Niech nas zobaczą

Żywi się u księży w przytułku dla bezdomnych, albo w MOPSie. Pieniądze z renty, które zostaną po opłaceniu czynszu, idą na leki. – Czasami człowiek myśli, że lepiej byłoby nie doczekać tej starości. Bo stary nikomu nie jest potrzebny. I żyje tylko dlatego, że musi – mówi z wyrzutem. Kto? Senior, jakich w Polsce wielu.

Codziennie 300 zł do wygrania!

Reklama


Dziś w Polsce, średnio na 100 osób w wieku produkcyjnym (od 18 do 64 lat) przypada ok. 25 osób powyżej 65. roku życia (dla przykładu - w Łodzi żyje ponad 128 tys. osób powyżej 65 roku życia. Wszystkich mieszkańców jest niespełna 726 tys.).

W 2030 roku będzie to już 46 osób, a w 2050 roku liczba ta wzrośnie aż do 75 na 100 zarabiających Polaków. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w krajach wysokorozwiniętych osoby starsze żyją dziś o wiele dłużej, niż kilkadziesiąt lat temu, jednak jakość ich życia pozostawia wiele do życzenia.

Starszy znaczy do niczego

Pani Anna ma 81 lat. Pochodzi z Krakowa. Fizycznie jest sprawną osobą, porusza się bez problemu, ale ma inne zmartwienia. Niedowidzi i niedosłyszy, często łapie się na tym, że nie rozumie wielu rzeczy, nawet będąc w zwykłym sklepie, do którego dotarcie jest już nie lada wzywaniem.

- Młody starego nie zrozumie, nie wytłumaczy i nie pomoże, co najwyżej może się śmiać, że ktoś nie da rady wejść po schodach, bo właśnie padał deszcz i jest za ślisko. To mi się zdarza co kilka dni - uśmiecha się starsza kobieta, która, jak podkreśla, tylko pogodą ducha broni się przed niezrozumieniem ludzi. - Życie dziś jest coraz trudniejsze dla starych, bo świat poszedł bardzo do przodu. Ledwie nauczyłam się korzystać z przenośnego telefonu, a co dopiero inne rzeczy, jak komórka czy komputer?

O tych tradycjach jeszcze nie słyszeliście!

Osoby starsze na utrudnienia trafiają niemal na każdym kroku. Według raportu WHO, starsi Europejczycy mają problemy podczas prostych codziennych czynności. Do ich potrzeb nie są dostosowane urzędy, sklepy, komunikacja miejska. Na drukach urzędowych, produktach, rozkładach jazdy, czy lekach, ważne informacje zamieszczone są często małą, trudną do odczytania czcionką.

- Kilka dni temu poszedłem do urzędu miasta w Krakowie, żeby przedłużyć meldunek swojej żony. Dokument potwierdzający własność mieszkania był dość stary, w związku z tym usłyszałem, że muszę wypełnić jakieś formularze i złożyć je z pieczątką. Nikt jednak nie był mi w stanie pomóc, wyjaśnić, co zrobić z tymi wszystkimi dokumentami i gdzie pójść po pieczątkę. Siedziałem w urzędzie cztery godziny, panie odsyłały mnie od okienka do okienka i tak w końcu odszedłem z kwitkiem. Po prostu nie rozumiałem tego, co było tam napisane - opowiada 80-letni pan Jan, mieszkaniec Krakowa. 

Gospodyni doskonała! Jak nią zostać?

Nikomu niepotrzebni

WHO ostrzega, że utrudnienia w codziennym życiu i izolacja ludzi starszych może prowadzić do wykluczenia ich ze społeczeństwa. Takich przykładów nie trzeba daleko szukać. Pan Waldemar ma 68 lat. W rodzinnej miejscowości koło Olsztyna na Maurach, mówią na niego po prostu "Waldek". Kiedyś miał żonę i pracę, mieszkał w wynajętym domu. Kiedy przeszedł na rentę, myślał, że w końcu odpocznie od roboty, nacieszy się życiem.

Ale zdarzyło się nieszczęście. Żona zmarła na raka, a on został sam. Z rentą w wysokości 600 zł miesięcznie. Bez kogoś, kto utrzymałby gospodarstwo domowe w całości. - Nigdy nie byłem dobrym organizatorem, więc jak zabrakło Janiny (żony - przyp. red.), wszystko się posypało - mówi starszy mężczyzna.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje