Kreatywności można się nauczyć

Żyjemy w społeczeństwie, w którym popełnianie błędów jest czymś złym, niedopuszczalnym. A przecież dobre pomysły i rozwiązania często wywodzą się właśnie z błędów i porażek - przyznaje Erik Kessels. W swojej książce "Ale wtopa" zachęca do epickich porażek.

PAP Life: "W historii innowacyjności mnóstwo było przypadków pięknych błędów" - to cytat z twojej książki "Ale wtopa". Ma ona zachęcać do popełniania błędów, czy zachęcić do tego, żeby przestać się ich bać?

Reklama

Erik Kessels: Zachęcam do przyglądania się swoim błędom. Żyjemy w czasach innowacji, stałego kreowania, równocześnie wszystkie narzędzia, którymi dziś się posługujemy, programy komputerowe, urządzenia, systemy są bliskie ideału. Jednak ta perfekcja nie jest najlepszym początkiem do kreowania czegoś nowego. Aby stworzyć coś nowego, musisz przyglądać się swoim błędom, porażkom. Nie mówię tu o tym, aby uczyć się na błędach, każdy się na nich uczy. Przyglądając się swoim błędom, obserwując je, możemy dostrzec coś nowego, może to skłoni nas do podjęcia innej drogi, która doprowadzi nas w zupełnie nowe miejsce.

Strach przed porażką ogranicza?

- Myślę, że tak. Żyjemy w społeczeństwie, w którym popełnianie błędów jest czymś złym, niedopuszczalnym. A przecież dobre pomysły i rozwiązania często wywodzą się właśnie z błędów i porażek. Taki jest naturalny proces kreatywności. Żaden pomysł nie rodzi się w naszej głowie i nie jest kompletny, dopracowany i idealny. To, że taki może być, wynika z pracy i stanowi efekt końcowy, a nie początek.

Jak zatem kreatywnie i efektywnie popełniać te epickie porażki, o których piszesz?

- Myślę, że chodzi o sposób myślenia, o to, żeby myśleć niestandardowo. Kiedyś zostałem poproszony o przygotowanie kampanii dla taniego hotelu w Amsterdamie, który, co tu dużo mówić, był po prostu straszny. Normalnie, kierunkiem, który każdy z nas obrałby w promowaniu tego miejsca, byłoby zareklamowanie go w możliwie najlepszy sposób i pokazanie jego walorów. Jednak to miejsce było tak nieatrakcyjne, że pokazanie go w pozytywnym świetle byłoby kłamstwem. Dlatego poszedłem w odwrotnym kierunku i zareklamowałem go negatywnie, jednak w sposób humorystyczny i z pewną dozą ironii. Taki rodzaj reklamy sprawdził się. Paradoksalnie myśl nieoczywista, zła, niestandardowa, stała się rewelacyjnym pomysłem.

Błędy mogą być lekcją, ale czy mogą być szansą?

- Oczywiście. Błędy wciąż postrzega się jako coś złego. Popełniasz je, uczysz się na nich i nigdy więcej ich nie powtarzasz. Ale nie to chciałem przekazać w książce. Nawet, jeśli popełnimy jakiś błąd, warto się mu przyjrzeć i wykorzystać. Największym błędem jest zakładanie, że niestandardowe rozwiązania nigdzie nas nie doprowadzą. Z góry je odrzucamy i zakładamy, że są złe.

Dlaczego odrzucasz perfekcję, pewność siebie - coś, co stanowi składowe sukcesu - na rzecz błędów.

- Pewność siebie, perfekcjonizm są potrzebne i faktycznie są składową sukcesu, ale to efekt końcowy. Aby to osiągnąć, potrzebne są chwile zwątpienia, niepewność, upadki, błędy i porażki. W książce przytaczam pewną metaforę podwórka znajdującego się przed domem i na jego tyłach. Ten ogród widoczny przed domem zwykle jest piękny, zadbany, ten z tyłu, to zapomniane miejsce, często składowisko różnych narzędzi, przedmiotów. I to właśnie tam odbywa się prawdziwa praca, to właśnie tam jesteśmy sobą.

Czyli niepotrzebnie dążymy do tej perfekcji? Bo patrząc na media społecznościowe, w szczególności na Instagram, mamy do czynienia z kultem ideału, a finalnie z armią klonów.

- Instagram można porównać do ogrodu przed domem - jest zadbany piękny, perfekcyjny. Nieco inny obraz dostrzeżemy za domem, w ogrodzie, który od dawna nie był sprzątany. A co do wspomnianej przez ciebie armii klonów - powiem jedno, warto być innym, warto się wyróżniać. Dziś jesteś buntownikiem, jutro będziesz trendsetterem. Pamiętaj, że użytkownicy powielają sposób, w jaki pozują, to jak fotografują to, co mają na sobie itd. Z czasem przestajemy zwracać na to uwagę, bo przyglądamy się wciąż tym samym albo bardzo podobnym rzeczom, które nie wnoszą nic nowego, nie inspirują. W końcu przyjdzie moment, w którym ktoś przełamie ten schemat, zrobić coś inaczej i ludzie zaczną kopiować tę osobę. Czasem dobrze jest przełamywać pewne schematy, wyłamywać się - jest to typowe, dla osób, które lubią wprowadzać innowacje, kreować coś nowego.

Czy kreatywności można się nauczyć?

- Kreatywności trzeba się nauczyć. Trzeba nauczyć się pracować nad tym, czego nie widać, coś, co stanowi nasz ogródek za domem. Warto zastanowić się co nam sprawia przyjemność, a co nie. Trzeba zbudować własną osobowość, zyskać pewność siebie odnoszącą się do tego, kim jesteśmy, jacy jesteśmy - to stanowi mocny fundament. Mając mocne, stabilne fundamenty można łamać schematy, bawić się, robić rzeczy totalnie inaczej. Nikt z nas nie rodzi się ekstrawagancki, kreatywny, nikt nie rodzi się buntownikiem.
Erik Kessels - jest współzałożycielem i dyrektorem kreatywnym międzynarodowej agencji reklamowej KesselsKramer. Wszechstronność Kesselsa sprawia, że pisze się o nim jako o kierowniku artystycznym, artyście, kuratorze, kolekcjonerze, buntowniku, marketingowym anarchiście, projektancie i fotografie. Był wielokrotnie nagradzany, a w 2012 roku został ogłoszony najbardziej wpływową osobowością branży kreatywnej w Holandii.

Rozmawiała: Monika Dzwonnik (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje