Wynoszę leki ze szpitala

Pracuję w szpitalu jako salowa. Mąż jest na rencie, bo od kilku lat bardzo choruje. Musi stale brać lekarstwa. Niestety, problem w tym, że nas na te leki nie stać.

Z mojej pensji i renty męża ledwo nam starcza na skromne życie, czyli rachunki i jedzenie. Ale przecież mąż musi się leczyć! A skoro nie mamy pieniędzy, postanowiłam radzić sobie inaczej. Korzystam z tego, że pracuję w szpitalu i po prostu wynoszę stamtąd leki. Ale to nie przyszło mi łatwo! Leki są zamykane, ja jako salowa nie miałabym do nich dostępu. Musiałam więc najpierw potajemnie dorobić klucz do szafki. Oczywiście staram się zachować ostrożność, tzn. po pierwsze, by nikt mnie nie przyłapał na gorącym uczynku, a po drugie - by nikt się nie zorientował, że leki giną. I na razie mi się udaje. Wiem, że to, co robię, jest złe, mówiąc krótko - to kradzież. Ale nie mam wyjścia. Mąż i jego zdrowie są dla mnie najważniejsze. I będę wynosić dla niego leki, póki to będzie możliwe.

Reklama

Krystyna

Jeśli masz podobne doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie", dodaj swój komentarz. Pamiętaj, aby w podpisie komentarza podać swoje imię i wiek, np. Joanna, 31 lat. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze nr 1Chwili dla Ciebie i na stronie Listy do redakcji.

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje