I kto tu rządzi?

Okręciła go sobie wokół palca. Ale jemu jest z tym dobrze! Tylko SHOW Borys Szyc mówi o harmonijnym związku z Zosią, wielkich wspólnych planach i.... karierze w Hollywood.

"Mam paskudny charakter, więc potrzebuję nad sobą bata, żeby dobrze funkcjonować", powiedział niedawno Borys Szyc (35). Podobno aktor był kiedyś niepewny swojej wartości. Dlatego czasem błaznował albo zachowywał się bezczelnie. Borysowi zdarzało się też przyznawać, że u swojego boku najchętniej widziałby silną kobietę. A taka najwyraźniej jest młodziutka partnerka aktora!

Reklama

Stylistka Zofia Ślotała (23) zawładnęła życiem chodzącego dotąd własnymi ścieżkami artysty. A on sam ostatnio bardzo się zmienił. Wygląda na szczęśliwego, nabrał pewności siebie i... nawet lepiej się ubiera.

Na pierwszy rzut oka widać, że polubił modę. "Zmiana mojego stylu to w pełni zasługa Zosi, niezmiernie to doceniam i cieszę, się że jest to zauważane. Ale muszę przyznać, że jestem oporny w tej materii. Albo może najzwyczajniej leniwy. Strojenie się nie leży w mojej naturze, co oczywiście Zosię smuci. Mimo to mam nadzieję, że ona się nie zniechęci", mówi SHOW Borys.

Ale porządki w szafie to niejedyne, co zawdzięcza ukochanej aktor. Stylistka, mimo młodego wieku, jest bardzo stanowcza, opiekuńcza i dobrze zorganizowana. Podobno potrafi zapanować nad artystyczną osobowością Borysa. Zadbać o kalendarz, przypomnieć o ważnym spotkaniu, pomóc w codziennych domowych sprawach. Od kilku miesięcy para mieszka razem na warszawskiej Saskiej Kępie.

Zosia nie tylko zaprzyjaźniła się z ośmioletnią córką Borysa - Sonią, ale znalazła także wspólny język z jego mamą, Kariną Szyc-Michalak. Panie już dwa razy widziano na branżowych imprezach. Świetnie się bawiły w swoim towarzystwie!

Dzięki dobrej atmosferze w rodzinie i harmonijnemu związkowi Borys może poświęcić się całkowicie aktorstwu. Jego wielkim sukcesem jest brawurowa rola Hamleta w Teatrze Współczesnym. Kiedy okazało się, że reżyser Maciej Englert wybrał właśnie Szyca, nie wszyscy zareagowali entuzjastycznie. "Dla każdego aktora spotkanie z Szekspirem jest niezwykłym przeżyciem i gigantycznym wyzwaniem. To jak podróż wehikułem czasu. Operowanie takim językiem przenosi cię w inny wymiar", tłumaczy w rozmowie z SHOW Borys. Ale na tym nie koniec sukcesów.

Ostatnio na ekrany wszedł też film braci Skolimowskich. Na premierze "Ixjany" Szyc pojawił się oczywiście w towarzystwie partnerki. "To nie tylko film grozy, to metafizyczna opowieść o przeznaczeniu, którego nie da się uniknąć", mówił z entuzjazmem.

A czy przeznaczeniem Borysa jest kariera w Hollywood? Ostatnio rozpisują się o tym portale plotkarskie. Jak zwykle w takich sytuacjach część osób uważa, że są to tylko pobożne życzenia. Spytaliśmy o to samego aktora. "Szansa na wyjazd jest zawsze, wystarczy kupić bilet,"wypalił z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Ale zaraz dodał: "Z racji zobowiązań w Polsce, a przede wszystkim mając na uwadze moją córkę, nie mógłbym wyjechać na stałe. Nie wiem nawet, czy bym chciał. Jeśli pojawi się konkretna propozycja współpracy, wtedy będę starał się wszystko połączyć".

Borysem od kilku lat interesuje się ekscentryczny producent filmowy, Roland von Ciel. Roland odezwał się do Borysa, bo zajmował się pisaniem scenariusza do kultowego w Polsce w latch 80. i 90. komiksu Funky Koval. I zaproponował mu rolę. Do tej pory projekt nie został zrealizowany, ale Szyc jest optymistą. 

"Trzeba pamiętać, że zebranie funduszy na tak duży projekt zajmuje sporo czasu, zwłaszcza że w obsadzie pod uwagę brane są gwiazdy Hollywood. Mam nadzieję, że wreszcie spotkamy się z Rolandem w pracy, między innymi dlatego, że bardzo się polubiliśmy", powiedział nam aktor. Na tym nie kończą się śmiałe plany Szyca.

Niewiele osób wie, że został on właśnie współproducentem komedii "Dżej Dżej". Film ma niewielki budżet i będzie opowiadać o losach mężczyzny, który, słysząc zmysłowy głos dochodzący z nawigacji GPS, jest przekonany, że właśnie odnalazł miłość swojego życia.

Borys zdradził nam też, że w najbliższym czasie chce na poważnie zająć się produkcją filmową. "Wraz z dwójką partnerów mających doświadczenie w biznesie założyłem firmę, która docelowo ma przekształcić się w fundusz filmowy. Naszym celem jest współfinansowanie nie tylko polskich produkcji. Większość ciekawych projektów upada, bo wszystko rozbija się o brak funduszy. Być może choć niektóre z nich da się uratować ku zadowoleniu widowni, nie tylko polskiej", mówi.

Złośliwcy wypominają, że aktor zagrał ostatnio w dwóch najgorszych w swojej karierze filmach: "Kac Wawa" i "Bitwie Warszawskiej". On jednak się tym nie przejmuje. "Na etapie scenariusza i kręcenia, aktor nie może przewidzieć ostatecznego kształtu filmu, a zwłaszcza jego wyglądu pod względem technicznym", tłumaczy w rozmowie z SHOW.

Natomiast na pytanie, czy uważa, że miał dobry rok, odpowiada: "Oczywiście! Przecież zdrowie mi dopisuje, prywatnie - sielanka, moja córcia pięknie rośnie i kocha tatusia, wreszcie przeprowadziłem się na moją ukochaną Saską Kępę, sporo podróżowałem, poznałem mnóstwo ciekawych osób, a niedługo przecież znowu wakacje". I jak tu nie wierzyć, że przy Zosi nabrał wiatru w żagle?

Oskar Maya

SHOW 25/2012

Dowiedz się więcej na temat: Borys Szyc | Borys Szyc i Zofia Ślotała | Zofia Ślotała

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje