Rodzinny dramat

Cameron Douglas (31) za handel narkotykami został skazany na pięć lat więzienia. Jego ojciec Michael Douglas (65) jest zrozpaczony. "To moja wina!" - mówi.

"Nie mogę uwierzyć w to, co się stało! Nie mogę uwierzyć!" - powtarzał łamiącym się głosem Michael Douglas, wychodząc z budynku sądu federalnego w Nowym Jorku. 20 kwietnia zapadł wyrok w sprawie jego syna.

Reklama

Cameron Douglas, niedoszły aktor i didżej, został skazany na pięć lat więzienia za posiadanie i rozprowadzanie narkotyków. Policja zatrzymała go w lipcu zeszłego roku. W pokoju hotelowym Camerona znaleziono metamfetaminę i heroinę o wartości 18 tysięcy dolarów! Syn aktora stosował "nowatorska" forme dystrybucji - rozprowadzał narkotyki po Stanach za pośrednictwem... firmy kurierskiej.

"W domu nie było miłości"

Michael Doulgas zrobił wszystko, by bronić syna. Przed rozprawą napisał do sędziego list, w którym obwinia siebie za to, że Cameron zszedł na złą drogę. "Mój syn bierze narkotyki od trzynastego roku życia. Dorastał w domu, w którym nie było miłości. Diandra (pierwsza żona aktora - przyp. red.) i ja ciągle się kłóciliśmy. To moja wina, że Cameron został narkomanem. Nie było mnie przy nim, gdy dorastał".

Sam aktor przez większość życia borykał się z uzależnieniem od alkoholu. Zachowanie syna próbował tłumaczyć również tym, że Cameron żył w cieniu sławnego ojca i dziadka. Chłopak rzucił szkołę w wieku siedemnastu lat i został didżejem. Rok później trafił na odwyk. "Lubiłem przebywać z ludźmi, których nie obchodziło to, że mój ojciec jest sławny" - mówił w jednym z wywiadów.

Narkotykami zaczął handlować, gdy ojciec odciął go od pieniędzy. Właściciel apartamentu, w którym mieszkał młody Douglas, mówi, że chłopak stale zalegał z czynszem. "Zrobił z mieszkania melinę, nie miał pieniędzy. Musiałem wyrzucić go na bruk" - tłumaczył.

"Zaniedbałem syna"

Gdy Cameron staczał się na dno, Michael mieszkał na Bermudach z drugą żoną, Catherine Zeta-Jones i dwójką ich wspólnych dzieci: Dylanem i Carys. Ale po aresztowaniu Camerona, aktor natychmiast przyleciał do Nowego Jorku. Zaczął odwiedzać go w areszcie.

"Pierwszy raz od lat rozmawiam z synem, gdy jest trzeźwy. To wrażliwy człowiek. Wie, że jest winien sytuacji, w której się znalazł i rozumie, że musi ponieść konsekwencje swoich czynów" - zapewnia dziennikarzy znany aktor.

Wielu jednak martwi fatalna forma Michaela Douglasa. "Ma ogromne wyrzuty sumienia. Wie, że zaniedbał pierworodnego syna, by zbudować nową rodzinę. Nie potrafi sobie wybaczyć" - tłumaczyła znajoma Douglasów magazynowi "In Touch".

Joanna Łazarz

Dowiedz się więcej na temat: kara więzienia | wino | Michael Douglas | ojciec | aktor | Michael | dramat | rodzinny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje