Kręte ścieżki mistrza

Genialny aktor, który nienawidzi Hollywood i mediów. Przez dwa lata udawał obłąkanego, ryzykując karierę. Teraz za rolę w „Mistrzu” ma szansę zgarnąć Oscara!

"Kiedy pracuję nad rolą, całkowicie wyłączam z niej siebie. Staję się postacią, którą gram" - mówił w jednym z nielicznych wywiadów Joaquin Phoenix (38). O prawdziwości tych słów można się przekonać oglądając głośny film "Mistrz" (od 16 listopada w polskich kinach). Aktor brawurowo zagrał Freddiego Quella, niepokornego chłopaka, który trafia pod opiekę tytułowego mistrza - lidera sekty, nasuwającej skojarzenia z Kościołem Scjentologicznym. Phoenix jest murowanym kandydatem do Oscara za główną rolę męską.

Reklama

Choć aktor zaznacza, że podczas gry "wyłącza" siebie, historia Freddiego Quella pod wieloma względami przypomina jego własną biografię. Chociażby wątek życia w odizolowanej społeczności. Joaquin urodził się w Puerto Rico jako trzeci syn misjonarzy religijnej grupy Children of God. Jako mały chłopiec przemierzył wraz z rodziną niemal całą Amerykę.

Rodzice, John i Arlyn Bottom, nigdy nie posłali swoich dzieci do szkoły i sami uczyli je w domu. Organizacja, z którą się związali, zalecała wyjątkowo kontrowersyjne metody wychowawcze. Brat Joaquina, River, zdradził kiedyś, że dzieci zachęcano do jak najwcześniejszych kontaktów seksualnych, a on sam przestał być prawiczkiem w wieku... czterech lat. Joaquin starał się bronić rodziny.

"Moi rodzice nigdy nie podążali ślepo za grupą" - mówił w jednym z wywiadów. Być może jednak miał po prostu więcej szczęścia, bo gdy skończył cztery lata, jego rodzina odeszła z Children of God i - by uczcić nowy początek życia - zmieniła nazwisko z Bottom na Phoenix. Rodzeństwo Joaquina to nieżyjący już starszy brat River, starsza siostra Rain oraz dwie młodsze - Liberty i Summer.

Joaquin jako jedyny miał zwyczajne imię, dlatego w wieku sześciu lat kazał mówić na siebie Leaf, czyli "liść". Wpadł na ten pomysł, gdy pracował z ojcem w ogrodzie. Talentem aktorskim błysnął bardzo wcześnie: już jako dziesięciolatek regularnie występował w telewizyjnych produkcjach dla młodzieży. Zagrał m.in. w "Kids Don’t Tell" czy "Morningstar/ Eveningstar". Jego matka marzyła, by jej potomstwo podbiło Hollywood. "Mieliśmy wizję, że nasze dzieci oczarują świat" - mówiła.

Początkowo to brat Joaquina, River, był najbardziej znany z całej rodziny. "Liść" dość szybko rozczarował się Hollywood - zniechęcony m.in. wszędobylskimi paparazzi zniknął na ponad pięć lat. Przez ten czas głównie podróżował z ojcem po Meksyku. Zrobiło się o nim głośno dopiero na skutek tragedii Rivera.

W 1993 roku starszy brat Joaquina przedawkował narkotyki podczas zabawy w klubie The Viper Room, należącym do Johnny’ego Deppa. Cały świat obiegły wtedy zdjęcia Joaquina dzwoniącego po pogotowie. Po śmierci Rivera rodzina postanowiła uciec z Fabryki Snów. Gdy wydawało się, że kariera Joaquina przedwcześnie dobiegła końca, młody aktor wzbudził zachwyt krytyków rolami w czarnej komedii Gusa Van Santa "Za wszelką cenę" i w "Drodze przez piekło" Olivera Stone’a. Przy okazji Leaf znowu został Joaquinem.

Zachwyt jego talentem nieco osłabł, gdy na ekrany wszedł film "Abbottowie prawdziwi". Rola Douga Holta nie należy do najwybitniejszych osiągnięć Phoenixa, ale na planie poznał piękną Liv Tyler, z którą był związany trzy lata. Rozstanie z nią zbiegło się z największym sukcesem zawodowym Joaquina.

W 2000 roku, aktor wystąpił w wysokobudżetowej produkcji "Gladiator". Rola psychopatycznego cesarza Kommodusa przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara. "To najlepszy aktor swojego pokolenia" - powiedziała o nim wtedy Kate Winslet. Mocną pozycję Phoenix ugruntował w 2005 roku, grając charyzmatycznego muzyka Jimmy’ego Casha w filmie "Spacer po linie". I tym razem był o krok od Oscara.

W październiku 2008 roku aktor niespodziewanie ogłosił koniec kariery. Kilka tygodni później wystąpił w show Davida Lettermana. Zdumieni widzowie zobaczyli zarośniętego gwiazdora, który miał problemy z odpowiadaniem na proste pytania, a na koniec... zasnął. Część widzów się śmiała, część była oburzona.

Przedstawiciele organizacji walczących z narkomanią żądali przymusowego leczenia Phoenixa. Rzecznik policji w Nowym Jorku musiał się tłumaczyć, dlaczego nikt nie przeszukał aktora po zakończeniu programu. Media rozpisywały się o nocnych eskapadach aktora z dziewczynami do towarzystwa. Tymczasem Phoenix rozwijał karierę... rapera, dając fatalne występy.

Dopiero dwa lata później okazało się, że wszystko było wielką mistyfikacją. Aktor udawał szalonego narkomana na potrzeby dokumentu "Jestem, jaki jestem", w którym pokazał mechanizmy rządzące prasą bulwarową. Nie da się ukryć, że podpadł mediom, które tak skutecznie nabrał.

Teraz podpadł scjentologom, których metody działania ujawnia film "Mistrz". Czym jeszcze nas zaskoczy? I czy wreszcie odnajdzie miłość życia? Po rozstaniu z Liv Tyler, z nikim nie związał się na dłużej...

Oskar Maya

SHOW 25/2012

Dowiedz się więcej na temat: Joaquin Phoenix | aktor | aktorstwo | szkoła aktorska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje