Biżuteria hand-made - hit czy kit?

Coraz popularniejsza staje się produkcja ręcznie robionej biżuterii. Nietypowy kolor, materiał i forma niedostępna w masowej produkcji to ciekawa alternatywa dla osób, które lubią wyróżniać się w tłumie.

Autorki niezwykłych kolczyków czy naszyjników z zamiłowaniem tworzą nowe wzory swoich dzieł.

Reklama

Justyna, studentka IV roku antropologii zaraziła się pasją przez internet. - Zaczęłam od lepienia różnych rzeczy z modeliny. Truskawki, pszczółki, torciki, potem doszła biżuteria z koralików - opowiada. Dzięki swojemu hobby zyskała liczną grupę znajomych, którzy zawsze chętnie wspierają ją w pracy nad nowym dziełem, a czasem bywają także inspiracją.

Teraz nie nudzi się w deszczowe popołudnia. W swojej pracy wykorzystuje każdy materiał, wszystko co będzie pasowało do jej koncepcji. Od koralików plastikowych, szklanych, półfabrykatów, przez modelinę, filc, zdjęcia i obrazki, po suszone owoce. - Robię kolczyki, pierścionki, broszki, naszyjniki i paski, korzystam ze wszystkiego, co nadaje się do zrobienia biżuterii - tłumaczy.

Dla Kasi, robienie oryginalnych dodatków jest czystą przyjemnością. - To dla mnie największe wynagrodzenie - że komuś podoba się to, co tworzę, że chce to nosić - tłumaczy. Stara się również realizować marzenia znajomych - wykonuje ozdoby według ich wzorów.

- Jeśli mam z tego jakieś pieniądze, to zazwyczaj zwracają mi się koszty materiałów, ewentualnie przeznaczam je na zakup rzeczy przydatnych - mówi dziewczyna.

Praktyka czyni mistrza

Jak zgodnie mówią , w ich pracy potwierdza się stare porzekadło "praktyka czyni mistrza" i nawet jeśli coś nie wychodzi, nie poddają się, tylko próbują od nowa. "Praca" nad jednym dziełem może zająć 10 minut ale także kilka godzin. Wszystko zależy od stopnia skomplikowania projektu. Praca jest tu w cudzysłowiu, ponieważ, jak mówi Kasia, sprawia jej to więcej radości i przyjemności, niż trudu.

Autorki prowadzą blogi internetowe, dzięki którym uzyskują nowych nabywców oraz przydatne znajomości, a z nimi praktyczne porady. Niektóre mają swoją stałą klientelę. Czasami także wymieniają się biżuterią między sobą.

Kasia twierdzi, że wymiany są bardzo popularne. - Ktoś daje mi swoje kolczyki stworzone techniką dla mnie obcą, a ja daję coś, co tej osobie podoba się wśród rzeczy zrobionych przeze mnie - tłumaczy.

Dla dziewczyn rękodzieło nie jest sposobem na utrzymanie się, ale daje możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy, często pozwalających kontynuować pasję. - Czasem udaje mi się zarobić 200 zł, czasem mniej, a zdarza się też, że nic z tego nie mam. Wszystko zależy od miesiąca i klientów - mówi Justyna. - Najdroższy był u mnie naszyjnik z 400 koralików. Sprzedałam go za 50 złotych - dodaje.

Gdzie i dlaczego tak tanio?

W przeróżnych galeriach internetowych, ceny takiej biżuterii wahają się od 3 do nawet kilkuset złotych. Jest na tyle unikatowa, że nie można spotkać drugiej osoby z takim samym dodatkiem.

- Każdy kolczyk, bransoletka czy broszka to kawałek czyjegoś humoru, gustu, można by powiedzieć, że nawet duszy - mówi Justyna. Jak wiadomo, kobiety lubią otaczać się kolorowymi drobiazgami, a co niektóre bez biżuterii czują się nagie. Dobrym pomysłem jest porozglądać po galeriach, znajdziemy tam wiele ciekawych propozycji za niewygórowane pieniądze.

Dowiedz się więcej na temat: rękodzieło | biżuteria | ozdoby

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje