Ślub i wesele

Ślub kontra wesele, polskie zwyczaje retro

Styl retro rządzi w ślubnych trendach. Urządzenie wesela w stylu minionych dekad wiąże się z określoną estetyką, wyszukanymi kreacjami i właściwą dozą nostalgii. Jednak po inspiracje zwracamy się najczęściej za ocean, zupełnie zapominając, jak wyglądały przyjęcia weselne naszych babć i dziadków.

Styl retro niejedno ma imię. W zależności od wybranej dekady nastrój przyjęcia będzie zupełnie inny - trudno wszak, aby obniżone talie i sznury korali z lat 20. budziły podobne skojarzenia co opanowana przez hipisów tęczowa moda lat 70. Niezależnie od tego, jaką dekadę przywołamy, odtwarzanie w dniu ślubu nastroju sprzed lat zawsze niesie ze sobą pewien romantyzm, którego przecież nie może zabraknąć na przyjęciu z takiej okazji.

Reklama

Wspominamy naszych dziadków, którzy pobrali się w latach 50., i myślimy o ślubujących miłość rodzicach wystrojonych zgodnie z najnowszymi trendami lat 80. Przenosimy się na chwilę do czasów, kiedy żyło się wolniej, współczesne problemy nie istniały, a małżeństwo stanowiło zwieńczenie romantycznej miłości godnej powieści Jane Austen.

To tylko formalność

Dopiero w ostatnich czasach mody i zwyczaje docierają do najodleglejszych zakątków świata w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Dekady, które swobodnie określamy mianem "retro", na każdym kontynencie i w każdym kraju wyglądały inaczej. Chyba nikogo nie zdziwi, że wesele w latach 50. w powojennej Polsce różniło się na przykład od tego w Kanadzie.

Wpływ na jego wygląd miały oczywiście tradycje, w każdej kulturze wyjątkowo silnie dające o sobie znać przy okazji ceremonii zaślubin. Kluczową rolę odegrały wydarzenia historyczne, które w wyjątkowo dynamiczny sposób wpływały na zawieranie małżeństw. Nowe i stare ścierało się w ciągłej walce o formę, w jakiej Młoda Para miała zacząć wspólne życie. Jedno jednak pozostawało bez zmian: to ślub był najważniejszy.

Zosia czekająca w okienku na powrót z wojennej włóczęgi ukochanego ułana nie przejmowała się rozmiarem wesela, tylko zgodą rodziców na małżeństwo - z całą resztą szło już łatwo. Połączenie dwojga młodych świętym węzłem małżeństwa miało znaczenie symboliczne (dramatycznie kończył się jeden etap życia i zaczynał nowy) i ekonomiczne (młodzi zakładali własne gospodarstwo i odciążali rodziców), ale przede wszystkim duchowe.

 Nawet jeśli małżeństwo zawierano z rozsądku, a para nie była ani młoda, ani zakochana, najistotniejszą kwestią pozostawało połączenie ich przysięgą aż do śmierci. Wesele we współczesnym kształcie, te wszystkie dekoracje, kolory, motywy przewodnie i atrakcje, stanowiło jedynie dodatek, na który większość społeczeństwa i tak nie mogła sobie pozwolić.

Przedwojenne dylematy

W latach 20. i 30. Młode Pary z radością zawierały małżeństwa w na nowo niepodległym kraju. Moda z tego okresu kojarzy się głównie z przepychem spopularyzowanym przez książkę i film Wielki Gatsby. Przyznaj, że gdybyś miała akurat na zbyciu takie jak on środki finansowe, nie broniłabyś się długo przed urządzeniem wesela stulecia.

Jednak w dwudziestoleciu międzywojennym tylko elity mogły pozwolić sobie na podobne ekstrawagancje. To ich przedstawiciele prześcigali się w oryginalnych ślubnych kreacjach i wystawnych przyjęciach w wyjątkowej scenerii, z dobranymi dekoracjami i zaskakującym gości menu.

Typowy mieszczanin miał raczej dylemat, czy wesele w ogóle organizować - ponieważ większą popularnością cieszyły się przyjęcia na cześć Młodej Pary i obiady w gronie najbliższych. One i tak kosztowały organizatorów wiele pieniędzy i troski. W czasach, w których wspólne mieszkanie przed ślubem, o założeniu rodziny nie wspominając, po prostu nie mieściło się w głowie, ślub nie stanowił zwieńczenia życia Młodej Panny, ale był naturalną koleją rzeczy. Jeszcze jedną formalnością, której należało dopełnić. Był to początek wspólnej drogi przez życie, a nie ukoronowanie kilkuletniego narzeczeństwa.

"Państwo Młodzi" naprawdę byli bardzo młodzi, a ślubem najczęściej kończył się już ich pierwszy związek. Żaden kawaler nie chciał za długo czekać, zwłaszcza że ukochana zawsze mogła się rozmyślić i znaleźć kogoś, kto od razu poprowadziłby ją do ołtarza. Trudne do osiągnięcia i napiętnowane społecznie rozwody sprawiały, że ślub naprawdę stanowił gwarancję wspólnego życia do grobowej deski. Nawet jeśli w dziewczynie wypaliły się uczucia do ukochanego, po prostu nie mogła się wycofać.

Rozważni, ale romantyczni

Lata powojenne, czyli tak często wybierana na temat przewodni dekada lat 50., nie sprzyjały wystawnym weselom. Ludzie starali się wrócić do normalności, ale wojenne zniszczenia sprawiały, że urządzanie przyjęć rzadko było możliwe. Do tego nowa władza krzywo patrzyła na zawieranie ślubów kościelnych - nie znaczy to oczywiście, że się nie odbywały, ale Młoda Para nie starała się sprawy nagłaśniać. Podobnie jak przed wojną, ślub był radosną okazją, ale też konieczną formalnością, nad którą szybko przechodziło się do porządku dziennego.

Zwyczaj wręczania pierścionków wybrance nie był popularny, a po zaręczynach nie odkładano ślubu, tylko brano go w pierwszym dogodnym terminie. Młode Pary nie bardzo miały gdzie mieszkać i stale martwiły się brakiem łóżek, krzeseł, komód, naczyń, pościeli, sztućców, ręczników i koców. W takiej sytuacji nikomu snu z powiek nie spędzały wzory zaproszeń ślubnych ani jaskrawe kolory ścian sali weselnej.

Wesela współcześnie nazywane tradycyjnymi utrzymywały się jedynie na wsiach. Miastowe pary często spędzały dzień ślubu zaledwie z kilkorgiem przyjaciół, za to na wsiach umacniały się zwyczaje, które do dziś nadają ton naszym weselom. Tam mimo wszystko łatwiej było o jedzenie, budynki zdolne pomieścić weselników (za które jeszcze nie tak dawno służyły stodoły), a przede wszystkim - o samych gości.

To właśnie na wsiach Pannie Młodej mogły w tym wyjątkowym dniu towarzyszyć najbliższe osoby i cała rodzina. Powojenna migracja rozdzieliła rodziny, a podróż z drugiego końca Polski nie zawsze wchodziła w grę ze względu na koszty i niewygody.

Niedawne tradycje

Przyjęcia weselne w obecnej formie, zwyczaje i tradycje, którym staramy się być za wszelką cenę wierni, wykształciły się w następnych dekadach. Społeczeństwo powoli się bogaciło i chciało tego rodzaju okazje świętować, nawet jeśli na nieco mniejszą skalę. Wesela stały się przyjęciami dla całej rodziny, gdzie było więcej jedzenia niż można zjeść i alkoholu niż można wypić.

Jednak dopiero ostatnie kilkanaście lat na dobre umocniło pozycję perfekcyjnego wesela w historii związku i wspólnego życia każdej pary. Przejęliśmy zwyczaje z Zachodu, na czele z amerykańskim "czymś pożyczonym i czymś niebieskim". Ogromnego znaczenia nabrało staranne planowanie kolorystyki, wybieranie zjawiskowych kreacji Młodej Pary i oryginalnych atrakcji dla gości. No i oczywiście tematu przewodniego.

Czy jest coś złego w tym, że tak często stają się nim minione dekady, ale w ujęciu, które nie ma nic wspólnego z faktami? Oczywiście, że nie. Wesele to zabawa i nic nie stoi na przeszkodzie, aby bawić się w stylu, który jest mocno ubarwioną wersją rzeczywistości. Może okazać się, że twoje wesele jest urzeczywistnieniem wyobrażeń twojej babci z lat 40. albo spełnia wszystkie zachcianki, których mama nie miała okazji wprowadzić w życie w latach 70. Styl retro to tak samo szalony pomysł na wesele jak "Gwiezdne Wojny" czy "Władca Pierścieni", jednak przez swoje powiązania z historią każdej z rodzin staje się dużo bardziej osobisty i romantyczny. I właśnie dlatego tak chętnie wybierają go Pary Młode.

Justyna Kościelska

Najlepsze tematy