Grochola: Skazana na pisanie

Odkąd pamięta, chciała być pisarką. Zanim jednak zajęła się wyłącznie pisaniem książek pracowała m.in. jako salowa, korektorka, dziennikarka, konsultantka w biurze matrymonialnym i dyrektor składu celnego. Przez osiem lat odpisywała na listy czytelniczek "Poradnika Domowego" i "Jestem". Ale najbardziej znana jest z pisania.

Dominika Rzepka: Pani nowa książka "Kryształowy Anioł" jest pełna kobiet - zresztą podobnie jak i poprzednie. To są kobiety samotne, nieszczęśliwe, zranione, zdradzone, często słabe. Smutny to obraz... Chce Pani w ten sposób wstrząsnąć kobietami? Powiedzieć im: zastanówcie się nad sobą, nad swoim życiem?
Katarzyna Grochola: Nie, zupełnie nie. "Kryształowy Anioł" jest zdecydowanie książką ku pokrzepieniu serc, dla radości i dla śmiechu mojego własnego pisaną. Nikim nie chcę wstrząsać, wstrząsnęłam "Trzepotem skrzydeł" wystarczająco. To jest zabawna powieść o tym, że czasami sobie nie zdajemy sprawy z tego, że zmieniamy świat, bo ta bohaterka nie zdaje sobie sprawy z tego, że zmienia świat i robi coś, co wraca do niej odbitymi falami. To jest pogodna baśń dla kobiet i wcale się tego nie wstydzę. Czas na baśnie.

Reklama

Ja jednak będę się upierać, że jest to powieść, w której można się przejrzeć jak w lustrze.
To traktuję jako komplement...

I tupnąć nogą i powiedzieć...
Dosyć?

Dosyć. Coś zmienię w swoim życiu.
Oczywiście. Ale ja zmieniam w swoim życiu średnio cztery razy w miesiącu coś bardzo istotnego. I myślę sobie - od poniedziałku to zaczynam - albo: czas to wszystko zmienić, albo: czas to wszystko rzucić, albo czas zacząć rzeźbić, czas zacząć grać na pianinie, więc to jest dobry element zmiany. Jedyną stałą na świecie jest zmienna, więc będę tak chyba pisać zawsze już.

A czym jest dla Pani przyjaźń i miłość. Bo pierwsze wnioski z książki są dość smutne: przyjaźń między kobietami nie istnieje, a mężczyznom nie można ufać, bo są w stanie nas zdradzić nawet z najlepszą przyjaciółką?
No tak musi być na pierwszych stronach, żeby Sara jednak zrozumiała, że miłość i przyjaźń to są dwie najważniejsze rzeczy w życiu. Do tego już bym dzisiaj, jako osoba dojrzała, dołożyła zdrowie.

Miłość, przyjaźń i zdrowie. A szczęście? Czym jest szczęście - według Katarzyny Grocholi?
Szczęście jest bardzo potrzebne, bo - jak powiedział mój przyjaciel - ci na Kursku mieli zdrowie, a nie mieli szczęścia. Ale szczęście jest czymś, co można sobie wymyślić, zapracować, zbudować, to nie jest tak, że ktoś nam coś nagle z nieba spuści. A nawet jeśli nam spuści, to nie zauważymy. Do szczęście - myślę - trzeba się przygotować. I mój "Kryształowy Anioł" do niego przygotowuje.

Główna bohaterka - Sara - to taka trochę ofiara wszystkich, cierpiąca w milczeniu i milczeniem prosząca o uwagę. To przeciwieństwo bohaterki kilku poprzednich Pani powieści - Judyty ("Nigdy w życiu", "Ja wam pokażę" - przyp. red.). Ona miała wolę walki. Sara jest bezwolna, a jej życiem rządzi przypadek.
Sara zdecydowanie jest wycofana i taka rozmemłana. Jedna z czytelniczek powiedziała mi, że tak miała ochotę się zezłościć na nią, kopnąć w tyłek, żeby coś zaczęła w końcu robić, ale są ludzie którzy mają inną energię, niż ja na przykład, niż Judyta i też warto się przyjrzeć, co tam pod spodem się dzieje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje