Agnieszka Sienkiewicz: Wołali na mnie "Mała"

Była najmniejsza w klasie, ale wzbudzała postrach wśród chłopców, bo biła się lepiej niż oni. Nie marzyła o aktorstwie ani o życiu w wielkim mieście. Jaki miała plan?

"Uwielbiam życie na wsi! Urodziłam się w Mrągowie, a wychowywałam w niewielkiej miejscowości niedaleko - w Gielądzie Starym", zaczyna opowieść Agnieszka. "Codziennie szłam dwa kilometry do szkoły. Droga prowadziła przez las. Dla nas, dzieciaków, to była świetna rozrywka - z każdego domu dołączali do nas koledzy. Byliśmy wesołą gromadą!", opowiada.

Reklama

Zawsze była najniższa w klasie. Do podstawówki poszła rok wcześniej, bo chciała być blisko starszej o dwa lata siostry Justyny. "Przez całą szkołę trzymałyśmy się razem", tłumaczy i dodaje, że choć siostra była jej najlepszą przyjaciółką i autorytetem, od świata dziewczynek wolała świat chłopców.

"Byłam klasyczną chłopczycą. Zawsze lubiłam grać w piłkę z chłopakami, urządzaliśmy też wyprawy rowerowe po lesie. Naszym ulubionym zajęciem było czekanie na wielkim moście kolejowym na pociąg, który przejeżdżał tamtędy dwa razy dziennie. Wszystko się wtedy trzęsło!", wspomina aktorka i dodaje ze śmiechem: "Z chłopakami nie tylko się bawiłam, czasem też się biłam. Na boisku ustępowali mi z drogi z obawy o piszczele. Raz potłukłam okulary chłopakowi, który mnie zaczepiał".

Choć nie należała do spokojnych dzieci, była wzorową uczennicą i społecznicą - pełniła nawet funkcję przewodniczącej szkoły. Rwała się do pracy. "Jako nastolatka pracowałam w smażalni ryb nad jeziorem. Do mojej miejscowości przyjeżdżała co roku grupa tancerzy. Tak poznałam Krzyśka Hulboja, któremu do dzisiaj przypominam, jak podawałam mu rybę z frytkami", śmieje się aktorka.

Przyznaje, że dobrze czuła się na Mazurach i nie tęskniła za miejskim życiem. "Zbierałam katalogi z wystrojem wnętrz. Marzyłam, że zostanę panią domu, a w ogrodzie będę miała gumowy basen", wspomina. Decyzja o wyjeździe na studia do Olsztyna zaskoczyła więc rodzinę (tata Andrzej jest ślusarzem, mama Bożena - kierowniczką sklepu).

"Interesowała mnie archeologia. Pojechałam na uniwerek do Olsztyna rozejrzeć się za kierunkiem studiów. Leżała tam ulotka studium aktorskiego. Dostałam się za pierwszym razem", opowiada Agnieszka. To był początek rewolucji życiowej.

"Były stancje, później mieszkania wynajmowane ze znajomymi. Imprezy, pierwsze papierosy i pierwsza wódka". Po obronie dyplomu Sienkiewicz grała w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie, a później trafiła na scenę w Kaliszu.

"Nie mogłam się zaaklimatyzować. Postanowiłam przenieść się do Warszawy. Chciałam pracować jako niania". Ale wszystkie drogi prowadziły na scenę. Dzięki temu, że opiekowała się dzieckiem pewnej reżyserki, trafiła do agencji aktorskiej. "Dostałam angaż w Teatrze Współczesnym, a chwilę później zaczęła się przygoda z telewizją. Tak - jestem dzieckiem szczęścia", śmieje się aktorka.

Oskar Maya

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje