełnić jego marzenie - pogoda jest teraz coraz ładniejsza, więc ruch na świeżym powietrzu to dla dziesięcioletniego chłopca o wiele lepsza forma spędzania czasu od siedzenia przed komputerem.


- Synku, jak tylko wrócę z pracy, pójdziemy kupić rolki. Ale pamiętaj: dołożysz do nich  te 50 zł, które dostałeś od babci na urodziny i trochę drobnych z kieszonkowego - powiedziałam, chcąc nauczyć go oszczędności.

Reklama

- Ale mamusiu, ja już nie mam prawie tych pieniążków... - Paweł spuścił głowę.

 - Jak to?! Wydałeś tyle pieniędzy na jakieś głupoty? - byłam naprawdę zła.

Wtedy mój syn wydusił w końcu, że... dał je starszej siostrze. Przycisnęłam go do muru i okazało się, że gdy nie chciało mu się odrabiać lekcji, sprzątać swojego pokoju albo wyprowadzić Hektora na spacer, dawał Agacie raz 2 zł, raz 5 zł... I tak oto córka, żerując na naiwności (i przyznaję - także lenistwie) młodszego braciszka, mogła sobie pozwolić na markowy tusz do rzęs i modny lakier.

 - Agata, jak mogłaś?!  Jesteś od niego o 6 lat starsza, powinnaś być dla niego wzorem! Nie możesz zarabiać na młodszym bracie! Jeżeli już musisz wyręczać go w obowiązkach, to przynajmniej rób to za darmo!

- Mamo, ty nic nie rozumiesz - broniła się Agata. - Paweł jest tak leniwy, że sam mi zaproponował 5 zł za pomoc w lekcjach i 2 zł za spacer z Hektorem.

Sama już nie wiem, co o tym myśleć! Agata nie powinna zarabiać na młodszym bracie, to pewne. A Pawełek? Jest tak leniwy i rzeczywiście na zagonienie go do lekcji trzeba poświęcić sporo czasu i energii. Mimo wszystko rodzeństwo powinno się wspierać i pomagać sobie - oczywiście bezinteresownie. 

Czy powinnam obojgu odebrać kieszonkowe aż do odwołania? Czy może wystarczy porozmawiać z dziećmi?

 

Zofia Dziekańska (40 l.) z Grójca

 



Bella Relaks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje