Ślub i wesele

Suknia ślubna z sieciówki

Suknia ślubna z "sieciówki" to dość oryginalny pomysł, ale nie niemożliwy. Szczególnie w tym sezonie, kiedy na wybiegach króluje "mała biała", a projektanci odzieżowych gigantów entuzjastycznie podeszli do tego tematu.

W sklepach aż roi się od białych sukienek. Nie jest to oczywiście propozycja dla wszystkich tegorocznych panien młodych, ale niektóre dziewczyny z pewnością ją rozważą.
W przypadku ślubu cywilnego to nawet dość oczywiste, ale szczególnie interesującym wyzwaniem wydaje się być w przypadku ślubu kościelnego. Motywy takiego wyboru mogą być różne. Może tradycyjne suknie ślubne wydają się niektórym z was zbyt teatralne, pretensjonalne, a wy lubicie naturalność i skromność, a może przeważają względy finansowe. Sądzę jednak, że znajdą się i takie, które świadomie zdecydują się na modową przygodę, nawet w tak ważnym dniu. Lubicie wyzwania, jesteście odporne na opinie innych, bo taki krok wymaga odwagi i nieprzejmowania się tym, co ludzie powiedzą.
Pierwsza propozycja, to wczesnowiosenna panna młoda, w płaszczyku Monnari, pięknie dopasowanym do figury, z zawiązanym w talii długim paskiem. Pikanterii dodają ciepłobeżowe smukłe szpilki firmy Prima Moda oraz torebka, kolczyki i bransoletki Parfois. Dziewczyna wygląda, jakby o ślubie przypomniała sobie w ostatniej chwili, wracając z sobotniej przechadzki i spiesząc do kościoła, wetknęła sobie za ucho kwiatek, złapany w przelocie od ulicznej kwiaciarki. Propozycja elegancka, ale pozbawiona ciężaru ślubnej groteski, w jaką niektóre kobiety pozwalają się uwikłać.
Druga panna młoda wybrała mariaż ciekawej w kroju bluzki Monnari, (którą mogłaby na co dzień założyć do dżinsów, ale tym razem wybrała koronkową spódniczkę Promod) i wyrafinowanej, perłowej biżuterii oraz ciekawej w formie ozdoby do włosów. Całości dopełnia perfekcyjny, zmysłowy makijaż, wspaniale kontrastujący z rozwianą, naturalnie ułożoną fryzurą. Bardzo świadoma kompozycja, umiejętnie łącząca różnorodne elementy, które tworzą spójny, choć lekko niepokojący wizerunek.

Reklama

Ta sama stylizacja fryzury i makijażu w następnej odsłonie, w krótkiej sukience z New Yorkera, z paskiem wyciągniętym z przepastnych, domowych zasobów. Jeszcze tylko kapelusz, zakupiony w Nine West na wypadek upalnego lata, ale zdaje się, że w tym roku, to będzie jedyna okazja, żeby go założyć. Białe, wzorzyste rajstopy i wysokie, skórzane szpilki od Venezii, a niech zazdroszczą, nóg oczywiście.

Następna propozycja bardzo zrównoważona. Wąska spódnica za kolano Hexeline, świetnie dobrany do niej żakiet Monnari, krótki top New Yorker, tradycyjne, białe szpilki Venezii i masywny naszyjnik, również z Monnari, jeszcze w sąsiednim Nine West, kapelusz z szerokim, wywiniętym z przodu rondem i stylizacja na dziedziczkę multimilionowej fortuny gotowa. Nieważne, ze całość nie kosztowała więcej niż połowa przeciętnej pensji, liczy się ostateczny efekt i prezencja. Ach gdyby tak do kościoła można zabrać te trzy piękne, białe szkockie owczarki, ale cóż, nie wszystko jest możliwe.

Następna panna młoda jest bardzo niecierpliwa. Na suknię z salonu trzeba czekać miesiącami, a ubrać się przecież można w drodze na ślub. Wystarczy zahaczyć o pobliską galerię handlową. W Reserved porwała z wieszaka prześliczną, jasnobeżową sukienkę, do której idealnie pasują wysokie, szykowne szpilki na platformie z Venezii. Trochę czasu zajęło jej znalezienie stosownej biżuterii. W końcu zdecydowała się na kolczyki i naszyjnik z Monnari. Przejrzawszy się w lustrze stwierdziła, że jej wizerunkowi czegoś brakuje, ale nie wiedziała czego. Na szczęście babcia, doskonale znająca swoją wnuczkę wszystko przewidziała i czekała przed kościołem z wyciągniętym z własnego ślubnego kufra welonem. Przypinając go pospiesznie na głowie wnuczki, pomyślała - : Mimo wszystko dzięki Ci Boże, że doczekałam tej chwili...".

Ostatnia panna młoda zachwyciła się szydełkową sukienką z Promod i stwierdziła, że nie chce do ślubu żadnej innej. Przywiodła jej na myśl starą tradycję, według której należy samemu wykonać suknię i całą wyprawę ślubną. To symbol nostalgii za dawnym , niespiesznym i niezabieganym światem, gdzie wszystko, nawet przedmioty, miały duszę, gdzie narzeczeństwo trwało dwa, trzy lata, narzeczeni przed ślubem mogli jedynie trzymać się za rękę, a skradziony przez narzeczonego całus długo przyprawiał o drżenie.

Czasy się zmieniają, obyczaje się zmieniają i moda się zmienia. Na szczęście. Kobiety mogą nie przejmować się konwenansami, mogą dokonywać własnych wyborów, nie muszą udawać tego, kim nie są. Ich jedynym marzeniem nie musi być wyjście za mąż, a jeżeli już tego wyboru dokonają, nie wszystkie muszą marzyć o sukni ślubnej, żywcem zdartej z jakiejś wyimaginowanej księżniczki. Wymyśliłam kilka żartobliwych historyjek dla przedstawionych tutaj stylizacji po to, aby pokazać, że wizerunek panny młodej nie musi być śmiertelnie poważny, że można również w tym dniu śmiało wyrazić własną osobowość, a nie próbować zadowalać innych. Przecież ci inni nie przeżyją za nas życia.

Ekspert portalu abcslubu.pl - Dorota Dolińska

Zdjęcia pochodzą z sesji zdjęciowej dla abcslubu.pl:

Fotografie: Anna Ciupryk

Produkcja: FASHION COLOR / ABCSLUBU.PL

Autor Sesji (pomysł i realizacja): Aleksandra Zubrzycka

Organizacja Sesji: Anna Ciupryk, Aleksandra Zubrzycka

Modelka: Maria/ FASHION COLOR

Makijaż: Oskar Bachoń

Fryzura: Wojtek Kasprzak

Stylizacja: Paulina Nowik

Bukiety: Studio Florystyczne Florees

Dowiedz się więcej na temat: suknie ślubne w stylu retro | moda | z kryształkami | ślub
Najlepsze tematy