Jessica Alba: "Nie zmieniły mnie ani pieniądze, ani sława".

Wiele lasek zazdrości jej urody i fantastycznej figury. Ona jednak poczuła się dobrze we własnym ciele dopiero, gdy... została mamą.

Trudno w to uwierzyć, ale Jess nie była zbyt popularna w szkole.
"Nie umiałam dogadać się z rówieśnikami. Wolałam towarzystwo mojej mamy i jej koleżanek. Gdy miałam 13 lat, dostałam rolę w serialu, dlatego szkołę średnią kończyłam eksternistycznie. Wszyscy mówili mi, że wiele tracę, nie uczestnicząc w życiu licealistów, więc poszłam raz na imprezę z moimi kuzynami. Wszyscy tam pili piwo, niektórzy brali ecstasy, pary obmacywały się na kanapie... Wynudziłam się jak mops. Doszłam do wniosku, że to kompletna strata czasu".

Reklama

Do 18 roku życia nie miała też faceta na poważnie.
"Rzadko ktoś mnie zapraszał na randki, więc gdy tylko nadarzała się okazja, korzystałam z niej, nawet jeśli nie byłam zachwycona facetem. Pamiętam jednego kolesia. Był strasznym nudziarzem. Podczas naszego spotkania zamówiłam hamburgera i zaczęłam go jeść jak świnia. Mlaskałam, a z ust wylatywały mi kawałki jedzenia. Na koniec obrzydliwie beknęłam. Miałam nadzieję, że zniechęcę go do siebie, ale on polubił mnie jeszcze bardziej. To było straszne. I to tyle, jeśli chodzi o moje życie uczuciowe do samej osiemnastki ;-)".

Z pierwszym prawdziwym chłopakiem, aktorem Michaelem Weatherly, Jessica od razu się zaręczyła.
"Gdy zaczęliśmy się spotykać, miałam 18 lat i byłam dziewicą.

Marzyłam, by wyjść za mąż za pierwszego faceta, z którym będę uprawiać seks. Zaręczyliśmy się, bo chciałam, by mój pierwszy raz odbył się z kimś, komu naprawdę na mnie zależy i kto mnie nie zostawi. Niestety, nasz związek nie wypalił, a ja zdecydowałam, że przenigdy nie będę się spotykać z aktorem."

Nie udało się jej jednak dotrzymać obietnicy... Choć oficjalnie tego nie potwierdziła, między wierszami w wywiadach można wyczytać, że spotykała się z Markiem Wahlbergiem i Derekiem Jeterem.
"Mogę tylko powiedzieć, że obaj są mili. Przeszłam w życiu etap, w którym często zmieniałam facetów. Nie miałam ich jednak więcej niż inne laski".

Aż w końcu Jessica trafiła na tego jedynego...
"Gdy poznałam Casha, to było jakby uderzył we mnie grom z jasnego nieba. Spotykałam się wtedy z kimś innym, więc na początku byliśmy tylko kumplami. Dzięki temu dobrze go poznałam, zanim do czegokolwiek między nami doszło. Szybko dostrzegłam, że oboje jesteśmy bardzo dojrzali jak na swój wiek. Po tygodniu wysłał mi uroczy liścik podpisany znaczkiem dolara, bo na imię ma Cash. Napisał mi w nim po prostu, że bardzo, bardzo mnie lubi. Ja czułam dokładnie to samo! Właściwie nawet więcej. Byłam w nim zakochana. I przerażało mnie, że sprawy toczą się tak szybko.

Jak każdy związek, ich także przeżywał wzloty i upadki.
"Nasz największy problem? To, że jesteśmy do siebie zbyt podobni. Mamy te same wady. On, tak jak ja, non stop coś gubi. Na palcach jednej ręki można policzyć, kiedy był gdzieś na czas. Można oszaleć... To, czego nie lubię u siebie, u Casha wprost doprowadza mnie do furii".

Nieporozumienia przyczyniły się do rozstania, ale ta dwójka szybko wróciła do siebie. Wzięli ślub i mają córeczkę.
"Od czasu narodzin Honor, zmieniły się moje priorytety. Nie muszę być sławna. Nie jestem aż tak ambitna, by bić się o role. Nie chcę też mieć etykietki gorąca sztuka. Odcinam się od tego i to na dobre".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje