Drugie dziecko? Za trzy lata!

Jest najgorętszą polską gwiazdą, ale miarą prawdziwego sukcesu jest dla niej szczęśliwy dom. W rozmowie z SHOW Natasza zdradza najważniejsze życiowe plany: te prywatne.

Film "1920 Bitwa Warszawska", musical "Pola Negri", kręcony za granicą teledysk, prowadzenie TzG - w życiu Nataszy Urbańskiej kilka projektów zbiegło się w jednym czasie. Aktorka jest dziś na topie. "To zjawisko! Dotychczas nieoszlifowany brylant!", mówi o niej słynny polski reżyser Jerzy Hoffman. My wiemy, że Natasza jest nie tylko gwiazdą, ale też kobietą z krwi i kości. W bardzo prywatnej, szczerej rozmowie z SHOW odsłania swój prawdziwy świat: opowiada o życiu w podwarszawskich Jajkowicach, o tym, za co potrafi zbesztać męża, kogo przypomina jej Kalinka i kiedy chciałaby powiększyć rodzinę.

Reklama

Natasza, czy ty się kiedykolwiek na coś wkurzasz? Rzucasz w domu talerzami, a w pracy przeklinasz?
Natasza Urbańska: - W pracy... raczej nie. Ja bardzo źle się czuję w sytuacjach konfliktowych, więc staram się ich unikać. Przecież większość spraw można rozwiązać pokojowo, bez agresji i krzyku. Oczywiście czasem się we mnie gotuje. Ale próbuję być ponad to.

To ty musisz być cudowną mamą!
- Kalinka właśnie poszła do przedszkola. Bałam się tego pierwszego dnia okropnie, bo pamiętam swój pierwszy dzień w przedszkolu. Bardzo płakałam. Wydawało mi się, że to koniec świata. Nie mogłam się pogodzić z tym, że mnie zostawiają. Mam w głowie taki obraz, jak drzwi się zamykają i mama w nich stoi ze łzami w oczach. Z Kalinką było zupełnie inaczej.

Jak myślisz, dlaczego?
- Może dlatego, że psychicznie przygotowałam ją do tego wcześniej. Kiedy weszła do przedszkola, tylko krzyknęła: "Przedszkole, plac zabaw, dzieci...", i pobiegła. Zapomniała o mnie.

Jaka jest Kalinka?
- Ona bardzo szybko się uczy. Dlatego panie z przedszkola zaproponowały, by przenieść Kalinkę do grupy średniaków. Jestem nią zachwycona. To naturalne, bo jestem jej mamą. Ale opowiem pewną anegdotę. Kiedy przygotowywałam się do występu w musicalu, przyjeżdżała do naszego domu w Jajkowicach nauczycielka śpiewu. Kiedy pewnego razu ćwiczyłam, poprosiłam Janusza, żeby pochodził z Kalinką godzinkę po parku.

- Chyba tydzień później pojechaliśmy na wakacje na Kretę. Pewnego dnia córeczka przybiegła do nas i powiedziała, że dzieci z hotelu jej nie rozumieją. Była nieszczęśliwa, że nie może z nimi nawiązać kontaktu. "No to może ja im coś zaśpiewam" - sama wpadła na ten pomysł. I nagle słyszę, że ona śpiewa bardzo trudną piosenkę z musicalu "Pola Negri", którą ja ćwiczyłam u nas w domu na wsi z nauczycielką. "Ona jest niesamowita!" - przyznał Janusz.

Myślałaś o tym, żeby mieć więcej dzieci?
- Oczywiście! Wiem, że powinnam iść za ciosem i zdecydować się szybko.

Ale czy to możliwe w ferworze pracy, w jakim teraz jesteś? Główna rola w "1920 Bitwie Warszawskiej", teledysk do utworu "All The Wrong Places", prowadzenie "Tańca z gwiazdami", musical "Pola Negri"... To wszystko dzieje się właściwie jednocześnie. Do tego wychowujesz jeszcze małą córeczkę.
- To prawda, chciałabym teraz skupić się na pracy, nadrobić czas. To chyba dylemat każdej młodej kobiety... Niedawno uświadomiłam sobie, że teraz przez najbliższe trzy lata będę skoncentrowana na "Poli Negri", ekranizacji musicalu "Metro" i w końcu na mojej płycie.

Czyli dziecko za trzy lata. Natasza, ale to musi już być syn! Przecież ty zawsze chciałaś mieć chłopaka.
- Gdy byłam w ciąży, nawet kłóciłam się z lekarzem wykonującym USG. Mówiłam mu: "Pan musiał się pomylić. To musi być chłopak" (śmiech). Ale dziś jestem przeszczęśliwa. Kalinka jest wspaniałą dziewczynką. Widzę w niej mojego tatę. Ona śmieje się i marszczy nosek zupełnie jak on! No cóż, jestem teraz mamą i bardzo dobrze mi z tym.

Chodzicie razem z Kalinką na zakupy?
- Ostatnio poszłyśmy do Zary kupić

buty potrzebne do przedszkola. Kalinka już sama lubi decydować, co włoży. Buszowałyśmy więc wśród porozrzucanych wokoło bucików. W końcu Kalina wybrała sobie chłopięce trampki - brązowe z białymi sznurówkami. Włożyła je i nie chciała zdjąć. O trzy numery za duże, kajaki. Mówię więc do Janusza: "Idź z Kalinką do empiku, pokaż jej książeczki". I zrobiłam w tym czasie takie zakupy, jakie trzeba.

Lubisz zakupy?
- Ja to kocham! Jest to dla mnie czynność odprężająca. Jak większość kobiet lubię pochodzić, popatrzeć, podotykać. Nie muszę nawet kupować. Ale teraz...

niestety brakuje mi na to czasu. Gdy czeka mnie wielkie wyjście, proszę o pomoc moją stylistkę Lanę lub po prostu dzwonię do Gosi Baczyńskiej, Paprockiego i Brzozowskiego. Ostatnio też do Macieja Zienia czy Łukasza Jemioła. Od lat uwielbiam projekty mojej przyjaciółki Agnieszki Komornickiej.

Dowiedz się więcej na temat: Natasza Urbańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje