Marjane Satrapi - mistrzyni komiksu dla dorosłych

Komiksy kojarzą ci się z rysunkowymi historyjkami dla dzieci i banalnymi superbohaterami? Marjane Satrapi - autorka powieści graficznych o życiu codziennym w Iranie, udowadnia, że komiks może być prawdziwym dziełem sztuki.

Jej komiksy stały się na Zachodzie poważnym źródłem wiedzy o życiu ludzi w Iranie. "Persepolis" jest na liście lektur na 60 uniwersytetach w USA. Ta dowcipna, a zarazem przejmująca powieść graficzna opowiada o życiu małej Marjane i jej rodziny w czasach rewolucji islamskiej w Teheranie.

Reklama

Marjane Satrapi o tym, ile prawdy, a ile fikcji jest w jej komiksach:

- Historia, którą opisałam w "Persepolis" jest wyciągnięta z mojego życia. Ale historia nigdy nie jest opowiedziana prawdziwie, jeśli się troszeczkę nie kantuje. Na przykład w książce opowiadam, że jak miałam 14 lat, to spadła bomba i nasi sąsiedzi zostali zabici. To się zdarzyło naprawdę, ale dopiero, kiedy wróciłam do swojego kraju z Wiednia. Nie miałam wtedy 14 lat, tylko 18. Dla potrzeb narracyjnych zmieniłam kolejność, ale co to zmienia w rzeczywistości? Czy się ma 14 czy 18 lat, kiedy spada bomba w sąsiedztwie i umiera ktoś, kto jest przyjacielem, prawda emocji pozostaje ta sama.

Babcia Marjane to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci obu części "Persepolis" i kolejnego komiksu "Wyszywanki".

Marjane Satrapi o swojej babci:

- Moja babcia była człowiekiem bardzo solidnym, bardzo wolnym i nienawidziła moralizowania. Mówiła, że moralizowanie daje obowiązki, a nie daje praw. Miałam szczęście, że zostałam wychowana przez tę kobietę.

- To był ktoś, kto naprawdę robił to, na co miał ochotę. Jeśli widziała ludzi, których nie lubiła mówiła: "ach, to państwo" i zamykała drzwi. Nie miała w sobie żadnej mieszczańskiej grzeczności. Nigdy nie pozwoliła sobą kierować. Zawsze mówiła to, co myślała.

- To, co ja opowiadam o babci, to jest tylko mały wycinek. Ona była dużo, dużo bardziej liberalna. To była kobieta, która wyszła trzy razy za mąż. Wytatuowała sobie imiona swoich mężów na ramieniu, a imię ostatniego, który był moim dziadkiem, było wytatuowane największymi literami.

Myślimy o nich jako o tajemniczych postaciach zakutanych w czarne chusty, ale tak naprawdę niewiele wiemy o życiu kobiet w Iranie. Marjane Satrapi uchyla rąbka tajemnicy w "Wyszywankach". Przedstawia grupę kobiet, która spotyka się, aby poplotkować. Taki seans "przewietrzania duszy", pokazuje czym na co dzień żyją Iranki.

Tytułowe "Wyszywanki" to określenie operacji plastycznej "przywracającej" dziewictwo.

Marjane Satrapi o kobietach w Iranie:

- W Iranie mamy społeczeństwo patriarchalne. Ale kobiety, Iranki, są zupełnie inne niż ludzie mogą sobie myśleć. Kilka lat temu w telewizji francuskiej pokazano dokument, który nazywał się "Rozwód po irańsku". Słuchałam wersji perskiej i jednocześnie czytałam napisy po francusku. W pewnym momencie kobieta mówi do swojego męża: "zamknij mordę, bo inaczej będziesz trawił swoje zęby zamiast kolacji". A po francusku napisano: "przestań mówić, proszę". Między tymi słowami jest ogromna różnica. Po tym filmie zadzwonili do mnie wszyscy moi irańscy koledzy skarżąc się, jacy biedni są irańscy mężczyźni. A Francuzi dzwonili mówiąc, jakie biedne są irańskie kobiety. Ani jedno ani drugie nie jest prawdą - prawda leży gdzieś po środku.

Autorka słynnych komiksów nie może wrócić do Iranu. Oficjalnie jej książki i film są tam zakazane. Ale życie wymyka się zakazom i tajemniczym sposobem prace artystki znajdują drogę pod irańskie strzechy.

Marjane Satrapi o tym, jak jej książki są przyjmowane w Iranie:

- Wiem, że książka była czytana. Można ją było zdobyć na czarnym rynku. Zabawne jest to, że w latach 80. sama chodziłam na czarny rynek i kupowałam kasety AC/DC. I to jest super, bo teraz AC/DC to ja.

- Mówiono mi, że książka bardzo się podobała, ale to mówili moi przyjaciele i moja rodzina (śmiech). Z tego co wiem, to reakcja ludzi jest bardzo pozytywna. To, co robię nie podoba się dwóm kategoriom Irańczyków: ludziom z rządu i rojalistom, ale powiem tak - jeżeli nie kochają was ekstremiści to tylko dobrze o was świadczy.

- Oficjalne władze nie reagowały na moje książki. Komiksy nie były dla nich takie ważne. Dopiero jak pojawił się film i został nominowany na festiwalu w Cannes, wtedy zareagowali. Nie byli zadowoleni, ale co ja mam na to poradzić? Ja też nie jestem z nich zadowolona.

Satrapi od wielu lat żyje we Francji. Ostatni raz w Iranie była 11 lat temu i nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle, będzie mogła tam powrócić.

Marjane Satrapi o swoim kraju:

- Iran jest moją matką, a Francja żoną. Moja matka może być szalona, może stosować szantaż uczuciowy, ale to jest moją matką. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Francja jest moją żoną. Sama ją wybrałam, ale mogę ją zdradzać, mogę też się z nią rozejść. To nie jest ta sama relacja.

- Istnieje taka przynależność, która wychodzi poza pisarstwo. To jest coś instynktownego, zwierzęcego. Dlatego, że słońce nie wszędzie świeci tak samo, kolor nieba nie wszędzie jest taki sam, a liście i ziemia nie pachną tak samo. Jest miejsce, z którego się pochodzi i to zawsze będzie do mnie należeć.

W druga część "Persepolis" opowiada o przygodach nastoletniej Marjane w Wiedniu, dokąd wysłali ją rodzice. A jednak w Europie dziewczynce wcale nie jest łatwo. Różnice kulturowe, trudności z integracją i nieustanne niezrozumienie sprawiają, że okres dojrzewania jest dla Marjane mocno skomplikowany. Ale Satrapi nie mówi o szoku kulturowym czy o zderzeniu kultur. Przeciwnie - według artystki kultura jest jedna.

Marjane Satrapi o jednej kulturze:

- Dla mnie nie ma dwóch kultur. Dla mnie kultura jest globalna, jest jak łańcuch, w którym wszystko jest połączone. Kubizm Picassa bardzo wiele czerpał ze sztuki afrykańskiej. Angielski pisarz Edward Fitzgerald przetłumaczył wiersze irańskiego poety Omara Chajjama, które wpłynęły na poezję francuską XIX w., a ta miała z kolei wpływ na poezję irańską w wieku XX. To wszystko jest o wiele bardziej połączone niż się wydaje.

Iran jest republiką islamską. Najwyższy autorytet i władzę w państwie ma ajatollah - przywódca religijno-polityczny, którym musi być wysoko utytułowany teolog muzułmański. Prawo oparte jest na szariacie, a głoszenie jakichkolwiek poglądów sprzecznych z Koranem jest zakazane.

Marjane Satrapi o fanatykach:

- Świat nie jest podzielony na Zachód i Wschód, muzułmanów i chrześcijan. Jest podzielony na głupich fanatyków i innych. Fanatycy funkcjonują przy pomocy emocji. Kiedy naciska się na guzik emocji, to natychmiast krzyczą. Ale nie ma ich tak wielu. Dokonałam bardzo konkretnych obliczeń matematycznych i jest ich około 15 proc.: w Iranie jest 15 proc. fanatyków, we Francji jest 15 proc. skrajnej prawicy. Nas jest naprawdę o wiele więcej. Może powinniśmy pomyśleć o jakimś wielkim narodzie.

Według autorki bohater doskonały jest po prostu nudny, ale ona sama nie idealizuje swojej bohaterki tylko dlatego, żeby uczynić ją bardziej interesującą.

Marjane Satrapi o niedoskonałej naturze ludzkiej:

- Człowiek jest niedoskonały. Kto może twierdzić, że jest heroiczny od początku do końca? Każdy w pewnym momencie swojego życia ujawnia słabość, zazdrość, tchórzostwo. Ja dzisiaj bronię wolności słowa, ale jak miałam 19 lat, to żeby nie zostać złapaną przez strażników rewolucji, wydałam kogoś na ulicy mówiąc, że mnie napastował. Strach mnie sparaliżował i okazałam się tchórzem. Ukrywanie tego nie jest niczym heroicznym. Trzeba mówić o tym, że się jest niedoskonałym. To czyni z człowieka istotę prawdziwie ludzką.

- To nie jest sprawiedliwe, aby dawać innym lekcje, kiedy nie wiadomo jak zareagujemy w danej sytuacji. Trzeba mniej osądzać, a więcej rozumieć. Co by to miało znaczyć, gdybym sobie pozwalała krytykować system, a nie krytykowała siebie? Oczywiście opowiadanie o tym wydarzeniu nie jest czymś chwalebnym. Ale jestem istotą ludzką, jeżeli rozumiem to u siebie, jestem w stanie zrozumieć także słabość innych. To mnie różni od fundamentalisty. On myśli, że jest doskonały i że wszyscy muszą być równie doskonali tak jak on.

Ogromna dawka poczucia humoru zawarta w pracach Sartapi, traktujących często o wydarzeniach, które wcale nie są zabawne, są jedną z przyczyn ich ogromnej popularności.

Marjane Satrapi o poczuciu humoru:

- Żeby stworzyć coś dramatycznego trzeba mieć podstawę, która jest tego przeciwieństwem. W innym wypadku wychodzi coś takiego jak "Lista Schindlera". Ponieważ to jest smutne, smutne i jeszcze raz smutne, to w końcu mamy gdzieś tego całego Schindlera. Przynajmniej ja to tak odczuwam.

- Jeżeli dzieje mi się coś okropnego, to albo mnie to zabija, albo trzeba się z tego śmiać. Dla mnie nie ma trzeciego wyjścia.

- Myślę, że ludzie z całego świata płaczą z tych samych powodów, ale nie śmieją się z tych samych powodów. Dla mnie humor jest najwyższym stopniem zrozumienia drugiego człowieka. Humor opiera się na pojęciach abstrakcyjnych, jest konceptualny. Kiedy się śmiejemy, to rozumiemy duszę drugiego człowieka, rozumiemy go naprawdę.

- Humor jest kwestią inteligencji. Zwykle ludzie bez poczucia humoru są po prostu głupi. Wszyscy umrzemy, życie jest naprawdę krótkie, i jeżeli nie będziemy się śmiać to znaczy, że jesteśmy głupi.

Na podstawie "Persepolis" powstał pełnometrażowy film animowany nominowany do Oscara i Złotej Palmy. Obecnie trwa postprodukcja kolejnego filmu, tym razem już nie animowanego, opartego na innej powieści graficznej autorki "Kurczak ze śliwkami". Marjane zasmakowała w pracy nad filmami, ale sławę zdobyła głównie dzięki komiksom.

Marjane Satrapi o komiksach:

- Kiedy trafiłam do Francji, miałam takie zdanie o komiksach, jakie ma większość ludzi. Uważałam, że jest to lektura dla dzieci, młodzieży lub opóźnionych dorosłych. Czytając książkę Arta Siegelmana zdałam sobie sprawę, że to nie jest rodzaj literacki, ale pewnego rodzaju medium.

- Uprawiam twórczość komiksową, bo lubię rysować i lubię pisać. Nie widziałam powodu, dla którego miałabym wybierać między jednym a drugim. Ten sposób narracji stał się dla mnie zupełnie oczywisty.

- W tym medium człowiek traktuje siebie mniej serio. Kiedy piszę, mam wrażenie, że muszę być właśnie bardzo serio i to, co piszę jest okropne. Dlatego uprawiam twórczość komiksową.

W Teheranie Satrapi studiowała komunikację wizualną na Uniwersytecie Islamskim. W 1994 roku wyjechała do Strasburga i tam podjęła studia na Akademii Sztuk Pięknych.

Marjane Satrapi o rysunku:

- To jest najbardziej uniwersalny język jaki może istnieć. Ludzie zanim zaczęli pisać, rysowali. Myślę, że rysunek jest jeszcze bardziej reprezentatywny dla prawdy niż fotografia. Bo fotografia to jest prawda jaką widzimy, a rysunek ma jeszcze subiektywność osoby, która go tworzy. To jest język, który trafia do wszystkich. Jeżeli ja narysuję kogoś, kto jest smutny, to nie ma takiej kultury na świecie, w której by powiedziano, że ten człowiek jest szczęśliwy. Ta cecha rysunku pozwoliła mi dotrzeć do języka międzynarodowego, a także zachować moje poczucie humoru.

- 100 proc. dzieci rysuje przed 10 rokiem życia, a w wieku lat 10 następuje naturalna selekcja i dzieci postanawiają między sobą, że tylko ten, kto naprawdę dobrze rysuje ma prawo robić to dalej. I dlatego 98 proc. dzieci przestaje rysować. Również z tego powodu rysunek dla większości ludzi ma związek z dzieciństwem. Później, w systemie edukacyjnym bardzo szybko uczymy się mówić o tekstach. Mówimy: "pisarz chciał powiedzieć, że...", "poeta przez to rozumiał, że...". Ale nie umiemy w ten sposób mówić o rysunku.

Oprócz pracy nad kolejnym filmami autorka współpracuje z wieloma gazetami i magazynami, dla których robi ilustracje. Część swojej twórczości poświęciła również dzieciom.

Marjane Satrapi o swojej książce dla dzieci:

- Napisałam książkę dla dzieci, a potem miałam problem z wydawcami. W świecie, w którym żyjemy, opowieści braci Grimm nigdy nie mogłyby zostać opublikowane.

Dzisiaj postanowiono, że dzieci są cudownymi aniołkami, które niczego nie rozumieją, zapominając o tym, że dziecko jest istotą niesłychanie okrutną. Jak widzę dzieci to jestem zadowolona, że są małe. Bo inaczej, z tym rodzajem myślenia, który mają, zabiłyby nas od razu.

- Dzieci lubią się bać. Kiedy piszę historyjki dla dzieci, ludzie mówią: "dzieci to zszokuje". A ja sobie doskonale przypominam, że jako dziecko czekałam aż rodzice wyjdą z domu, gasiłam światło i oglądałam "Egzorcystę". Było super, bo bałam się jak nigdy. Takie jest dziecko i wydawcy o tym zapomnieli.

Marjane Satrapi była gościem 2. Międzynarodowego Festiwlu Literatury im. Josepha Conrada w Krakowie

opr. Izabela Grelowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje