Z księdzem o seksie

Uważa, że seks jest boski a orgazm stanowi przedsionek nieba. Z katolickim duchownym, ojcem Ksawerym Knotzem o seksie rozmawiała Anna Piątkowska.

Wydawało mi się, że Kościół uważa, że seks jest grzeszny. A tu niespodzianka, ksiądz, który mówi o seksie, że jest boski... Co właściwie wspólnego ma seks z Bogiem?
o.Ksawery Knotz: - No bo seks jest bardziej boski niż grzeszny. Oczywiście grzeszny jest także, ale nie można patrzeć tylko od tej negatywnej strony.

Reklama

Ale nie jest ksiądz jednym z wielu w Kościele wyrażającym głośno takie opinie...
- Ja oczywiście wyrażam je najgłośniej, ale nie jestem jedyny...

Teologia ciała, o której mówi ojciec w swojej najnowszej książce "Seks jest boski, czyli erotyka katolika" - co to takiego? To nie jest wewnętrznie sprzeczne pojęcie? Kościół to przecież sfera ducha raczej?
- Nie ma tu żadnej sprzeczności. Teologia to refleksja nad Bożym objawieniem, a Bóg - to szalenie ważne - stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę. Od tego momentu zaczyna się historia miłości, która trwa do tej pory. To jest myśl teologiczna. Jeśli pogłębimy ją psychologicznie o obraz człowieka, który kocha, tęskni, pragnie i pożąda, wówczas otrzymamy pełny obraz człowieka stworzonego do miłości i szukającego szczęścia.

Czy ludzie często zwracają się do ojca z problemami natury seksualnej?
-Tak, bo to przecież taka sfera życia, w której łatwo się grzeszy, w której człowiek bardzo często doświadcza swojej niemocy wobec tego, jakim chciałby być, a jakim jest. To sfera, która jest źródłem wielu konfliktów moralnych. W moim przypadku najczęściej są to rozmowy, które odbywają się poza konfesjonałem.

A nie spotyka się ojciec z pytaniem: co ksiądz wie o seksie?
- Owszem, ale to pytanie wynika ze stereotypu. Nie raz już to mówiłem: nikt nie pyta ginekologów mężczyzn dlaczego się zajmują porodami choć sami nie rodzą dzieci. Kobiety do nich przychodzą ze swoimi chorobami. Podobnie z księżmi, trzeba się po prostu oswoić się z myślą, że księża też na tematy intymne mówią i mogą mówić nie tylko ogólnie i pobożnie, ale i konkretnie, nie uciekają od trudnych pytań, bo takie pytania padają. Ludzie przecież interesują się tą sfera nie tylko pod kątem szukania doznań, ale też pod kątem moralnym: szukają dobra i chcą je dawać osobie, której kochają.

Wielu katolików nie widzi niczego złego w seksie przed ślubem. Co więcej nie uważają tego za grzech, bo grzech to, np. kogoś zabić, a miłość jest przecież czymś dobrym...
- W Polsce to, kto jest katolikiem jest trudne do zdefiniowania, bo nie wiadomo czy mówimy o katolicyzmie w sensie wyboru wiary czy katolicyzmie przyjętym i oswojonym jako znana nam kultura. Te dwie strefy oczywiście nachodzą na siebie. Druga sprawa to dojrzałość: są ludzie dojrzali w wierze i niedojrzali. Aby być dojrzałym katolikiem, potrzeba wielu lat formacji.

- Grzech jest rzeczywistością wewnętrzną człowieka, dlatego czym innym jest mówienie o tym, co jest dobrem a co złem, a czym innym ocenianie człowieka, który jest na jakimś etapie swojego życia, świadomości i dojrzałości. W takiej sytuacji może się zdarzyć, że to, co on postrzega jako dobre jest rozbieżne z Ewangelią.

Co zatem wolno przed ślubem? Czy, np. pocałunek jest grzechem?
- My mamy dziś mentalność ciągłego pytania o to, co zakazane, co nie zakazane. A chodzi przecież o to, by odkryć drogę do miłości, która przetrwa, a nasze relacje z ludźmi są bardzo różne. Kontakt cielesny może czasami oznaczać tylko ciekawość albo być więzią, która się między ludźmi tworzyła przez dłuższy czas. Nie chodzi przecież o to, by dać ludziom jakiś szablon, w którym będą się mogli poruszać i przestaną myśleć i przeżywać.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje