- Nazywam się Anita, mam 26 lat, mieszkam razem z moim narzeczonym, w niewielkiej, górskiej miejscowości na południu Polski. Poznaliśmy się jeszcze w szkole podstawowej i właściwie od tego czasu byliśmy nierozłączni - zaczyna swój list nasza czytelniczka.
- Cały mój świat stanął na głowie niecały miesiąc temu. Mój narzeczony, Tomek to mądry, opiekuńczy i odpowiedzialny facet. Zaraz po studiach zaczął pracę w lokalnym biurze nieruchomości. Cieszyłam się, bo trudno u nas znaleźć dobrą pracę, a Tomek wyraźnie spełniał się w tym co robił, co zresztą doceniali jego szefowie. A to dostał podwyżkę, a to awans. Byłam z niego naprawdę dumna. I zresztą dalej jestem, tylko niestety nie potrafię już być z tego zadowolona.
Kochanie, mam dobrą wiadomość...
Na początku maja Tomek wrócił do domu cały w skowronkach. Dostałam bukiet kwiatów, a oczy aż mu się świeciły. Spodziewałam się, że ma dobrą wiadomość. A potem dowiedziałam się o co chodzi. Mój narzeczony dostał propozycję dużo lepszego stanowiska, za dużo lepsze pieniądze. Brzmi wspaniale, prawda? Z jednym drobnym wyjątkiem. Ta praca jest w Warszawie.
Ja w ogóle nie zakładałam, że on może brać to pod uwagę. Już szykowałam się, żeby powiedzieć, ze to nic, że będzie miał jeszcze wiele innych szans, kiedy zrozumiałam, że on ma zamiar przyjąć tę propozycję.
Zakochani nie liczą dni?
- Kochanie, to tylko na rok - przekonywał mnie, a ja starałam się nie rozpłakać. - Pomyśl, zarobię na nasze wesele, będzie nam się lepiej żyło, nie będziemy musieli o nic się martwić.
Co z tego?! Nie żyjemy od wypłaty do wypłaty, wydawało mi się, że niczego nam nie brakuje. Nie przyszłoby mi do głowy, że możemy się rozstać chociaż na miesiąc, a co dopiero na tyle czasu.
Nie chcę go ograniczać, ani kazać wybierać, tym bardziej, że naprawdę bardzo go kocham, ale nie umiem sobie wyobrazić dalszego życia. Mamy przez rok mieszkać czterysta kilometrów od siebie? Dla pieniędzy?
Zdrada wisi w powietrzu...
Ktoś może pomyśleć, że jestem kapryśną panną, która tylko kręci nosem i histeryzuje, zamiast wziąć się w garść, ale ja naprawdę nie umiem się pogodzić z wizją naszej rozłąki.
On wie co myślę, powiedział, że jeśli tak bardzo mi zależy, to nie przyjmie tej propozycji. Widzę jednak, że chodzi przygaszony i bardzo zależy mu na tym wyjeździe.
Po głowie zaczynają mi chodzić straszne myśli. A co jeśli on ma mnie dość? Chce się uwolnić, odpocząć, może znajdzie sobie w tej Warszawie kogoś innego? A z drugiej strony, jeżeli przestało mu na mnie zależeć, nie zatrzymam go na siłę.
Spokojne dni, kiedy czułam się szczęśliwa i bezpieczna niestety są za mną. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć, nie wiem, jak mam postąpić.
Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i podzieli się ze mną swoimi doświadczeniami? Czy jego wyjazd oznacza koniec naszej miłości?
A.
Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.
Redakcja
Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

















~ćma
ja to przeżyłam, nie raz i nie dwa i przeżywam to
od pół roku ponownie... w ciągu naszych ośmiu w...
~kater12
Miłość jeśli jest prawdziwa przetrwa każdą próbę.
Brzmi jak banał, prawda? Ja również przeżyłam m...
~ninka29
a ja jestem ostatnio na etapie zakochiwania się
przez internet, a facet, w którym się zakochałam
...
~:(
Ja też przeżywam miłość na odległość... Jesteśmy
razem już 6 lat, od 2 małżeństwem i od początku
...
~zalamana
Stracilam5lat tylko po to,zeby koles pojechal do
Warszawy do pracy,a pozniej uslyszalam,ze
samotn...
Przy d... (2)
~elfik
Przecież Warszawa to nie koniec świata.
Przy dobrej organizacji w każdy weekend możecie
być razem.
~Gość
Jesli Milosc jest prawdziwa-przetrwa wszystko.Moj
maz od 4 lat pracuje w Irlandii.Malzenstwem jes...
~milka
moja milosc nie przetrwala rozlaki, bylismy razem
6 lat caly czas na odleglosc 400 km i niedawno ...
~Gość
ja też jestem w związku na odległośc czekam aż
moja dziewczyna wróci mamy plany i to poważne
bard...
~Katarzyna
Jestem w podobnej stuacji, moj chłopak z którym
mieszkam już 2 lata, a znamy sie 5 dostał
propoz...
~Gość
milosc przetrwa wszystko... jesli sie naprawde
kocha szczerze ! :)
_
~Iwona
dasz rade; przezywam to juz 7miesiac; wiecznie
razem od roku a nagle dostal wezwanie na
9miesiecy...
~Gość
To jeszcze raz ja. On ma 28 lat wiec powinien już
dorosnać. Nie wiem co mam o tym wszystkim sadzi...
~Kobietka
Wyjechałabym z nim do Warszawy!
~Małgosia
Miałam trzech stałych chłopaków - związki: 5, 2 i
2,5 roczne. Było pięknie i wspaiale do momentu ...
~zakochany i koc...
ja jestem w hiszpani i nieszkam na wschodzie
polski do mojej Kobiety mam 3000 km mam 23 lata
na ...
~Zawiedziona miło...
Poczekaj az wrócisz do kraju.Ja tez byłam w
hiszpanii ,tam poznałam swojego byłego chłopaka.
Ja w...
~Karolina
Jestem karolina i niedawno poznałam chłopaka,
który mieszka w zakopanym a ja w katowicach :(
Cią...
~ona
Mój chłopak natomiast był z Katowic. Ja z
Podkarpacia.
Niestety to nie przetrwało.Dlaczego? Bo z...
~basia
Byłam w Anglii pół roku, zostawiłam tu ukochanego
narzeczonego... Jest ciężko koleżanko, tęsknota...
~Basia
Wzajemne zaufanie to recepta na przetrwanie
rozłąki. Myślę, że dacie radę, czego Wam życzę:)
~Robert
"Jeżeli go kochasz... puść go wolno. Jeżeli wróci,
będzie cały Twój, jeżeli nie... dobrze że tak ...
~realistka
dokladnie.
~Ania
pojedź z nim
~magnoliaa
moj chlopak jest francuzem, widujemy sie srednio
co 3 miesiace. nie powiem ze jest łatwo ale naj...
~Rena
moja milosc trwa juz 18 lat i dzis ten przez
brytyjczykow najszczesliwszy dzien, dla mnie jest
po...
~judyyyytka
jestem w jeszcze gorszej sytuacji moje kochanie
przebywa mieszka i wiąże swoje życie z Paryżem;/
...
~kaja
ja od 10 lat jestem szczesliwa zona marynarza
miomo ze z tych 10 lat tylko 4 tak naprawde razem.
...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »