Już nie ma przed Piotrem tajemnic

Jeszcze nigdy nie byli sobie tak bliscy. W styczniowy weekend Piotr Schramm poznał całą prawdę o życiu ukochanej. Edyta, pokazując mu krainę swojego dzieciństwa, pozwoliła zajrzeć do samej duszy.

Wtuleni w siebie, zakochani obserwowali przesuwający się za szybą krajobraz Opolszczyzny. Kiedy wjechali do miasta, gwiazda poczuła, że musi pokazać swojemu partnerowi najważniejsze w jej życiu miejsca. Na przykład szkołę. "Z okien autobusu widziałam szesnastkę, do której chodziłam w

Reklama

Opolu" - wspomina z rozmarzeniem w rozmowie z SHOW Edyta (39).

Tak naprawdę piosenkarka miała odwiedzić swoje rodzinne strony... służbowo. Przyjechała prowadzić casting i nakręcić filmy do "Bitwy na głosy". Zabrała jednak ze sobą ukochanego, bo Piotr (36) koniecznie chciał poznać świat dzieciństwa Edyty. Wszystkie miejsca, które ukształtowały jej osobowość, zaułki, w których snuła marzenia, ludzi, którzy zaważyli na jej losach - to wszystko ciekawiło go od dawna. Zapracowanemu prawnikowi (Piotr Schramm jest ekspertem od praw autorskich w renomowanej warszawskiej kancelarii) trudno jest oderwać się od zawodowych spraw, a gdy ma wolną chwilę, zwykle zabiera swoją miłość na romantyczne wypady za granicę.

Tym razem postanowił wykorzystać wolny weekend, by wraz z Edytą odwiedzić przeszłość. Chociaż w związku z artystycznymi obowiązkami, w Opolu gwiazda nie mogła poświęcić Piotrowi sto procent swojego czasu i opowiedzieć mu absolutnie wszystkiego, udało im się zobaczyć to, co najważniejsze.

Wzruszeniom nie było końca, kiedy zakochani trafili do opolskiego amfiteatru. To tu w 1990 roku Edyta dostała wyróżnienie w koncercie Debiutów. Piosenka "Zły chłopak" okazała się dla niej paszportem do wielkiej kariery. Zaraz po Debiutach zaangażowali ją do swojego warszawskiego teatru Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa. Edyta trafiła do "Metra", potem do kolejnych musicali, aż wreszcie została jedyną kandydatką Telewizji Polskiej na konkurs Eurowizji w Irlandii. Piosenkarka wie, że deski amfiteatru były dla niej trampoliną do gwiazd. Dlatego wciąż pielgrzymuje do Opola. Na kolejnych festiwalach fani szykują jej owacje na stojąco.

Tym razem jednak nie było fanów, a jej wizyta była inna. Anonimowa. Swojemu Piotrowi opowiedziała o tym, jak będąc małą dziewczynką, przez dziurę w płocie przedzierała się na widownię, by być jak najbliżej sceny i obserwować największych artystów polskiej estrady. Jak różne ona i jej ukochany mieli życiorysy! Podczas gdy Piotr, rozważając najlepsze pomysły na stateczną karierę, planował studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, ona marzyła o sławie, w której cieniu żyła tu, w Opolu.

Ale dom rodzinny to nie tylko dobre wspomnienia. W szpitalu wojskowym Edyta przechodziła kiedyś poważną operację. Drżała wtedy o swoje zdrowie. Na szczęście lekarze okazali się cudotwórcami.

Dlatego piosenkarka nie mogła pozwolić sobie na to, by nie odwiedzić z ukochanym murów kliniki. Piotr i Edyta pojechali tam, gdy wyłączono już telewizyjne kamery i zostali sami.

Podczas podróży odżyło wiele wspomnień. Opolskie uliczki, ulubiona naleśnikarnia oraz słynna w całym mieście piekarnia u Kobyłkiewicza ("takich bułek nie ma w Warszawie")... To wszystko co i rusz stawało Edycie przed oczami. Młodzieżowy Dom Kultury, w którym gwiazda pracowała przez całą sobotę z ekipą "Bitwy na głosy" także jest dla niej miejscem magicznym. Kiedy była jeszcze uczennicą, MDK tętnił artystycznym życiem. Tym razem było podobnie. Przed MDK zebrały się tłumy młodych ludzi, którzy chcieli, by Edyta przesłuchała ich w castingu do programu. W kolejce do gwiazdy czekało ponad 500 rozgorączkowanych osób. Wielu z nich to fani piosenkarki. "Piotr był zaskoczony, że aż tyle ludzi chciało się spotkać z Edytą. I że nie kryli wzruszenia" - mówi SHOW Marcin Wieczorek, asystent gwiazdy.

Praca Edyty była tak czasochłonna, że zakochani nie zdążyli zobaczyć wszystkiego. Nie dane im było na przykład zjeść naleśnika w lokalu, do którego Edyta chadzała jako nastolatka. Niedzielna przejażdżka po Opolszczyźnie też nie do końca była satysfakcjonująca. Nie dotarli do Ziębic - miejscowości, w której Edyta przyszła na świat w 1972 roku. Jako dziecko dumała tu często pod pomnikiem upamiętniającym chrzest Polski. Nie zdążyli też dotrzeć do Turawy...

"Niestety, akurat przyjechaliśmy w momencie, kiedy w szkołach trwały ferie, dlatego nie mogłam jeszcze raz zobaczyć szkoły podstawowej w Turawie, która dla mnie bardzo dużo znaczy"- wyjaśnia SHOW gwiazda.

Piotr obserwował i słuchał. Kiedy jego ukochana kręciła pracowała z ekipą telewizyjną, Piotr próbował składał w pamięci wszystkie obrazy. Wzruszenie nie pozwoliło mu na długie rozmowy z dziennikarzami. Zamiast tego, zaszył się w kącie i fotografował telefonem komórkowym wrażenia. Zdjęciami podzielił się z redakcją SHOW. Rozmazany obraz to znak emocji i zmęczenia. Bo to był dla niego i jego ukochanej Edyty weekend pełen silnych uczuć i wrażeń. Zakochani dowiedzieli się o sobie tak wiele, że chcą poświęcić wspomnieniom z przeszłości więcej czasu. "Oboje liczą, że wkrótce będą mogli wrócić do Opola tylko we dwoje" - zdradza Marcin Wieczorek, asystent gwiazdy.

Oskar Maya

Dowiedz się więcej na temat: Edyta Górniak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje