Chorzy na pracę

Jeśli siedzisz w pracy kilkanaście godzin dziennie, w domu czeka na ciebie kolejna awantura, a nawet najlepszy krem nie radzi sobie z twoimi podkrążonymi oczami - jesteś po prostu chora na pracę.

Dotychczas istniał stereotyp pracoholika - mężczyzny, ponieważ twierdzono, że kobieta ma tyle obowiązków domowych, że w pracy i tak myśli tylko o nich i przez to traci na efektywności. Właśnie przez taki punkt widzenia wśród tak zwanych "pijanych pracą" jest coraz więcej przedstawicielek płci pięknej, bo próbując udowodnić pracodawcom swoją wartość dążą do skrajnego perfekcjonizmu.

Reklama

Problemy pracoholików są tak samo poważne jak alkoholików, narkomanów czy seksoholików. Nie można ich zignorować, bo mogą prowadzić do ciężkich schorzeń, np. depresji, bezsenności czy anemii. Jednym z gorszych skutków pracoholizmu jest też samotność. Jest jednak też druga strona medalu - niektóre odmiany pracoholizmu, tzw. twórcze skutkują też pełnym kontem, awansami i szczęśliwymi chwilami radosnego wydawania ciężko zarobionych pieniędzy. Wszystko to zależy od tego jak dużą samokontrolę uda nam się utrzymać.

Są różne powody, przez które stajemy się uzależnieni od swoich obowiązków służbowych - chęć awansu, nieposkromiona rywalizacja, problemy w domu, brak innych interesujących zajęć, albo po prostu - pasja. Przez to pracoholizm dzieli się na kilka różnych typów, z różnymi objawami, receptami na ich wyleczenie i skutkami. Wyodrębniła je Małgorzata Szwajlik, dyrektor Studium Doradztwa Personalnego w Gorzowie.

Obsesyjny

Pracoholik mający obsesję na punkcie swojej pracy świata poza nią nie widzi. To najgorsza z odmian tej choroby. Pracownik wie, że znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, jego stanowisko jest odpowiednie z wykształceniem i doświadczeniem - to powody, dla których poświęca się pracy do reszty. Spędza w niej po kilkanaście godzin dziennie, na myśl o wolnym dniu czuje ogromny niepokój. Sprawdza swoich współpracowników, wymaga od innych coraz więcej, aby mogli mu dorównać. W skrajnych sytuacjach nawet weekendy spędza w gronie ludzi z pracy, na imprezach integracyjnych lub doskonaląc swoje umiejętności.

Po pewnym czasie traci kontakt z rzeczywistością, do domu przychodzi tylko po to by się przespać, przebrać, pokłócić z rodziną i ewentualnie jeszcze chwilę posiedzieć przy komputerze.

Skutki takiego postępowania łatwo sobie wyobrazić - koniec związku (najbardziej cierpliwy partner tego nie zniesie), nałogi (ulubiona ucieczka od pracoholizmu to inne "-holizmy"), choroby na tle nerwowym i psychicznym oraz dla takiego człowieka kara najgorsza - utrata pracy (na miejsce takich, którzy stracili swój wigor, kreatywność, po prostu się wypalili się, firma zatrudni "młodą krew". W takim wypadku niestety niezbędna będzie pomoc psychologa czy psychiatry.

Jeśli będzie miał szczęście, jego ciężka praca zostanie jednak nagrodzona wysoką pensją, awansem i satysfakcją, związkiem, który przetrzymał wszelkie burze. Tylko wtedy będzie musiał pomyśleć o odwrocie. Stanie się tzw. pracoholikiem tymczasowym.

Tymczasowy

Mówiąc krótko - zostanie nawrócony. Sam się zorientuje, że zamknął się w szklanej klatce, w której brakuje tlenu, zabawy i miłości. Zostawi firmę, która zaczyna go przytłaczać i poszuka takiej, w której atmosfera będzie "lżejsza".

Ucieczkowy

Jednym z podstawowych powodów, dla których rzucamy się w wir pracy są kłopoty osobiste. Wszystkie niepowodzenia w życiu prywatnym rekompensujemy sobie w zawodowym. Wolimy spędzić wieczór przy biurku niż w domu, w którym czekają na nas troski i kłopoty. Albo jeszcze gorzej - w takim, kiedy nic na nas nie czeka. Niestety to jedna z najbardziej nieszczęśliwych odmian pracoholizmu. działa tylko przez chwilę i bardzo pozornie, bo wszystkie nierozwiązane kłopoty prędzej czy później nas dopadną.

Nominowany

Są typy osobowości bardziej lub mniej narażone na obsesję pracy. Do tych z większym ryzykiem zaliczają się na przykład osoby melancholijne, albo wręcz choleryczne oraz cechujące się wysokim ilorazem inteligencji. Raczej nie narażeni na przepracowanie są ludzie flegmatyczni albo tacy, dla których zabawa i towarzystwo są ważniejsze od sukcesów.

Najgroźniejsze są jednak mieszane charaktery. Takim wybuchowym zestawieniem - z wiadomych powodów - jest inteligentny choleryk.

To najcięższe odmiany pracoholizmu. Są też takie, które mało przeszkadzają w życiu, a czasem nawet pomagają. Za wyjątkiem takich, które przeszkadzają innym.

Pozorowany

Jednym z takich, co szkodzą innym jest pracoholizm pozorowany. Pracownik, który na niego cierpi uwielbia robić wokół siebie zamieszanie. Udaje, że siedzi po godzinach, grając w karty w sieci, biega w okolicach biura prezesa krzycząc jak ma wiele do roboty, przychodzi choć na chwilę do pracy w weekendy... A tak naprawdę większość rzeczy musi robić za niego ktoś inny, albo ponosić konsekwencje jego nieodpowiedzialności i niedopatrzenia.

Z wyboru

Pracoholizm, w który wpada się z wyboru jest najłagodniejszą i najbardziej kreatywną jego odmianą. Tak naprawdę nawet nie niesie ze sobą syndromów choroby, tylko w ten sposób postrzegany jest przez otoczenie. Bo osoba, która ma jego objawy kocha swoją pracę, jej zajęcie jest jej pasją, jest w stanie poświęcić mu się do reszty jak swojemu najlepszemu hobby.

Dowiedz się więcej na temat: kłopoty | choroby | chorzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje