Agnieszka Dygant: Jestem doskonała!

Granie grzecznych dziewczynek wydaje jej się nudne. Podobnie myśli o roli kury domowej. Agnieszka Dygant zdradza SHOW, co to znaczy być intuicyjną matką i dlaczego aż na trzy lata zniknęła z ekranów telewizorów.

Dawno cię nie widzieliśmy. Nie udzielałaś wywiadów, zero bankietów. Dlaczego nie bywałaś?

Reklama

Agnieszka Dygant: - Bo urodziłam dziecko. Mam prawie czterdzieści lat i musiałam się zdecydować: albo dziecko i rodzina, albo... być może coś mnie w życiu ominie, czego potem mogłabym żałować.

Teraz aktorki wracają do pracy w rekordowym tempie. Ty nie czułaś ciśnienia?

- Ale to jest osobista sprawa. Niektóre kobiety mogą mieć większą potrzebę powrotu do ludzi, do aktywności, do świata. Ja chciałam być trochę dłużej z synkiem. A z drugiej strony, po "Niani" miałam wrażenie, że powinnam trochę dać odpocząć widzom od siebie.

W dzisiejszych czasach ludzie obsesyjnie boją się utraty pracy. Nie obawiałaś się, że telefon zamilknie i wszyscy o tobie zapomną?

- Nie myślałam w ten sposób. Po pierwsze, byłam zbyt zajęta, a po drugie, nie miałam potrzeby za szybko rzucać się na nowy projekt. Potrzebowałam odświeżenia myśli i nowych inspiracji do pracy.

Początki macierzyństwa były trudne?

- Nie! Mój synek jest śpiochem. Odszedł mi więc ważny aspekt nieprzespanych nocy. Ale za to...

...niech zgadnę: twój syn jest żywym srebrem?

- (śmiech) Xawery jest dynamiczny. Jak większość chłopców w jego wieku, jest zdobywcą. Wszędzie chce wejść, na wszystko się wdrapać, wszystkiego spróbować.

Miałaś etap kury domowej? Snułaś się po mieszkaniu w szlafroku?

- Lubię raz na jakiś czas chodzić po domu w szlafroku. Lubię, jak nic nie trzeba, jak nie muszę wyglądać doskonale. Aczkolwiek nie wydaje mi się, żebym była jakoś szczególnie rozmemłaną matką. Jestem takim typem, który musi mieć zorganizowane życie codzienne. Wówczas czuję komfort psychiczny.

Jak zorganizowałaś sobie to życie młodej matki?

- Nie musiałam go specjalnie organizować. Przecież to nie było nic spektakularnego. Spotykałam się z przyjaciółmi, chodziłam na spacery z dzieckiem. To był czas rodzinny. Dla nas!

Odkryłaś siebie nową?

- Przestań! Myślisz, że opowiem ci o tym, że macierzyństwo okazało się dla mnie wielką przygodą? Że nauczyłam się piec pięć nowych ciast, jestem zupełnie nowym człowiekiem i wreszcie czuję się spełniona (śmiech). Przestań...

To jaką jesteś mamą?

- Intuicyjną. Korzystam z rad mojej mamy i przyjaciółek, które mają nieco starsze dzieciaki. Ale głównie patrzę na syna i próbuję wyczuć, czego mu potrzeba.

Nie wkurzają cię porady mamy i innych kobiet?

- Jeśli ktoś daje dobrą radę, potrafię przyjąć pomoc. A po co mam wyważać otwarte drzwi?

Jak Xawery zniósł to, że poszłaś do pracy?

- Był dzielny (śmiech).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje