Mam przeczucie, że się uda

Gdy opuszczał Olsztyn, by zrobić karierę, ludzie pukali się w głowę. Teraz oglądają go miliony widzów! A Wojtek marzy o... Hollywood. I ma już plan!

Jak zareagowałeś, słysząc, że w jury "Must be the Music. Tylko muzyka" będzie Elżbieta Zapendowska, która w "Idolu" nie przepuściła cię do kolejnego etapu?
Wojtek Łozowski: - Ucieszyłem się! Serio! Uważam, że to fajna, mądra babka. Zawsze chciałem ją poznać.

Reklama

Nie masz do niej żalu?
- Oczywiście, że nie! Gdy brałem udział w "Idolu", miałem 19 lat. Byłem za młody. Pewnie gdybym wtedy doszedł dalej, nie byłoby mnie tu. Gdy teraz spotkaliśmy się z Elą, nawet nie pamiętała, że brałem w nim udział. To o czymś świadczy.

Pytałeś, co myśli o Afromentalu?
- Nie chcę wyjść na próżnego, ale chwali nasze utwory (śmiech). Bardzo mnie to cieszy.

A Kora? Jakie wrażenie zrobiła na tobie?
- Nigdy nie byłem fanem Maanamu, ale zawsze szanowałem Korę. Wiedziałem, że to oryginalna i barwna postać. Początki naszej znajomości nie były jednak łatwe. Kora nie polubiła mnie od pierwszego wejrzenia. Mieliśmy małą sprzeczkę, ale teraz między nami jest fajna relacja. Kora ma ogromną wiedzę na temat muzyki. Zna mnóstwo anegdot i ciekawie opowiada. Mógłbym jej słuchać godzinami.

- Daje też świetne rady, na przykład, że najlepszym sposobem na zapobieganie suchości w ustach przed wyjściem na scenę nie jest picie wody, tylko pogryzanie jabłka. Spróbuję na następnym koncercie.

Ocenianie uczestników sprawia ci trudność?
- Jeżeli na sto procent wiem, że ktoś jest fantastyczny albo do niczego się nie nadaje, jest łatwo. Ale często po prostu nie wiem. Niby coś w występie jest, ale dużo mu brakuje. Trudno też powiedzieć wrażliwej osobie, że się do niczego nie nadaje. Tym bardziej że sam niedawno byłem na ich miejscu i wiem, jak to boli.

A konkurencyjny "X Factor" ci się podoba?
- Oglądałem brytyjską wersję tego programu i bardzo mi się podobała. Nie chcę porównywać "Must be the Music" i "X Factor". Ale moim zdaniem, jury w naszym programie jest bardziej merytoryczne. Wszyscy jesteśmy zawodowo na co dzień związani z muzyką. To nas wyróżnia na tle innych programów.

Wzorujesz się na innych jurorach?
- Musiałem się przygotować. Oglądałem zagraniczne produkcje tego typu, ale też uważnie przyjrzałem się Kubie Wojewódzkiemu i Agnieszce Chylińskiej w "Mam talent".

Co myślisz o Kubie Wojewódzkim?
- Mam do niego ogromny szacun. Już jako nastolatek słuchałem jego audycji i oglądałem jego wywiady w telewizji. Był moim dziennikarskim idolem. Potrafi doprowadzić do tego, że jego rozmówca zdziera z siebie wszystkie maski. Gdy razem z Afromentalem gościliśmy w jego programie, byłem potwornie zestresowany (śmiech). W "X Factor" też wypada świetnie. Tak naprawdę ciągnie ten program, choć nie jest już takim chojrakiem, jak kiedyś.

Bliscy dawali ci jakieś rady?
- Mama chciałaby mieć na mnie większy wpływ, ale ja i tak robię swoje. Gdy przyjeżdża do mnie do Warszawy, potrafi nawet zapytać, czy myłem zęby, choć mam już 27 lat... Kocham ją za to.

Jest z ciebie dumna?
- Nie poszedłem drogą, która mamie wydawała się najlepsza. Nie mam "konkretnego" zawodu, dużo czasu zajęło mi udowodnienie jej, że sobie poradzę.

Masz poczucie, że dużo osiągnąłeś?
- Marzę o tym, by Afromental zaistniał za granicą. Ale to nie jest tak, że w Polsce osiągnęliśmy już wszystko. Jeszcze wiele przed nami.

A jest coś, co stoi ci na drodze?
- Lenistwo? (śmiech)

Nie mam wrażenia, żebyś się specjalnie lenił.
- Z jednej strony jestem megaambitny i żądny sukcesu, a z drugiej strony totalny ze mnie leń.

Joanna Łazarz

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 4 maja!

Dowiedz się więcej na temat: Afromental

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje