Reklama

  •  

    Jeszcze oszczędność czy już skąpstwo?

Obydwoje z mężem pracujemy. Kasę "trzyma" jednak mąż. W praktyce wygląda to tak, że to on decyduje o naszych wydatkach. Właściwie mogłabym powiedzieć, że jest mi to na rękę.

Zdjęcie

Życie ze skąpcem może być trudne /© Panthermedia
Życie ze skąpcem może być trudne
/© Panthermedia
Mamy skromne dochody i gospodarowanie nimi w taki sposób, by starczyło do kolejnej wypłaty, wcale nie jest łatwe. Mam więc ten problem z głowy. Ale co innego spędza mi sen z powiek. Otóż mąż już dawno temu postanowił, że będzie decydował o wszystkich wydatkach, bez wyjątku. Nawet jeśli chcę sobie kupić parę rajstop, to też muszę się przed mężem z tego spowiadać. Tak samo dzieci - dostają niewielkie kieszonkowe, z którego się rozliczają. Gdy kupią coś, co mąż uzna za fanaberię, następnym razem obcina im kieszonkowe. Gdy ja albo któreś z dzieci robimy zakupy, musimy przynosić paragony, które mąż dokładnie sprawdza - czy aby na pewno w siatkach jest to samo, co na paragonie. Mąż jest tak drobiazgowy i skrupulatny, że, moim zdaniem, popada w przesadę. Czuję się chwilami skrępowana, gdy muszę mu się tłumaczyć z osobistych wydatków. A on jeszcze je komentuje, czy na pewno są potrzebne. Mąż mówi, że jest po prostu oszczędny. I gdyby nie on, dawno byśmy poszli z torbami. A ja uważam, że to, co on wyprawia, to już nie jest oszczędność, ale skąpstwo. Powiedziałam mu nawet, że nie będę mu się spowiadała z osobistych zakupów. No i od razu była awantura. Sama już nie wiem, co mam robić?

Halina, 49 lat

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Strona główna

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 11

Reklama

Wasze komentarze (40)

  • 08.11.2011 (13:06)
    ~MONIKA1233333
    Twój mąż jest przewrażliwiony jak kupujesz sobie loda za złotówke to tez mu się spowiadasz? Tak być nie moze nikt nie ma prawa patrzyć ci na ręcę a co do dzieci tu juz przesadził, sama mam prawie 14 lat owszem wiadomo oszczędność popłaca ale bez przesady każdy od czasu do czasu kupiłby sobie coś do picia czy batonika :) Musisz poważnie porozmawiać z mężem a jeśli to nie pomoże postaw mu ultimatum ... rozumiem ze mąż stara się być oszczędny ale jak dla mnie to powoli zaczyna być zwykłym skąpstwem. Wygospodarujcie kwotę którą bedziesz miała na swoje prywatne potrzeby a mąż nie będzie wiecznie stał nad tobą ;]
  • 02.11.2011 (14:21)
    ~mrcn
    Moja matka też jest strasznie skąpa, ma odłożone chyba z kilkadziesiąt zł a oszczędza po prostu na wszystkim. Kiedyś ostatnio w jej starej skodzie felicja nawalił się tłumik, a mama twierdzi że bez niej jakoś obejdzie i pożałowała 100 zł na jej wymianę (tyle jej zaproponował mechanik, bo miał wymieniać tylko tarczę hamulcową).
  • ~Link sponsorowany
  • 26.10.2011 (07:51)
    ~żona
    To jest gorzka prawda. Mi tak zleciało 50 lat, teraz dopiero widzę, że trzeba było z tym dawno skończyć jak były pierwsze problemy a nie łudzić się , że sytuacja się poprawi. Pomimo , że pracowałam on mówił, że nas( mnie i dzieci) utrzymuje.
    Nic się nie zmieniło na lepsze. Pozostał mi tylko żal, że tak dałam się wykorzystywać.
  • 24.10.2011 (01:01)
    ~kate
    uklad jest absolutnie chory,w zdrowym zwiazku nie ma potrzeby kontrolowc sie nawzajem bo jest zaufanie/dwoje doroslych i jeden budzet,facet sprawdzajacy paragony ze klepu -to jest nie do zaakceptowania,nie ma znaczenie czy ona pracuje czy nie-to brak szacunku dla partnera,gosc jest samowladca i zachowywalby sie dokladnie tak samo gdyby ksa domowego budzetu byla duzo wieksza,trudno odwrocic taki uklad ale nie wyobrazam sobie mnie pytajacej mojego meza o zgode na rajstopy czy tampony,obudz sie kobieto i ostudz tego psychola,powiedz mu ze zrezygnujesz z rajstop przez caly rok zeby on tylko zgodzil sie na wizyte u psychiatry
  • 24.10.2011 (00:16)
    ~xx
    Bo Wy macie kasę, więc możecie ją dzielić. A autorka artykułu po prostu tej kasy nie ma... I gdyby nie "skąpstwo" męża - byliby pewnie mocno zadłużeni.