Blake Lively: "Poza planem filmowym całowałam się tylko z trzema facetami"

Pochodzi z aktorskiej rodziny i Hollywood zna od podszewki. Sława nie robi na niej jednak wrażenia, a od wystawnych rautów woli wieczór przed telewizorem.

Od pierwszych lat życia przygotowywała się do zawodu aktorki, bo... nie miała innego wyjścia.
"Rodzice jakoś nie mogli znaleźć opiekunki, więc chcąc nie chcąc uczestniczyłam w kursach, które prowadzili mama i tata. Gdyby nie to, pewnie nigdy bym nie zwalczyła swojej nieśmiałości".

Reklama

Edukacje w podstawówce tez zaczęła dość wcześnie ;-).
"Mój starszy o trzy lata brat bardzo się denerwował swoim pierwszym dniem w szkole. Za nic nie chciał iść tam sam, więc moja mama powiedziała nauczycielkom, że mam 6 lat (choć miałam 3, ale byłam bardzo wysoka) i poszłam z nim. Niestety, długo tam nie zabawiłam. Po paru tygodniach pedagog rekomendował przeniesienie mnie do klasy dla opóźnionych i mama zdradziła dyrektorce nasz sekret ;-)".

Blake nie ciągnęło na scenę. W liceum była przewodniczącą klasy, cheerleaderką, planowała studia na uniwerku w Stanford. Jej starszy brat sprawił, ze zmieniła zdanie.
"Gdy miałam 15 lat, a mój brat Eric 21, wybraliśmy się razem w niesamowitą podróż po Europie. Byliśmy m.in. w Londynie, Rzymie, Brukseli, Paryżu... Głównie mieszkaliśmy w pięciogwiazdkowych hotelach, ale także wycieczka, planowana na 2 tygodnie (tyle mojej nieobecności w szkole mama zgodziła się usprawiedliwić), przedłużyła się do półtora miesiąca. Mój brat codziennie wiercił mi dziurę brzuchu, pytając, co chcę robić w życiu i namawiając do aktorstwa.

Wróciłam do domu przekonana i gdy niedługo potem zadzwonił agent Erica, zapraszając mnie na pierwszy casting, byłam już gotowa podjąć wyzwanie".

Kilka miesięcy później Blake dostała pierwsza dużą rolę w ekranizacji książki "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów". Przesłuchanie trwało mniej niz pół minuty.
"Miałam wtedy dużo szkolnych spraw na głowie, więc weszłam na casting, przywitałam się, zostawiłam zdjęcie, numer telefonu i wyszłam. Gdy reżyser zobaczył moją fotkę, z miejsca dał mi rolę Bridget. Pokonałam setki innych aktorek nie mówiąc nawet jednej linijki tekstu".

Po udanym debiucie na dużym ekranie, Lively dostała propozycje od producentów serialu "Plotkara". Z początku chciała odmówić, bo wolała kino niz TV, ale zmieniła zdanie poznawszy warunki angażu...
"Byłam w totalnym szoku! Gdy dowiedziałam się, że podczas kręcenia będę mieszkać w wypasionym apartamencie w Nowym Jorku i nosić te wszystkie niesamowite ciuchy (powiedziano mi, że część z nich mogę zatrzymać), zgodziłam się od razu. Postanowiłam odłożyć studia na później. Gdy jeszcze okazało się, że na planie może mi towarzyszyć mój piesek, wiedziałam, że to najlepsza praca, jaką mogłam sobie wymarzyć".

Penny, urocza suczka rasy maltipoo, to najlepsza przyjaciółka Blake. Aktorka nigdzie się bez niej nie rusza.
"Zwierzęta są niesamowite. Zawsze wiedzą, kiedy ich potrzebujemy. Uważam, że to fantastyczne, że na rozdaniu Złotych Globów Mickey Rourke podziękował swojemu pieskowi, który nie opuścił go w najcięższych chwilach. Penny też zawsze jest przy mnie, gotowa, by poprawić mi humor. Na planie ma legowisko z górą poduszek, pod którymi chowam swojego iPhone'a, by sprawdzić wiadomości między ujęciami".

Na planie "Plotkary" Blake poznała swojego obecnego chłopaka, Penna Badgleya.

"Nie zakochuję się łatwo. Pierwszego chłopaka miałam dopiero, gdy skończyłam 17 lat, więc każdy związek to dla mnie wielka sprawa. Kiedy z kimś jestem, oddaję mu serce i duszę. I choć nie lubię mówić o swoim życiu prywatnym, to jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd".

A jaki, zdaniem aktorki, powinien być idealny chłopak?
"Przede wszystkim musi ze mną grać w "Guitar Hero", lubić siedzenie w domu i oglądanie kanałów kulinarnych oraz czytanie na spółkę niedzielnych gazet. No, i nie może nigdy, przenigdy, zjeść mojego deseru. Wiem, że proszę o wiele, ale taki właśnie powinien być facet moich marzeń ;-)".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje