Zostawiam rodzinę, bo muszę wyjechać „za pracą”

Wyjeżdżamy do pracy za granicę, gdy zmusza nas do tego sytuacja życiowa. Bywa, że od rodziny dzielą nas tysiące kilometrów. Tęsknimy. Przede wszystkim za dziećmi.

Wyjazd do pracy w innym kraju to dla kobiety jedna z najtrudniejszych decyzji życiowych. Szczególnie, jeśli w domu zostawia najbliższych - dzieci, męża, starszych rodziców. Ale bywa, że to jedyna szansa na zarobienie pieniędzy, utrzymanie domu. Kobiety wyjeżdżają i pocieszają się, że rodzinie będzie lżej, kiedy one zaczną wysyłać pieniądze i paczki, a dzieci już nie będą musiały cierpieć z powodu biedy.

Reklama

Jeszcze 10-20 lat temu Polacy wyjeżdżali do pracy, by znacznie poprawić sobie jakość życia: zarobić na mieszkanie albo i dom z ogródkiem, na nowy samochód. Wyjeżdżali głównie mężczyźni, do prac w transporcie i na budowach. Dziś sytuacja się zmieniła: za granicę coraz częściej jeździ się po to, żeby po prostu zarobić na bieżące wydatki: comiesięczne rachunki, raty kredytu, utrzymanie.

W Polsce jest wiele regionów, o coraz wyższym stopniu bezrobocia: Warmia i Mazury, Opolszczyzna, Podlasie, Podkarpacie... To właśnie stamtąd najwięcej osób wyjeżdża do pracy za granicę. Większość zakłada, że wrócą po dwóch-trzech miesiącach, ale ci, którym udaje się zdobyć stałą pracę na zachodzie, w której dobrze zarabiają, często przedłużają pobyt, nawet do kilku lat.

Kobiety biorą sprawy w swoje ręce

Zmieniło się też to, że coraz częściej do pracy wyjeżdżają kobiety, a nie mężczyźni. Przyczyna jest prosta: na zachodnich rynkach jest dziś dla nas coraz więcej ofert. - Budownictwo i transport, czyli branże, które zatrudniają przede wszystkim mężczyzn, obecnie zmagają się z kryzysem - wyjaśnia dr Agnieszka Fihel z Ośrodka Badań nad Migracjami. - Od lat wzrasta natomiast popyt na usługi pielęgniarskie, opiekę nad osobami starszymi i dziećmi czy na gospodynie domowe. A praca Polek w tych dziedzinach jest bardzo ceniona.

Dzisiejsze Polki to pewne siebie, zaradne kobiety. W trudnych sytuacjach same szukamy możliwości wyjścia z kryzysu, a wyjazd za granicę nie budzi takiego strachu jak kiedyś. - Decyzję o wyjeździe na pewno ułatwia też duża ilość naszych rodaków za granicą - zauważa dr Agnieszka Fihel.

Według ostatniego Spisu Powszechnego Ludności (GUS, 2011 r.) już ponad 2 mln osób przebywa na emigracji. W krajach, do których najczęściej emigrują Polacy, np. w Wielkiej Brytanii, na miejscu zawsze gdzieś można spotkać "swojego", w niektórych dzielnicach Londynu polski jest drugim językiem "mówionym". A w grupie łatwiej dzielić los emigranta.

Dla małżeństwa to ciążka próba

Nie da się ukryć, że wyjazdy "za pracą" mają wpływ na coraz większą liczbę rozwodów w naszym kraju. Rośnie ona systematycznie, odkąd weszliśmy do Unii Europejskiej.

Wyjazd na dłużej jednego ze współmałżonków to zawsze ciężka próba dla związku. Mąż, który zostaje wtedy w domu, może być w podwójnie trudnej sytuacji. Jeżeli sam nie ma pracy i jest np. na zasiłku, pewnie ma poczucie winy, że sam nie potrafi utrzymać rodziny. Gdy żona wyjeżdża, musi zająć się dziećmi w pełnym wymiarze, czego dotychczas nie robił. Niejednokrotnie nie ma wsparcia ze strony otoczenia. Koledzy z niego żartują, rodzina często nie akceptuje sytuacji. To wszystko może być przyczyną dodatkowego stresu.

Ważne jest, by jeszcze przed wyjazdem przygotować się na to, że w związku pojawiają się nowe emocje: strach, lęk, zazdrość, tęsknota. Mogą one stworzyć mieszankę wybuchową. Szczególnie, jeżeli w małżeństwie nie działo się najlepiej już wcześniej. - To jest trochę mit, że problemy pojawiają się dopiero po wyjeździe, on jest często przysłowiową kroplą przelewającą czarę. Ale bywa i tak, że rozłąka wręcz wzmacnia więź. Zwłaszcza, że utrzymywanie stałego kontaktu już nie jest takie trudne w dzisiejszych czasach. Jest internet, są tanie linie lotnicze - mówi Agnieszka Major, psycholog, założycielka Stowarzyszenia Psychologów Polskich w Londynie, które udziela też bezpłatnej pomocy emigrantom.

 - Ale najważniejsze jest, by decyzja o wyjeździe została podjęta wspólnie, a także, by od początku ustalić razem, ile w przybliżeniu ma potrwać rozłąka. Wyjeżdżający często wpadają w pułapkę. Planują wyjazd na 3 miesiące, a potem zostają kilka lat. Wydaje im się, że w kraju nigdy tyle nie zarobią, a sprowadzenie bliskich zwiększy koszty. Choć tak naprawdę ściągnięcie całej rodziny np. do Anglii, to wcale nie są dużo większe pieniądze niż utrzymywanie współmałżonka z dziećmi w Polsce! - przekonuje Agnieszka Major. Warto rozpatrzyć taką możliwość.

Tęsknota, która daje siłę

Serce pęka matce, pracującej za granicą, gdy o jej dziecku mówi się "eurosierota". A tak właśnie nazwano dzieci, których jedno lub dwoje rodziców wyjechało z kraju "za chlebem". Szacuje się, że w Polsce jest około 110 tys. takich dzieci, inne źródła mówią nawet o 400 tys. Matki myślą o swoich córkach i synach bezustannie, to właśnie daje im siłę, by znosić rozłąkę, zmęczenie, a czasem upokorzenia emigracyjnego życia.

Kobieta musi też dodatkowo zmagać się z krytyką, jako ta, która "zostawiła dzieci", "porzuciła rodzinę". Dlatego tak istotna jest dla niej akceptacja decyzji wyjazdu przez męża, krewnych, przyjaciół. Co ciekawe, nikt pewnie nie powiedziałby czegoś takiego o mężczyźnie wyjeżdżającym do pracy. - Najważniejsze, żeby kobieta wyjeżdżając miała poczucie sensu decyzji. Wiedziała, po co to robi, jak długo będzie za granicą i jaki jest cel jej rozłąki z rodziną - podpowiada psycholog Agnieszka Major. - Musi mieć bardzo konkretny plan w głowie, żeby poradzić sobie z trudnymi emocjami.

Bajki czytane na Skype

Matka zawsze pozostaje matką, będąc nawet tysiąc kilometrów poza domem. Na szczęście, dzięki nowoczesnej technice, rozłąka nie musi dziś oznaczać utraty kontaktu. Dzisiaj matki pracujące za granicą mogą codziennie rozmawiać ze swoimi dziećmi przez internet. Z badań dr Sylwii Urbańskiej z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że wykorzystując skype’a, mamy czytają swoim dzieciom bajki na dobranoc, odrabiają z nimi lekcje.

Ślą też do domów wszystkie odłożone pieniądze i prezenty, a są i takie, które wysyłają do domu zamrożone obiady na dwa tygodnie w specjalnych lodówkach turystycznych!

- Wyjeżdżające matki nie przestają opiekować się swoimi dziećmi, robią to wszystkimi dostępnymi sposobami. Skype, Facebook, Gadu gadu i inne komunikatory pozwalają im być w kontakcie na bieżąco - tłumaczy Agnieszka Major. A poza tym bilety lotnicze są teraz tak tanie, że nawet dla osoby pracującej przy zmywaniu naczyń w restauracji nie jest problemem przyjazd raz w miesiącu do Polski. Oczywiście częste wizyty są możliwe tylko w przypadku krajów Europy, w przypadku pracy w USA czy w Australii pozostaje internet.

Choć dla dziecka w każdym wieku nieobecność mamy jest trudnym przeżyciem, psycholodzy podkreślają, że nie zawsze musi to wywoływać negatywne skutki: problemy emocjonalne czy trudności wychowawcze. Istnieje jednak takie zagrożenie, jeżeli dziecko nie będzie miało wsparcia w innych dorosłych, którzy są na miejscu: np. ojcu, dziadkach.

Ale warto zwrócić uwagę, że w podobnej sytuacji są dzieci, których rodzice się rozwiedli lub całkowicie poświęcili pracy zawodowej i wracają do domów, gdy ich pociechy już śpią. Najważniejsze, by dziecko miało poczucie, że choć mama jest daleko, nie zostało przez nią opuszczone i że wciąż jest dla niej najważniejszą osobą na świecie.

Aneta Olkowska

 

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje