Jan Suzin: Nie wiedział, co to telewizja

Przez 41 lat aksamitnym głosem zapowiadał programy TVP i czytał filmowe dialogi. Odszedł, bo miał dość i chciał wreszcie w spokoju rozwiązywać krzyżówki.

Nie planował, że zostanie królem polskich spikerów. Zaczynał pracę w czasach, w których było bardzo niebezpiecznie mówić o jakiejkolwiek przeszłości. I swoich poglądach. A jak wspomina jego żona, Alicja Pawlicka (83), był wielkim patriotą.

Reklama

Jan Suzin (†82) pochodził z zacnego litewskiego rodu, wzmiankowanego nawet przez samego Adama Mickiewicza w "Panu Tadeuszu". "W samym środku stalinizmu, wraz ze swoim ojcem zakopali, aby go ocalić i z narażeniem wolności własnej, a może i przyszłych możliwości życiowych, sztandar jednego z ułańskich pułków. Dziś ten sztandar, ocalony między innymi przez mojego późniejszego męża, wtedy młodego chłopca, można oglądać w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie", opowiadała Pawlicka.

Ojciec Jana, architekt Marek Suzin, odtworzył m.in. po wojnie tak ważny dla Warszawy pomnik Chopina w Łazienkach. Syn był pod wrażeniem jego osiągnięć i postanowił kontynuować rodzinną tradycję. Dostał się na Politechnikę Warszawską. Tam jego kolegą z roku był osławiony żołnierz AK i Szarych Szeregów, Jan "Anoda" Rodowicz. "Szukałem w nim jakichś cech herosa. I nie znalazłem. To ciągle był ten sam uśmiechnięty, pogodny i łagodny Janek. Może tylko gdzieś na samym dnie jego uśmiechu czaiły się te stalowe błyski, właściwe ludziom, którzy przemaszerowali przez piekło", wspominał przyjaciela Suzin, gdy już wolno było otwarcie mówić, że "Anoda" został zamordowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Siedząc w dziupli

W sierpniu 1955 roku Telewizja Polska jest jeszcze w powijakach, ale szuka pracowników, prezenterów. Na konkurs zgłasza się aż 700 osób. W tym młody architekt Jan Suzin. Staje przed komisją, w której zasiadają Adam Hanuszkiewicz (†87) i Aleksander Bardini (†82). Robi to dla żartu, z ciekawości i może trochę z nudów. Nie ma daleko, w okolicy mieści się jego pracownia. "Nie miał wtedy zielonego pojęcia, co to jest telewizja" wspomina Alicja Pawlicka.

Jurorów zachwycił głęboki głos Janka. Ćwiczył go zresztą od dzieciństwa, czytając wiadomości służącej w jego domu (kobieta była analfabetką). Jego dodatkowym atutem okazało się też to, że umiał szybko reagować na usterki i przerwy w emisji. Dostał pracę, razem z Eugeniuszem Pachem (†87), z wykształcenia archeologiem.

Program emitowano wówczas tylko raz w tygodniu, ale z biegiem lat wydłużano i jego czas trwania , i liczbę dni. Warunki pracy były dość podłe: studio spikerów mieściło się w podziemiach budynku na Placu Powstańców. Była to tak zwana dziupla. Prezenter musiał do niej wpełznąć. Dyżur trwał od godziny 16 do 23.

Romanse i nie tylko

Ale Suzin w telewizji zajmował się nie tylko pracą. Przyjaźnie ze studia często przenosiły się na grunt prywatny. Jan bardzo pilnował, żeby jego romans z Ireną Dziedzic (91), wówczas pierwszą gwiazdą stacji, pozostał tajemnicą. Wszyscy jednak i tak o nim wiedzieli, a para nawet razem mieszkała.

Problem w tym, że Irena wciąż była mężatką. Czy jej zwlekanie z rozwodem sprawiło, że Jan zwrócił uwagę na swoją przyszłą żonę, Alicję Pawlicką? Wpadła mu w oko, gdy pracowała w Teatrze Telewizji. Grała w "Abelardzie i Heloizie". Spektakle były transmitowane na żywo, więc po pracy cała ekipa urządziła sobie bankiet, który przeniósł się do pobliskiej Kameralnej. "Zaiskrzyło. Pobraliśmy się w 1965 roku. Naszymi świadkami na ślubie byli Jerzy Lisowski, mąż Hanny Stankówny i Edyta Wojtczak", wspomina Alicja Pawlicka.

W tamtych czasach prasa nie interesowała się tak bardzo życiem popularnych osobowości telewizji, więc widzowie byli przekonani, że to Wojtczak (80) jest żoną Suzina. A ona była po prostu jego przyjaciółką. Dzięki niej w stanie wojennym nigdy nie musiał wystąpić w mundurze, jak prezenterzy "Dziennika Telewizyjnego", nazywani złośliwie gajowymi. Suzin przytomnie zapytał szefów, czy ktokolwiek wyobraża sobie Edytkę w wojskowym uniformie. I w końcu prezenterom oprawy dano spokój.

Czego nie widać

Suzin zawsze bardzo chronił swoją prywatność, dlatego pewnym zaskoczeniem może być fakt, że ten elegancki pan o nienagannych manierach podobno był... praktykującym nudystą. Odwiedzał plażę naturystów w Kazimierzu i miał wielki sentyment do tego miasteczka.

W 1996 roku odszedł z telewizji. Zrobił to po cichu i bez uprzedzenia. Cztery lata temu odszedł na zawsze. W szpitalu aż do końca czuwała przy nim ukochana żona.

Katarzyna Jaraczewska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje