​ Ukryta zdrada nie boli?

- Jak pani dziś ślicznie wygląda! - usłyszałam ciepły, męski głos.

Odwróciłam się i od razu ciarki przeszły mnie po plecach. No tak, to Robert. Jak zwykle miły i szarmancki. Już kolejny raz prawił mi komplementy. Był zupełnie inny niż mój mąż Grzegorz - wiecznie naburmuszony i zły na cały świat.   Od kiedy w naszej firmie pojawił się Robert, wolny, inteligentny, przystojny, od razu mi się spodobał. Ja mu zresztą też. Przyznam, że pochlebiło mi jego zainteresowanie moją osobą. Poczułam się wyróżniona, kobieca, atrakcyjna. A on wyraźnie szukał mojego towarzystwa. Nie myślałam o romansie, o zdradzie, po prostu dobrze się z nim czułam.

Reklama

Przyznaję, że moje małżeństwo po 10 latach trochę "siadło". Już nie ma tego błysku, za to jest oczywista codzienność. Do męża jestem bardzo przywiązana, kocham go. Ale ten facet spowodował, że znowu poczułam się jak młoda dziewczyna. Ten romans z Robertem był jak świeży powiew. Przez długi czas to był tylko niewinny flirt. Aż do momentu, kiedy  z pracy pojechaliśmy na szkolenie. Daleko od domu, w innym otoczeniu wszystko wymknęło się spod kontroli. Zaszumiało mi w głowie, byłam podniecona, poruszona i w końcu... wylądowaliśmy w łóżku. Po powrocie spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na seks. 

Kiedy wreszcie ochłonęłam, przeraziłam się. Bałam się, że to się wyda i żyłam w ciągłym napięciu. Aż wreszcie powiedziałam: "Dość". Nie tak łatwo było mi zakończyć nasz układ. On był zbyt blisko i nalegał, ale wytrzymałam. Już się z nim nie spotykam, a wręcz przeciwnie. Zaczęłam go unikać. Wystraszyłam się, że zajdziemy za daleko, nie będę umiała się z nim rozstać  i w końcu dojdzie do rozwodu.  

Poza tym zjadają mnie wyrzuty sumienia. Jak ja mogłam to zrobić mojemu mężowi?! Tak się zapomnieć! Żałuję tego, co się stało. Czuję się fatalnie. Mam wyrzuty sumienia. Oskarżam siebie o słabość, o kłamstwo, o nieuczciwość, bo przecież Grzesiek na to nie zasługuje. Wprawdzie jest ciągle rozdrażniony. Ale pewnie jest przemęczony i ma kłopoty w pracy. Może powinnam opowiedzieć mu o wszystkim i błagać o wybaczenie? Chyba lepiej, żeby dowiedział się ode mnie niż od życzliwych.  

                          

Marzena, 37 l.

 


Dowiedz się więcej na temat: chwila

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje