Czy porażka daje siłę?

Przez ponad 10 lat pracowałam jako referentka w urzędzie gminy. Bardzo mi zależało na tej posadzie. Przez te wszystkie lata byłam solidnym i oddanym pracownikiem, nie raz i nie dwa brałam dodatkowe zlecenia, zabierałam papiery do domu.

Niestety, gdy przyszło do redukcji etatów, nikt nie docenił mojego poświęcenia. Dostałam wymówienie i z dnia na dzień wylądowałam na bezrobociu. To był dla mnie szok. I to nie tylko dlatego, że zostałam bez pensji. Nie mogłam się pogodzić z tym, jak mnie potraktowano. A jeszcze tu i ówdzie słyszałam ironiczne uwagi: "Widzisz, a tak się poświęcałaś". Nie ukrywam, że się załamałam, dniami i nocami rozpamiętywałam to, co się stało. Ale w końcu wzięłam się w garść. Postanowiłam, że ja im jeszcze w tym urzędzie pokażę, na co mnie stać. I pokazałam! Wystarałam się o unijną dotację i założyłam własną firmę - mały punkt ksero. Na razie nie zarabiam kokosów, ale idzie mi coraz lepiej. Jestem z siebie dumna! Tymczasem ostatnio stało się coś kompletnie nieoczekiwanego. Urząd gminy znów zaczął zatrudniać pracowników i były szef zaproponował mi... powrót do pracy! Byłam zaskoczona. Ale przede wszystkim czułam satysfakcję, mogąc powiedzieć, że nie szukam pracy, bo mam swoją firmę. Tymczasem w urzędzie dali mi jeszcze czas do namysłu, tak im na mnie zależy! I teraz trochę się waham. Zanim moja firma się rozkręci, minie trochę czasu. Może jednak powinnam wrócić na stare śmieci?

Reklama

Kamila, 46 lat

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 20 (w sprzedaży od 19 maja br. ) i na stronie:

www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje