Transparenty zamiast goździków

3 października na ulice wyszły Polki. Pięć dni później – Rosjanki. Następne były Koreanki i Argentynki. Jutro kobiety z ponad 50 krajów znów założą czarne ubrania, zaprzestaną pracy i pójdą w manifestacjach, domagając się respektowania ich praw.

- Jako uważne obywatelki wiemy, że świat znajduje się w kryzysie, ale nie godzimy się na bycie jego ofiarami. My, kobiety, zapowiadamy, że jeśli nie podejmiecie natychmiastowych i skutecznych środków, żeby zlikwidować przemoc, której padamy ofiarami, rozpoczniemy strajk na terenie całego świata - taką odezwę, skierowaną do rządów wszystkich krajów, można przeczytać na stronie Paro De Mujeres, oficjalnej stronie Międzynarodowego Strajku Kobiet.

Solidarność naszą bronią!

Reklama

Marta Lempart zapytana o to, dlaczego Polki biorą udział w Strajku, nie przebiera w słowach: - Rząd nie daje nam odpocząć. Ich obraźliwe wypowiedzi, dziwne pomysły i skandaliczne poczynania byłyby śmieszne, gdyby nie były straszne - mówi organizatorka polskiej odsłony protestu.

To właściwie od Lempart wszystko się zaczęło. Ona była inicjatorką i główną organizatorką Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który w październiku doprowadził do wycofania się rządu z prac nad ustawą, zaostrzającą prawo aborcyjne.

Informacje o proteście, szeroko komentowane w mediach, szybko dotarły do kobiet na całym świecie. Polską formę (czarne stroje, zaprzestanie pracy, manifestacje na głównych ulicach miast) zaczęły naśladować dziewczyny w innych krajach. Na ulice wyszły Rosjanki (sprzeciwiające się złagodzeniu kar dla sprawców przemocy domowej), Koreanki (w ich przypadku impulsem również były próby ograniczenia dostępu do aborcji) i Argentynki (tu manifestacje były reakcją na śmierć 16-letniej Lucii Perez, którą grupa mężczyzn nafaszerowała narkotykami, zgwałciła i nabiła na pal).

Właśnie ze współpracy Argentynki - Nadii Marcelo Perez i Polki - Klementyny Suchanow, zrodziła się grupa pod nazwą Paro Internacional de Mujeres/ International Women's Strike, będąca oficjalnym komitetem strajkowym. W jej ramach podejmowane są główne decyzje dotyczące protestu. Wszystko ustalane jest wspólnie, w myśl jednego ze strajkowych haseł: Solidarność naszą bronią!

Na tym polskie akcenty się nie kończą. Polka, Ola Jasionowska, jest również autorką identyfikacji wizualnej Międzynarodowego Strajku Kobiet, której przewodnim motywem jest profil kobiecej twarzy, umieszczony na czarnym tle.

Rybnik mówi: Dość!

Udział w polskiej odsłonie Strajku zadeklarowały kobiety z ponad 80 miast. I, wbrew stereotypom, są to przede wszystkim dziewczyny z mniejszych miast. Międzynarodowy Strajk Kobiet swoje odsłony będzie miał m.in. w Siemiatyczach, Giżycku, Lęborku i Pabianicach.

Polki swoje postulaty podzieliły na cztery grupy, z których każdy skupia się na innym obszarze dotyczącym praw kobiet. Są to prawa reprodukcyjne (a wśród nich żądanie utrzymania standardów opieki okołoporodowej, dostępu do nowoczesnej antykoncepcji, dofinansowania in vitro), państwo wolne od zabobonów (likwidacja "klauzuli sumienia", edukacja szkolna zgodna z wiedzą naukową, nauczanie religii na koszt Kościoła), poprawa sytuacji ekonomicznej kobiet (skuteczna egzekucja alimentów, równość płac bez względu na płeć, zabezpieczenie emerytalne dla kobiet pracujących nieodpłatnie) oraz walka z przemocą (wdrożenie i stosowanie Konwencji Antyprzemocowej).

Polki planują kilka form strajku.  - Część z nich to powtórka z 3 października czyli czarny ubiór, zaprzestanie pracy i pikiety lub manifestacje - tłumaczy Lempart. Oprócz tego planowany jest też. m.in. strajk zakupowy oraz bojkot firm posługujących się seksizmem w reklamie. 

Obok Polek, do Strajku ruszą dziewczyny z prawie 50 innych krajów, m.in. Pakistanu, Tajlandii, Kambodży, Salwadoru, Australii, Korei Południowej, Stanów Zjednoczonych, Rosji i wielu innych. Na Facebooku zaś trwa akcja wsparcia dla Turczynek, którym rząd odmówił w tym dniu prawa do zorganizowania manifestacji w Stambule.

Mówimy dość i mówimy to teraz

Strajk "międzynarodowy" jest nie tylko z nazwy. Jego organizatorki stworzyły wspólną petycję do sekretarz generalnego ONZ oraz do wyższego komisarza do spraw praw człowieka, w której proszą m.in. o podjęcie natychmiastowych, skutecznych działań zmierzających do eliminacji wszelkich form przemocy wobec kobiet oraz o respektowanie należnych im praw reprodukcyjnych.

- Jesteśmy bezpartyjnym, oddolnym ruchem, wspieranym przez organizacje kobiece, działającym wspólnie w ramach Międzynarodowej Grupy Strajkowej. Jesteśmy świadome, że wszystkie działania, o które apelujemy, są realizowane już od wielu lat. (...). Uważamy jednak, że zmiany zachodzą zbyt wolno i są zbyt mało efektywne. Mówimy dość i mówimy to teraz - piszą.

Jeśli komuś wydaje się, że postulaty Międzynarodowego Strajku Kobiet są bezpodstawne, niech spojrzy na dane. Na poziomie globalnym przemocy domowej doświadcza 35 proc. kobiet. 40 proc. kobiet - ofiar morderstw, zginęło z ręki swojego partnera (dane wg. WHO). Dzień pracy kobiety trwa średnio 8 godzin i 39 minut, z czego ponad połowę tego czasu poświęca ona na pracę nieodpłatną, podczas gdy w przypadku mężczyzn jest to odpowiednio: 7 godzin 47 minut i 1,5 godziny (Global Gender Gap Index). Ponad 200 milionów kobiet na świecie nie ma dostępu do antykoncepcji. Co roku 100 tysięcy kobiet, które zaszło w niechcianą ciążę, umiera. Aborcja zakazana lub mocno ograniczona jest w Afryce, Ameryce Południowej i na Bliskim Wschodzie - czyli w niemal połowie krajów świata (worldabortionlaws.com).

A dlaczego wy strajkujecie?

Zapytałyśmy kobiety z kilku krajów o to, dlaczego ich rodaczki biorą udział w Międzynarodowym Strajku Kobiet. Zerknęłyśmy też na stronę Paro De Mujeres, gdzie poszczególne komitety zamieszczają swoje postulaty. Oto, dlaczego dziewczyny z Europy, Azji, Australii i obu Ameryk dołączają do strajku:

MEKSYK

- Kobiety w Meksyku strajkują głownie z powodu nierówności na rynku pracy: luki płacowej, dyskryminacji i licznych przypadków molestowania w miejscu pracy. Sprzeciwiamy się również przemocy, której masowo doświadczają Meksykanki. Chcemy skłonić rząd do tego, żeby zamiast symulować starania, podjął realne działania zmierzające do likwidacji prostytucji, gwałtów, handlu ludźmi i masowych "zaginięć" kobiet - mówi Sandra Munoz, odpowiedzialna za organizację projektów w Meksyku. - Kobiety w Meksyku doświadczają przemocy w domu, pracy i na ulicach. Każdego dnia w Meksyku 7 kobiet pada ofiarą morderstwa. Prawo nas nie chroni. W mediach mówią, że ofiary "same prosiły się o to, co je spotkało". Mamy tylko siebie, musimy o siebie walczyć.

AUSTRALIA

"W ostatnich latach obserwujemy postępujący marazm w kwestii walki o prawa kobiet. Obcina się fundusze na pomoc ofiarom przemocy domowej, przymyka się oczy i łagodnie karze jej sprawców. (...). Kobiety zawsze jako pierwsze stają się ofiarami niesprawiedliwości i jako ostatnie korzystają z dobrodziejstw praw człowieka. Chcemy czegoś więcej dla nas, chcemy czegoś więcej dla naszych córek. Chcemy życia w godności i bezpieczeństwie, tak by nasze dzieci nie musiały cierpieć w wyniku stopniowego wymazywania praw kobiet, którego w tej chwili jesteśmy świadkami (fragment notki zamieszczony na stronie Paro De Mujeres)".

ROSJA

- Nasze postulaty sprowadzają się do ochrony praw reprodukcyjnych, walki z przemocą domową i polepszenia sytuacji kobiet na rynku pracy - mówi Tatiana Sukhareva, organizatorka strajku w Rosji. - W Rosji kobiece strajki dopiero zdobywają popularność. Wsparcie ze strony gwiazd czy osobowości medialnych jest wciąż słabe, ale mamy zamiar poradzić sobie nawet bez ich pomocy.

"Największym zagrożeniem, dla praw kobiet w Rosji jest silna pozycja kościoła. (...). Archiprezbiter Dimitry Smirnov na swojej stronie internetowej domagał się odebrania kobietom praw wyborczych, głosił, że gwałt (w tym gwałt na nieletnich) jest akceptowalny oraz że śmierć przy porodzie jest całkowicie naturalna. (...). Ostatnio, uchwałą Dumy, przemoc domowa została usunięta z kodeksu karnego. Teraz tego typu czyny reguluje teraz kodeks cywilny. Kary za  przemoc domową stały się dużo łagodniejsze lub całkowicie zniknęły (fragment notki zamieszczony na stronie Paro De Mujeres)."

PERU

- Apelujemy do kobiet, żeby w środę przestały wykonywać swoje domowe i społeczne obowiązki. Te, które nie mogą tego zrobić, prosimy, żeby wstrzymały się od pracy między godziną dwunastą, a pierwszą po południu. Nazwałyśmy tę akcję "Hora M (Godzina Kobiet)" - mówi Jill Ruiz z Peru. - Poza tym kobiety 8 marca uzupełnią swoje stroje o purpurowe elementy - wstążki, szarfy, przypinki itp. Purpura symbolizuje naszą determinację w walce o równe prawa.

- Naszym głównym postulatem jest walka z przemocą, kobiety nie mogą umierać tylko dlatego, że są kobietami - mówi Ruiz i odsyła do danych zamieszczonych na stronie Peru Support Group, z których wynika, że w tym kraju każdego roku ponad 130 kobiet w wyniku przemocy domowej (w 70 proc. przypadków sprawcą jest partner), policja rocznie otrzymuje blisko 100 tys. zgłoszeń dot. tego rodzaju przestępstw, a 12 proc. Peruwianek choć raz zostało zmuszone do odbycia stosunku seksualnego.

IRLANDIA

- W Irlandii strajkujemy z trzech głównych powodów: Po pierwsze chcemy skłonić rząd do organizacji referendum w sprawie uchylenia poprawki do konstytucji, zakazującej aborcji oraz zapewnienia kobietom pełni praw reprodukcyjnych - mówi Mel Bradley z irlandzkiego komitetu strajkowego. - Chcemy, żeby nasz rząd zaczął wreszcie szanować kobiety i uwierzył, że są one na tyle odpowiedzialne, by podejmować decyzje dotyczące ich życia i zdrowia.

- Drugi postulat to likwidacja przemocy domowej, której skala, jak wynika z policyjnych danych, znacząco wzrosła w ciągu ostatnich 10 lat - dodaje Bradley. - Po trzecie domagamy się poprawy sytuacji kobiet na rynku pracy i likwidacji luki płacowej - tak, by bycie kobietą przestało oznaczać bycie biedniejszą.

 - W Irlandii trwają teraz wybory parlamentarne. To czas zmian, czas, w którym my uważniej przyglądamy się politykom i analizujemy ich działania, a oni chętniej słuchają naszych głosów. Nie liczymy co prawda na rewolucyjną zmianę, ale nie tracimy nadziei - podsumowuje organizatorka.

ARGENTYNA

"W Argentynie, podobnie jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej, odradza się konserwatyzm. Przywrócenie starego porządku i starych przywilejów, odbywa się kosztem kobiet. W Argentynie co 26 godzin jakaś kobieta pada ofiarą morderstwa. Kobiety trafiają do więzień za to, że usunęły ciążę, broniły się przed przemocą seksualną, albo były aktywne społecznie czy politycznie. (...). Domagamy się powszechnego dostępu do aborcji i antykoncepcji, walki z traffickingiem, sprawiedliwego podziału obowiązków domowych (fragment notki zamieszczony na stronie Paro De Mujeres)".

STANY ZJEDNOCZONE

- Żądamy pełni praw reprodukcyjnych dla wszystkich kobiet, również transpłciowych. Chcemy całkowitej wolności w decydowaniu o naszych ciałach. Domagamy się bezwarunkowego dostępu do aborcji oraz opieki zdrowotnej, niezależnie od dochodu, obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - czytamy na stronie Paro De Mujeres. Amerykanki domagają się również płacy minimalnej na poziomie 15 dolarów oraz podjęcia przez rząd działań, zmierzających do ochrony środowiska naturalnego.  - Domagamy się, żeby zasoby naturalne ziemi były chronione, dla dobra naszego i naszych dzieci - piszą na stronie Paro De Mujeres.

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje