Moda kołem się toczy

Nie od dziś wiadomo, że moda z czasem powraca, a to, co teraz jest na topie, prawdopodobnie już kiedyś było. Warto więc zajrzeć do szafy mamy, starszej siostry, czy swojej własnej i wyszperać cuda sprzed... trzech dekad! Bowiem lata 80. powracają i to w wielkim stylu.

Jeszcze parę lat temu, spoglądając na zdjęcia pochodzące z tamtego okresu, zastanawiałyśmy się , jak można było coś takiego nosić. Wielkie poduchy poszerzające ramiona, za duże marynarki czy męskie koszule włożone w spodnie z wysokim stanem były czymś śmiesznym i odległym, a ich powrót do mody wydawał się mało realny. A jednak... to, co jeszcze niedawno nas bawiło, dziś wyznacza trendy.

Reklama

Zaczęło się niewinnie

Pewne symptomy powrotu mody lat 80. widoczne były na ulicach i wybiegach od dłuższego czasu. Już kilka sezonów temu w damskich szafach zagościły rurki i legginsy i nic nie wskazywało na to, żeby miały je szybko opuścić. Getry bawełniane, ewentualnie z koronki bez szaleństw wzorów.
Z czasem, kiedy na dobre przyjęły się na ulicach, w kolekcjach zaczęły pojawiać się ich bardziej odważne wersje: marmurkowe wzory, połyskujące materiały, zbliżając się coraz bliżej do lat 80.

Prawdziwy boom zaczął się stosunkowo niedawno. Kiedy w kolekcji Balmain pojawiły się marynarki z poszerzanymi i lekko uniesionymi ramionami, świat ponownie oszalał na ich punkcie. Nawiązania do lat 80. pojawiły się także w kolekcjach innych projektantów.
Inspiracje kolorowymi i - jak się wydaje - chaotycznymi latami 80. stały się nie tylko bardziej powszechne, ale i bardziej odważne. Choć, póki co, powrót trwałej ondulacji czy eksponowania bielizny, jak to miała w zwyczaju choćby Madonna, nie nastąpił, to pewne elementy z tamtego okresu coraz częściej można zobaczyć również na ulicach.

Do łask wróciły geometryczne wzory, różnego rodzaju nadruki, intensywne kolory, spodnie "marchewki", a także wspomniane za duże marynarki czy obszerne swetry, obecne w kolekcji Sonii Rykiel, która z resztą tworzyła również w latach 80. Wszystko to doprawiono wszechobecnym błyskiem i kiczem.

Ocean inspiracji

Pamiętajmy, że lata 80. to nie tylko garsonki w stylu tych z "Dynastii". Dla wielu młodych był to okres buntu przeciwko otaczającej rzeczywistości i traktowaniu ludzi jako masy. Chcieli się wyróżniać, również strojem.

Tak jak my dzisiaj: często szukali inspiracji w sklepach z używaną odzieżą i z zamiłowaniem wykorzystywali elementy vintage, zestawiając je w typowy dla siebie sposób, czyli im bardziej niepasujące do siebie elementy, tym lepiej. W ten sposób powstawały m.in. zestawienia kwiecistych, zwiewnych sukienek z ciężkimi butami i wojskowymi marynarkami.

Z buntu lat 80. wywodzi się również styl punk, a raczej jego druga fala. Obecnie, przekształcony i złagodzony, styl ten odrodził się w postaci tzw. glam rock. Jego charakterystyczne elementy to skóra, metalowe łańcuchy, dżety i ćwieki.

Elementy te pojawiają się w kolekcjach największych projektantów mody. Można je znaleźć nie tylko na popularnych ramoneskach, ale praktycznie wszędzie, od kolczyków i biżuterii, po szpilki na niebotycznych obcasach.

Ambasadorowie stylu

Jak to zazwyczaj bywa, gwiazdy, przeważnie muzyki, są najlepszymi ambasadorami stylu i obowiązującej mody. Projektanci mogą dwoić się i troić, a i tak nigdy nie będą mieli takiej siły przebicia jak osoby wielbione przez tłumy fanów.

Jeśli trendy, zaproponowane przez domy mody, przypadną do gustu sławnym ludziom, to niemal pewne jest, że pojawią się na ulicach. W końcu nie każdy przegląda magazyny mody albo śledzi pokazy. Zdecydowana większość ma swoich ulubionych artystów, na których często się wzoruje.

Takimi ambasadorami w latach 80. byli bez wątpienia Madonna, Prince, zespoły pokroju A-ha czy Depeche Mode. To na nich wzorowały się tłumy.

Dzisiejsze gwiazdy - czy to na fali powrotu tamtego stylu, czy osobistych fascynacji - inspirują się idolami sprzed kilku dekad. Ellie Jackson i Ben Langmaid z La Roux czy Patrick Wolf są tego najlepszymi przykładami. Ich muzyka i stroje w zauważalny sposób nawiązują do tamtego okresu.

Są również artyści naśladujący nie tyle ich styl, co sposób autopromocji. Bardzo popularna ostatnimi czasy stała się Lady Gaga, która swoim zachowaniem i kontrowersyjnymi strojami stara się dorównać Madonnie z jej młodych lat. Na podobny sposób estradowego bycia, choć nieco mniej awangardowy, zdecydowała się Rihanna.

Małgorzata Janusik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje