Piękni niepokorni

Nie chcą być ulubieńcami tłumów, ale one już ich pokochały! Jakub i Mateusz to odkrycia sezonu. A ich biografie kryją zaskakujące zbieżności...

"James Dean polskiego kina", "urok i talent młodego DiCaprio" - takimi komplementami obsypują młodych polskich aktorów wybredni zazwyczaj krytycy filmowi. Mateusz Kościukiewicz (26) i Jakub Gierszał (24) równie wielkie emocje wzbudzają wśród damskiej części publiczności.

Reklama

Mało tego, o utalentowanych debiutantach głośno robi się też za granicą. Kościukiewicz właśnie wrócił z Festiwalu Filmowego w Berlinie. Jego kreację w filmie "W imię..." Małgorzaty Szumowskiej docenili krytycy i widzowie. Gierszał zabłysnął w "Nieulotnych" Jacka Borcucha (film pokazywano na prestiżowym festiwalu w Sundance), a w tym roku będziemy go oglądać aż w czterech nowych produkcjach.

Czy właśnie obserwujemy zmianę warty w polskim kinie? "Wolę zapie..ć na rowerku i mieszkać kątem u znajomych, niż na dzień dobry zeszmacić się w tańcu z ci..mi", na takie wyznanie, pochodzące z jednego z nielicznych wywiadów z Mateuszem, mało który z polskich aktorów potrafiłby się zdobyć. "Nie założę nigdy strony na Facebooku, nie chcę, aby ktoś miał wgląd w moje życie", deklaruje równie niechętny wywiadom Gierszał.

Dla obu wielki start do kariery rozpoczął się w 2009 roku w filmie Jacka Borcucha "Wszystko co kocham", opowiadającym o dorastaniu w czasach PRL-u. Zebrali za niego entuzjastyczne recenzje. "On jest genialny! To przyszłość polskiego kina", czytaliśmy wtedy o Mateuszu. Swoją pozycję ugruntował rok później występując w filmie "Matka Teresa od kotów", gdzie brawurowo odegrał postać matkobójcy.

Kiedy Kościukiewicz stawał się nowym ulubieńcem krytyków, Jakuba właśnie odkrywały nastolatki. Stało się tak za sprawą filmu "Sala samobójców" Jana Komasy, który dzisiaj określany jest w środowisku licealistów jako kultowy. "Ciasteczko, chętnie bym go schrupała. Ale czy on ma dziewczynę?", takie i podobne wpisy można przeczytać pod profilem Jakuba na popularnym serwisie filmowym.

"Młodość ma swoje prawa, więc nie ma się czemu dziwić, że na razie Jakub gra ładnych, zbuntowanych chłopaków. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości będzie dostawał ciekawe scenariusze, bo dwa ostatnie filmy czyli »Yuma« i »Nieulotne «, jeszcze nie pokazały skali jego talentu", mówi SHOW Grażyna Torbicka.

Mateusz i Jakub są kolegami z czasów studiów w krakowskiej PWST. Kościukiewicz pochodzi z Nowego Tomyśla. "Wyrzucali mnie z podstawówki, gimnazjum, a i w liceum też nie było lepiej", opowiada. Zanim dostał się do szkoły teatralnej w Krakowie, studiował lalkarstwo we Wrocławiu. Po roku uciekł, bo "nie mógł znieść niesprawiedliwej oceny jednej z nauczycielek".

Gierszał, syn reżysera teatralnego, "który wyjechał, bo nie chciał iść na kompromisy z władzą", pierwszych jedenaście lat swojego życia spędził w Niemczech. Po powrocie do Polski zamieszkał z mamą w Toruniu. W odróżnieniu od Mateusza nie sprawiał problemów wychowawczych. "Jakub jest niezwykle wrażliwym, trochę introwertycznym chłopcem. Znam go i widziałam jak dorastał, od lat przyjaźnię się z jego ojcem", mówi Dorota Segda, aktorka i profesorka z krakowskiej PWST.

Na uczelni był jednym z ulubieńców profesora Jana Peszka, u którego zagrał Hamleta, w dyplomowym przedstawieniu. "O Jakubie mogę jedynie mówić w samych superlatywach", przyznaje w rozmowie z SHOW Jan Peszek, który z Gierszałem wystąpił ostatnio w filmie "Hiszpanka". Gdy Kuba dawał w "Hamlecie" popis swojego talentu, wśród widzów był największy gwiazdor uczelni: Mateusz Kościukiewicz. Mimo reputacji utalentowanego studenta, ciągnęła się za nim zła sława. Dwa razy wyrzucano go z uczelni, ale później przyjmowano go z powrotem.

Kiedyś, po jednej z zakrapianych imprez, trafił nawet do izby wytrzeźwień. Tłumaczył się później, że "koledzy nie zrozumieli jego performance’u i wezwali policję". Mateusz do dzisiaj nie skończył studiów i zaległości raczej szybko nie nadrobi, bo w jego życiu nastąpił zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. 

Dwa lata temu poznał i zakochał się w starszej o trzynaście lat reżyserce, Małgorzacie Szumowskiej. Dzisiaj są już po ślubie, w grudniu zostali rodzicami córeczki Anieli. Rola ojca trochę ostudziła gorącą głowę buntownika. "Jak ktoś ma rodzinę, jest za nią odpowiedzialny - wiadomo, że musi jakoś zarabiać. Ja sam odczuwam w swoim budżecie, że granie w filmach to jest trochę za mało. Jeśli kiedyś będę miał nóż na gardle, to pójdę i poproszę o rolę", mówi w jednym z ostatnich wywiadów.

Jakub jeszcze nie ma takich "dorosłych" doświadczeń, ale jego serce również jest zajęte. Aktor spotyka się ze starszą o 15 lat producentką Adelą Chapońkowską. Do niedawna pełniła ona również rolę jego menedżerki. I starannie chroniła go przed zainteresowaniem mediów. "Jakub ma dopiero 24 lata i nie będzie się wypowiadał na takie tematy", powiedziała kiedyś dziennikarce "Newsweeka", odpowiadając na pytanie dotyczące antykoncepcji dla mężczyzn.

Tylko najbardziej spostrzegawczy na premierze filmu "Yuma" mogli się zorientować, że Kuba i Adela tworzą parę. O partnerce Gierszała wiadomo, że pracowała przy serialach "Prawo Agaty" oraz "Usta Usta" - była asystentką reżysera. Jak twierdzą znajomi, Jakub jest mocno zafascynowany starszą od siebie kobietą, ponieważ jak nikt inny "świetnie rozumie jego zmienne nastroje". Mając wsparcie bratniej duszy, młody aktor może koncentrować się na karierze.

Właśnie wystąpił w angielskiej produkcji "The Fold" i niemieckiej "Finsterworld". "Pamiętam, jak ubrudzony smarem z gołym torsem śpiewał podczas zajęć »Hollywood będzie moje«. Patrząc na niego pomyślałam, że to może być samospełniająca się przepowiednia", śmieje się Dorota Segda. I przypomina, że zanim Jakub ruszy na podbój Fabryki Snów, ma jeszcze pewną sprawę do załatwienia... "Kuba wciąż nie obronił dyplomu, ale mam nadzieję, że to zrobi. Obiecał mi to", kończy Segda.

Oskar Maya

SHOW 5/2013

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje