Nie powiedziałam prawdy na spowiedzi

Moja córka niedawno wyszła za mąż. Jest taka szczęśliwa, że ślub i wesele odbyły się tak, jak sobie wymarzyła! Jej życzeniem było między innymi, aby cała najbliższa rodzina przyjęła podczas ceremonii ślubnej Komunię świętą.

I tak się stało. Ja również przyjęłam Komunię, tylko jakim kosztem to się stało! Poszłam do spowiedzi i zataiłam, że od kilku lat żyję w konkubinacie, na kocią łapę. Ale przecież gdybym się do tego przyznała, nie dostałabym od księdza rozgrzeszenia, nie mogłabym iść do Komunii. A tak bardzo chciałam sprawić radość córce. Tylko że jest mi teraz bardzo, bardzo ciężko, bo ta jej radość została okupiona moim kłamstwem. I to nie tylko kłamstwem, ale wielkim grzechem. Córka nawet niczego się nie domyśla, bo ja od kilku lat pracuję za granicą, rzadko się widujemy, ona nawet nie wie, że mam partnera. Wiem, że teraz już nic nie odwróci tego, co się stało, ale ja bardzo, bardzo żałuję, że skłamałam. Sumienie nie daje mi spokoju.

Reklama

Teresa

Jeśli masz podobne doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie", dodaj swój komentarz. Pamiętaj, aby w podpisie komentarza podać swoje imię i wiek, np. Joanna, 31 lat. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 50-51) i na stronie Listy do redakcji

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje