Teresa Mokrysz: W biznesie potrzebny jest łut szczęścia

Mokrysz Teresa

- Od czterech pokoleń jesteśmy firmą rodzinną. Stale szukamy kompromisu pomiędzy prawami nowoczesnego zarządzania, a bliskością z załogą, znajomością jej życia, łatwą dostępnością dla pracowników - mówi Teresa Mokrysz, właścicielka grupy firm Mokate - czołowego producenta kawy, herbaty i półproduktów dla przemysłu spożywczego.

O kobietach sukcesu mówi się z podziwem, często niedowierzaniem. Czy kobieta ma szansę na sukces w biznesie? A może kobiece podejście do współczesnej gospodarki jest lepsze niż męskie? Teresa Mokrysz od ponad 20 lat stoi na czele spółek zrzeszonych w grupie Mokate, wprowadza innowacje w przemyśle i biznesie, wspiera placówki służby zdrowia, edukacji, kultury i opieki społecznej.

Reklama

Czy to prawda, że kobiety rzadziej niż mężczyźni odnoszą sukces w biznesie?

Teresa Mokrysz: Statystycznie rzecz biorąc - tak. Na listach ludzi sukcesu w biznesie mężczyzn jest więcej niż kobiet. Nie jest to jednak spowodowane mniejszymi zdolnościami kobiet, a jedynie tym, że od wielu lat interesami zajmuje się po prostu więcej mężczyzn niż kobiet. Jeśli spojrzymy na proporcje pomiędzy uczestniczącymi już w biznesie kobietami, a tymi spośród nich, które osiągnęły sukces - to przewaga panów w takim procentowym ujęciu wcale nie jest oczywista.

- Porównanie dokonane z takiej, bardziej sprawiedliwej perspektywy pokazuje, że panie które zdecydowały się zająć biznesem radzą sobie nie gorzej niż mężczyźni. Oczywiście, odrębnym problemem pozostają bariery stojące na drodze kobiet do przedsiębiorczości. Ogólnie znane, zrodzone z kulturowych uwarunkowań czy po prostu z obowiązków w rodzinie, nadal występują, choć w mniejszym zakresie niż na przykład kilkanaście lat temu.

Tworząc Mokate, musiała się pani zmierzyć z wieloma przeciwnościami. Czy dzisiaj byłoby łatwiej?

- Faktycznie, na początku swojej drogi do biznesowego sukcesu tych przeciwności napotkałam sporo. Jednak nie sądzę, aby dzisiaj było łatwiej, może jedynie przeszkody do pokonania byłyby inne. Obecnie rynek jest już bardzo mocno "nasycony" różnego rodzaju produktami. Firmy prześcigają się w oferowaniu coraz bardziej innowacyjnych wyrobów, stosują promocje i wydają duże pieniądze na reklamę. Trudno mi sobie wyobrazić, by firma startująca niemal od zera z niewielką ilością pieniędzy, mogła dziś dorównać największym graczom na rynku. Nam się to udało, bo zagraniczne koncerny dopiero odkrywały polski rynek, który był otwarty dla nowych podmiotów.

Jak wygląda typowy dzień pracy Teresy Mokrysz?

- Przy ośmiu przedsiębiorstwach tworzących grupę Mokate muszę swój czas dzielić pomiędzy firmy w kraju i poza Polską. Pewien powtarzalny porządek dnia staram się zachować pracując w Polsce. Poranne godziny przeznaczam na spotkania z szefami produkcji i kierownikami służb handlowych. To wtedy zapadają wszystkie najważniejsze decyzje. Później najczęściej odbywam spotkania, między innymi z kontrahentami z kraju i zagranicy. Koniec dnia zajmuje tzw. "poczta", czyli zapoznanie się z korespondencją oraz wydanie dyspozycji współpracownikom.

- Przeciągające się spotkania sprawiają, że nierzadko z tymi obowiązkami przenoszę się do domu. Stąd stały dylemat, kiedy i jak wygospodarować czas na "pracę własną", na spokojne zastanowienie się na przykład nad strategią dla grupy firm.

Czy jest pani surowym szefem?

- Zdecydowanie wolę nagradzać niż karać, doceniam współdecydowanie w zespole, wysłuchuję innych racji, bo mogą być innowacyjne. Ogólnie w zarządzaniu preferuję "miękkie umiejętności", o które w moim przypadku łatwiej, bo są bardziej naturalne dla kobiety.

- W przypadku Mokate dochodzą jeszcze inne uwarunkowania. Od czterech pokoleń jesteśmy firmą rodzinną. Stale szukamy kompromisu pomiędzy prawami nowoczesnego zarządzania, a bliskością z załogą, znajomością jej życia, łatwą dostępnością dla pracowników.

- Zapewniam, że nie jest to łatwe i stanowi ewenement w tak dużym przedsiębiorstwie. Nie rezygnuję jednak z najcenniejszych tradycji, od dawna kultywowanych. Wspólnie obchodzimy święta, staram się pamiętać o ważnych wydarzeniach rodzinnych pracowników. Taka wewnętrzna konsolidacja daje nam siłę, której nie da się przeliczyć na słupki zysków i strat.

Jakiej rady udzieliłaby pani kobietom, które mają pomysł na własną firmę, ale boją się zaryzykować?

- Przede wszystkim nie mogą się bać. Niezwykle ważna jest wiara w siebie i własne możliwości, a także umiejętność ryzykowania. Użyłam słowa umiejętność, gdyż każde ryzyko musi być poprzedzone dokładną analizą szans i możliwości - a tego trzeba się nauczyć. Tylko wtedy można ryzykować licząc, że nasze wysiłki się opłacą.

- Bardzo istotne są też tradycyjne, ponadczasowe wartości, takie jak szacunek do pracy i ludzi. I - choć brzmi to banalnie - potrzebny jest po prostu łut szczęścia. Bez niego nawet najlepiej zaplanowany biznes może się nie udać.

Zapraszamy także do artykułu: Mokrysz Teresa - początki imperium

 

materiały prasowe

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje