Byle do celu

Silna konkurencja na rynku pracy sprzyja niestety tym, którzy potrafią dążyć do celu kosztem innych, są bezwzględni i pozbawieni skrupułów.

Pracy brakuje nawet dla tych świetnie przygotowanych, z dyplomami renomowanych uczelni, po wielu dodatkowych kursach, znających kilka języków. Trzeba mieć ogromną siłę przebicia i odpowiednie predyspozycje, aby zdobyć wymarzoną pracę, a później utrzymać się na zajmowanym stanowisku, a jeszcze lepiej - awansować.

Reklama

Czyste reguły niestety nie zawsze się sprawdzają. Bywa, że całkowite poświęcenie się dla pracy, zamiłowanie do wykonanych czynności na niewiele się zdają. Wygrywają nie ci, którzy pracują najefektywniej, ale ci, którzy potrafią najlepiej się sprzedać, pracują na pokaz. "Po trupach" zmierzają do celu - awansu, podwyżki, etatu, itd.

Nie mają przy tym żadnych oporów - "wbiją nóż w plecy" najlepszemu przyjacielowi, wygryzą z pracy kolegę, byle tylko wyjść na swoje. Na każdym kroku próbują wykazać brak kwalifikacji u innych, na zebraniach nie pozwolą nikomu dojść do głosu, przechwalając się swoimi (albo cudzymi) pomysłami.

Wciąż czują się zagrożeni, z każdym rywalizują. Nie mają czasu na życie towarzyskie, boją się brać urlop, nie mogą zdecydować się na dziecko. Gdy osiągną już zamierzony cel, nagle spostrzegają, że nikt nie chce im podać ręki. Prędzej czy później trafią na konkurenta - równie bezwzględnego i obłudnego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje