Studentka sponsorowana

Nie stoją pod latarnią i nie wabią klientów wulgarnymi gestami. Nie obsługują rzesz klientów w obskurnych agencjach. Studiują, chodzą do kina i teatru. Spotykają się z jednym mężczyzną, który płaci za ich zachcianki, a czasami za całość utrzymania. Niektórzy mówią o nich uniwersytutki, sponsorówki, inni nie mają wątpliwości – to kolejne wcielenie najstarszego zawodu świata.

O zjawisku  sponsoringu, jego przyczynach, konsekwencjach i przemianach, jakie przeszło w ciągu ostatniego dziesięciolecia, opowiada Renata Gardian-Miałkowska, autorka pracy "Sponsoring jako forma prostytucji kobiecej".

Reklama

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: Czy sponsoring jest prostytucją?

Renata Gardian-Miałkowska: - Prostytucja to świadczenie usług seksualnych, bez zaangażowania emocjonalnego, w zamian za korzyści materialne. Sponsoring również na tym polega. W układzie sponsorskim nie ma miejsca na więzi emocjonalne. To czysta wymiana.

- Chociaż osoba sponsorowana odbiega od stereotypu ulicznej prostytutki, to zajmuje się ona tym, czym prostytutki zajmowały się od wieków. Już w starożytności funkcjonowały elitarne prostytutki - hetery, w okresie Odrodzenia były one nazywane kurtyzanami, w czasie Reformacji funkcjonowały jako prostytutki prywatne, które miały od jednego do trzech klientów i prostytuowały się okresowo. W latach 60. XX wieku prostytutki z tzw. elity (w odróżnieniu od plebsu), nazywane utrzymankami, również cieszyły się pewną pozycją. Jak widać, na przestrzeni lat istota prostytucji pozostaje taka sama, pojawiają się jedynie nowe określenia i nieco zmieniają się jej formy.

Jedna z badanych przez panią kobiet związała się ze swoim sponsorem. Był on jej pierwszym partnerem. To trochę odbiega od stereotypu: prostytutka - klient. Czy to wyjątkowa sytuacja, czy może relacje w sponsoringu różnią się od zwyczajnej prostytucji?

- Ta historia od samego początku rozwijała się inaczej. Zazwyczaj w związkach sponsorskich bardzo szybko dochodzi do stosunków seksualnych, w tym przypadku było to odwleczone w czasie. To dziewczyna czuła, że musi się w jakiś sposób zrewanżować i doszła do wniosku, że to będzie najlepsza forma. W ten sposób weszła w związek sponsorski.

- Jednak w momencie, kiedy zawiązała się między nimi więź uczuciowa, korzyści materialne przestały grać rolę. Dziewczyna nie brała już pieniędzy za spotkania. Oni sami nie spodziewali się takiego rozwoju wydarzeń i trzeba pamiętać, że jest to scenariusz bardzo nietypowy. Niektóre dziewczyny mogą podświadomie liczyć na to, że znajdą odpowiedniego partnera w sponsorze i relacja rozwinie się tak, jak było to w przypadku filmu "Pretty woman", ale tak raczej się nie zdarza.

Ponoć pod wpływem tego filmu wiele dziewczyn w Stanach Zjednoczonych uwierzyło, że praca na ulicy może być dobrym sposobem na spotkanie wymarzonego księcia.

- W ten przedstawiony złudny świat mogą uwierzyć nie tylko dziewczyny sponsorowane, ale również kobiety pracujące w agencjach lub na ulicy. Czasami kobiety rzeczywiście wchodzą w związki ze swoimi klientami, ale najczęściej nie są to historie z happy endem. Bywa, że kobieta przestaje się prostytuować, ale jej partner nadal odwiedza agencje towarzyskie. Nie jest to zazwyczaj spełnienie ich marzeń. Trudno jest budować na takich podstawach uczucie, jakim jest miłość.

Wiele osób porównuje sponsoring do normalnych związków małżeńskich, twierdząc, że i one opierają się na wymianie: pieniądze - zaspokajanie potrzeb. W czym tkwi różnica?

- Nie mogę zgodzić się z tym poglądem, chociaż nie neguję tego, że prostytucja małżeńska występuje. Małżeństwo jest związkiem kochających się ludzi, którzy wstępują w niego dobrowolnie, aby spędzić razem resztę życia w zdrowiu i chorobie. Podczas składania przysięgi małżeńskiej deklarują, że będą ze sobą na dobre i na złe. W przypadku prostytucji małżeńskiej jest inaczej. Brak jest elementu emocjonalnego - takie małżeństwo jest bardziej realizacją niepisanej umowy, wymianą korzyści: ona ma zapewniony standard życia, on ma zaspokojone potrzeby seksualne.

- Osoby decydujące się na prostytucję małżeńską dokonują pewnej kalkulacji, która nie występuje w normalnym małżeństwie. Kobiety wiążą się z mężczyznami, którzy nie pociągają ich nie tylko pod względem fizycznym, ale także psychicznym, i których nigdy nie kochały. Ważne jest jedynie to, że mogą im oni zapewnić wysoki poziom życia. Ich małżeństwo to taka gra w miłość i pożądanie. Seks nie jest aktem namiętności, a jedynie środkiem do osiągnięcia wyznaczonego celu.

Z jakich przyczyn, według pani, młode dziewczyny decydują się na bycie utrzymankami?

- Prostytucja jest procesem, którego przyczyny są dosyć złożone. Te dziewczyny nie rodzą się prostytutkami. Jeżeli przyjrzymy się historii ich życia, to możemy zauważyć wiele nakładających się elementów, sprzyjających podjęciu się świadczenia usług seksualnych. Są to na przykład potrzeby ekonomiczne, ale też potrzeba ryzyka, adrenaliny.

- Ważnym czynnikiem jest dezorganizacja rodziny: problem alkoholowy, bezrobocie, niskie dochody, molestowanie i wykorzystanie seksualne. Zmiana miejsca zamieszkania również sprzyja podjęciu takiej decyzji, ponieważ zewnętrzna kontrola środowiska i rodziny słabnie, a jednocześnie pojawia się poczucie zagubienia i osamotnienia. W dużych miastach spotykają się z nowymi normami i wartościami. Nie bez znaczenia jest też wpływ mediów.

Zauważyła pani, że wiele badanych pochodzi z rodzin wielodzietnych, często religijnych. Czy takie środowisko nie powinno zaszczepiać wartości niesprzyjających prostytucji?

- Istnieje przekonanie, że osoby, które pochodzą z rodzin religijnych, powinny być wyposażone w tzw. kręgosłup moralny i być mniej podatne na pokusy współczesnego świata. Jednak każda jednostka oprócz tego, że wychowuje się w danej rodzinie, musi się identyfikować z jej wartościami i internalizować je. Możliwa jest sytuacja, w której jednostka zna te wartości, ale pod wpływem różnych zdarzeń i obserwacji wybiera inną drogę postępowania. Moje respondentki zdawały sobie sprawę z tego, że ich postępowanie jest niewłaściwe, co objawiało się choćby tym, że ukrywały ten fakt przed rodziną.

- Poza tym żyjemy w czasach bardzo dużych przemian społecznych. Występuje kryzys rodziny, kryzys edukacji, a także kryzys Kościoła. A są to trzy podstawowe formy kontroli zewnętrznej, które swoimi siłami powinny utrzymywać spójność rodziny. Poza tym ani rodzice, ani nauczyciele nie są już autorytetami. Ogólnie cierpimy na brak autorytetów, które miałyby znaczący wpływ na przekazywanie norm, wartości i wzorów postępowania.

Jak bycie w związku sponsorskim zmienia te dziewczyny? Z jakimi konsekwencjami powinny się liczyć i czy są tego świadome?

- Osoby będące w związkach sponsorskich, a są to nie tylko kobiety, ale też mężczyźni, raczej odsuwają od siebie myślenie o konsekwencjach, które bywają bardzo poważne.

- Moje respondentki uwikłane w  prostytucję stały się mniej odporne psychicznie. Zmienił się też ich sposób postrzegania siebie. U tych, które miały niską samoocenę, niskie poczucie własnej wartości jeszcze  bardziej się pogłębiło. Z jednej strony mówiły o sobie, że są atrakcyjne i inteligentne, ale w innych momentach rozmowy przyznawały, że nachodzą je czarne myśli, negatywne emocje, że myślą o sobie w najgorszych kategoriach.

- Dziewczyny, które zrezygnowały z prostytucji, mają trudności w budowaniu normalnych związków. Takie dziewczyny inaczej patrzą na mężczyzn, nie ufają im, postrzegają ich jako niewiernych. Towarzyszy im stała obawa, że przeszłość wyjdzie na jaw. Niektóre dziewczyny uzależniają się od wysokiego standardu życia i w późniejszych związkach również przywiązują wagę do kwestii materialnych. Często decydują się na prostytucję małżeńską, a ta z kolei może prowadzić do rozwoju nerwic, depresji, a także do autoagresji.

- W niektórych związkach sponsorskich dochodzi do pewnych form nadużyć i przemocy.  Dziewczyny najczęściej sobie nie uświadamiają, jakiej doznają krzywdy, a także jak bycie w związku bez uczucia i za pieniądze zmienia ich wizję świata. Tracą one na zawsze wiarę w miłość.

O dziewczynach sponsorowanych mówi się czasami uniwersytutki. Czy to zjawisko jest rzeczywiście najbardziej popularne w środowisku studenckim?

- Uniwersytutki to określenie zastosowane przez profesora Jacka Kurzepę. Ale ja nie jestem zwolenniczką tego terminu, ponieważ sugeruje on, że problem dotyczy tylko studentek.

- Obecnie na taką formę zarobkowania decydują się również mężczyźni, nastolatki,  a także osoby niepełnosprawne. Warto zauważyć, że osoby niepełnosprawne są bardziej podatne na wszelkie formy nadużyć, przemocy i manipulacji ze strony klienta - sponsora.

W swoim artykule "Sponsorowana prostytucja w środowisku akademickim" nazwała pani sponsoring "terminem marketingowym, wygodnym dla pośredników branży erotycznej". Zwraca pani też uwagę na użycie innych terminów, np. escort service, account executive. Czy ładnie brzmiące nazwy ułatwiają przezwyciężenie barier moralnych i dają dziewczynom poczucie, że zajmują się czymś lepszym niż prostytucja?

- Na pewno łatwiej jest powiedzieć, że ma się sponsora niż że ma się klienta. Dziewczyny świadczące usługi seksualne często racjonalizują, czyli starają się znaleźć, choćby pozornie, racjonale wyjaśnienie dla swojego postępowania. Ten proces zachodzi bez względu na to, czy osoba ma sponsora, czy świadczy usługi seksualne na ulicy.

- Nie bez znaczenia jest to, że media przedstawiają ciało jako produkt. To ma wpływ na podejście do siebie i traktowanie siebie jako towaru, do którego mają zastosowanie czyste prawa rynku - prawa podaży i popytu, wymiany, handlu.

- Również wśród naukowców panuje pewna niezgodność, niektórzy nazywają sponsoring quasi-prostytucją lub porównują sponsoring np. do mecenatu. To też jest podchwytywane przez media. Osoby, które mają sponsora, wykorzystują później te argumenty.

Śledzi pani zjawisko sponsoringu od wielu lat. Czy zmieniło się ono w tym czasie?

- Często podkreślano, że w odróżnieniu od klasycznych prostytutek dziewczyny miały mało klientów - od jednego do czterech, i że miały pewien wybór. Jednak w ciągu ostatnich 10 lat sytuacja bardzo się zmieniła. Dziewczyny, które w tej chwili poszukują sponsorów, nie wykluczają jednorazowych spotkań. Częściej też zmieniają partnerów. Czyli coraz bardziej zbliżają się do podstawowej definicji prostytutki.

- Zmieniły się również stawki. Dawniej dziewczyny mogły negocjować, nie zgadzać się na preferencje seksualne, które im nie odpowiadały. Obecnie osób, które szukają sponsora, jest więcej niż samych sponsorów. Na tym rynku zaczyna być tłoczno i zdają sobie z tego sprawę zarówno dziewczęta, jak i mężczyźni, którzy mają świadomość, że jeśli dziewczyna się na coś nie zgodzi, to inna może ją zastąpić i zgodzić się na wymagania nawet za niższą opłatą. Te dziewczyny bardziej rezygnują z siebie i niesie to dla nich bardziej negatywne konsekwencje.

Czyli nie jest to już intratne zajęcie?

- Od zawsze się mówiło, że prostytucja jest łatwym i szybkim zarobkiem. Szybkim na pewno, ale łatwym - niekoniecznie. Oczywiście, wszystko jest kwestią indywidualną. Dawniej było sporo dziewczyn, które były w stanie wynegocjować naprawdę wysokie stawki. Teraz sytuacja się odwróciła. Tylko nieliczne mogą osiągnąć takie wysokie stawki. Sponsorzy też zdają sobie z tego sprawę, wielu z nich ma już doświadczenie w takich związkach. Wiedzą, jak się dziewczyny zachowują i szukają takich, które nie mają doświadczenia, nie wiedzą jak negocjować.

- Rozmawiałam niedawno z mężczyzną, który otwarcie przyznaje, że szuka dziewczyn, które są "nieskażone", bo takie są mniej pewne siebie, mniej wyrafinowane podczas negocjacji warunków związku sponsorskiego i bardziej się starają.

Jak można zapobiegać rozwojowi tego zjawiska?

- Jest to trudne ze względu na przemiany społeczne, kryzys rodziny i edukacji. Ale sporo jest do zrobienia. Dezorganizacja rodziny nie pojawia się bez przyczyny. Ważne jest wczesne dostrzeganie nieprawidłowości w funkcjonowaniu rodziny i przeciwdziałanie występującej w niej przemocy. Pomimo że istnieje regulująca te kwestie ustawa, nadal nie spełnia ona swojej roli. Ważne jest uświadomienie społeczeństwu, czym jest przemoc i jakie są jej konsekwencje.

- Powinien zostać przygotowany program zajęć profilaktyczno-edukacyjnych, które uczyłyby asertywności, bezpiecznych granic w odkrywaniu swojej płciowości, a także nabywania szacunku do własnego ciała i własnej płci. Potrzebne są także zajęcia dotyczące samego zjawiska prostytucji i związanych z nią zagrożeń. Takich programów właściwie w tej chwili nie ma. Również nauczyciele powinni się cały czas doszkalać. Sporą pomocą może być też poradnictwo on line.

- Rodzice często nie potrafią rozmawiać z dziećmi o seksualności i dzieci bardzo często czerpią swoją wiedzę z internetu lub od rówieśników. Powinno się prowadzić dla nich szkolenia oraz udzielać im wsparcia.

-----

Renata Gardian-Miałkowska  - doktorantka na Wydziale Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Magister pedagogiki resocjalizacyjnej i socjalnej. Autorka pracy "Zjawisko sponsoringu jako forma prostytucji kobiecej".


Zainteresował cię ten temat? Podyskutuj na FORUM!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje