Rodzina Zborowskich: Dobre wychowanie

W tym domu nie dało się nudzić. Przy jednym stole siadali tu Wiktor Zborowski, Maria Winiarska i Jan Kobuszewski! O swojej niezwykłej rodzinie opowiada Zofia Zborowska.

Wychowałam się w Warszawie. Pamiętam, że w moim domu zawsze było dużo ludzi. Oczywiście panowała artystyczna atmosfera. Przecież niemal wszyscy w mojej rodzinie są aktorami", zaczyna swoje wspomnienia Zofia Zborowska. Przy rodzinnym stole zasiadali nie tylko rodzice Wiktor Zborowski i Maria Winiarska, ale też stryj Jan Kobuszewski, siostra mamy Basia Winiarska z mężem Pawłem Wawrzeckim.

Reklama

"To naturalne, że z takimi osobami musiało być wesoło!", mówi Zosia. Nietrudno zgadnąć, że dużo czasu spędzała w teatrze. "A u mojej babci Nadzi, aktorki estradowej, przebierałam się w różne kostiumy", wspomina. W latach 70. i 80. jej mama była wielką gwiazdą. Razem z ciocią Basią występowały na estradzie jako Siostry Winiarskie.

Rodziców nie zdziwiło, że Zosia zdecydowała się pójść w ich ślady. Artystycznej drogi nie wybrała za to jej starsza siostra, Hania, która od małego wolała występować na... korcie. "Hania miała zacięcie sportowe. Zapowiadała się na świetną tenisistkę. Jednak górę wzięła głowa do interesów. Dziś jest bizneswoman w Brazylii", opowiada Zofia. Tęsknią za sobą, choć w dzieciństwie nie zawsze trzymały sztamę. "Ja byłam tą okropną, donosicielską młodszą siostrą. Długo nie potrafiłyśmy się dogadać", śmieje się Zosia. W tym czasie miała już za sobą pierwsze role. Zadebiutowała w filmie dla dzieci "Mordziaki".

Pięć lat później pojawiła się w "Złocie Dezerterów". Zagrała córkę Moryca Habera, w którego wcielał się jej tata. "Wcale się nie stresowałam, chociaż tyle wybitnych osób było na planie! W filmie wystąpiła także moja babcia, ale nie spotkałyśmy się podczas nagrań", opowiada aktorka. Jednak od kółka teatralnego wolała stepowanie. Treningom poświęcała cały wolny czas i zaczęła odnosić sukcesy. "Wygrywałam zawody - zdobyłam m.in. mistrzostwo i puchar Polski", wspomina Zborowska.

Kiedy miała dziesięć lat, rodzina przeprowadziła się z Warszawy do niedalekiego Konstancina. Zosia nie zmieniła jednak podstawówki przy ulicy Nowowiejskiej w centrum Warszawy, choć dojazdy były kłopotliwe. Z tamtego okresu do dzisiaj przetrwały liczne przyjaźnie. "Moja serdeczna przyjaciółka z ławki, Kania Kamińska, dzisiaj jest stylistką i nadal bardzo często się spotykamy. Pomaga mi, kiedy wychodzę na oficjalne imprezy", mówi. Maturę przyszła aktorka zdała w Autorskim Liceum Ogólnokształcącym. "Wcześniej uczyła się tu moja siostra, z którą zresztą coraz lepiej się rozumiałam. Dzięki niej nie popełniłam wielu życiowych błędów", śmieje się.

W szkole nie była typem prymuski. "Nie przypominam sobie jednak, abym przechodziła etap buntu. Rodzice zawsze mieli do mnie dużo zaufania i nigdy ich nie zawiodłam", opowiada. W pierwszej klasie "ogólniaka" po raz pierwszy się zakochała. "Były wspólne wyjazdy i wyjścia ze znajomymi na imprezy", mówi. Z "licealnym" chłopakiem rozstali się, kiedy Zosia zdała na studia aktorskie do Akademii Teatralnej w Warszawie. Jej wykładowcami byli m.in Jan Englert czy Agnieszka Glińska, od których, jak mówi, najwięcej się nauczyła. Mimo znanego nazwiska, nie odczuła, aby ktoś ją traktował ulgowo.

Oskar Maya

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje