Domowa impreza

Warszawiacy nazywają ją hommingiem, nastolatki melanżem, troszkę starsi prywatką, a tak naprawdę bez względu jak się nazywa - impreza w domu ma być po prostu dobra.

Podstawową cechą takiego spotkania jest to, że impreza jest "składkowa". Raczej nie zostawia się wszystkiego na głowie gospodarza. A już na pewno nie kupno alkoholu.

Reklama

Dobra gospodyni takich spotkań potrafi wyczarować świetne przekąski mając tylko przysłowiowe światło w lodówce.

Najlepiej przygotować oczywiście oprócz paluszków, chipsów czy popcornu deskę serów, oliwki, dynię konserwową, takież ogórki czy jakąś sałatkę. Świetne są też kanapeczki na krakersach. Taki smaczny minimalizm. Trzeba pamiętać, że goście przyszli porozmawiać, potańczyć, posłuchać muzyki a nie napychać się. Nie ma sensu przygotowywanie wytrawnych potraw.

Niezaprzeczalnym wyznacznikiem tego, czy impreza jest uda będzie fakt czy skończy się w kuchni. Bo tam kończą się dobre imprezy, a najlepsze nawet tam się zaczynają.

Organizując prywatkę musisz pamiętać, że zapraszając kilka czy kilkanaście osób do domu musisz przedstawić im pewne zasady w nim obowiązujące. Umawiasz się po prostu, że jeśli przeszkadza ci dym papierosowy, goście będą palić na balkonie lub w kuchni. Sami będą korzystać z naczyń w kuchni i brać sobie jedzenie, bo w innym przypadku będziesz się musiała cały wieczór tylko nimi zajmować. Jeśli jest np. jakiś pokój, do którego nie powinni wchodzić (np. należący do twojej współlokatorki) - nie krępuj się, też od razu o tym powiedz.

Współczesne domowe "potańcówki" bardzo przypominają prywatki z czasów komunizmu - wtedy młodzi ludzie nie mieli za bardzo innego wyjścia na wspólne spędzanie wolnego czasu, a teraz takie spotkania są jakby trochę ucieczką od zatłoczonych klubów, w których można stracić całą wypłatę podczas jednego wieczoru. Z sentymentem jednak na prywatne imprezy wracają duchy tamtych czasów - na przykład adaptery i winylowe płyty z muzyką lat 80. i początku 90. Przy takiej muzyce można szaleć do białego rana.

Diabeł tkwi w szczegółach - pamiętaj o większej ilości popielniczek, odpowiedniej ilości talerzy i sztućców a nawet papieru toaletowego. Każdy z takich braków może spowodować małą "awarię", po której trzeba będzie wysyłać kogoś do najbliższego sklepu całodobowego albo po prostu będzie strasznie dużo sprzątania.

Wynalazkiem, który najbardziej sprawdza się na imprezach w domu są jednorazowe naczynia, dzięki nim pozbywasz się większości kłopotów z doprowadzeniem domu do stanu użyteczności. Nawet najmilsi i najgrzeczniejsi goście w tłumie potrafią przysporzyć gospodarzowi dużo pracy. Pocieszeniem jest to, że tacy goście zazwyczaj pomagają sprzątać.

Zwłaszcza rano, bo zazwyczaj zostają na noc, jeśli tylko ilość łóżek i miejsca na podłodze i fotelach jest wystarczająca. Wtedy też pamiętaj, aby ugościć ich kawą i śniadaniem. Na pewno przyjdą następnym razem!

Dowiedz się więcej na temat: goście | domowa | impreza

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje