Teraz jest nas czworo!

Znów zostali rodzicami. I znów stali się tematem plotek. Tylko SHOW dowiedział się, jak naprawdę wygląda teraz życie najbardziej oryginalnej pary w Polsce. Wiemy, co się zmieniło i znamy ich zaskakujące plany na przyszłość!

Mało par w polskim show-biznesie wywołuje tyle emocji. Wokół związku Tomasza Karolaka (41) i Violi Kołakowskiej (35) przez siedem lat narosło tyle plotek i domysłów, że można nimi spokojnie "obdzielić" kilka innych rodzin. Na szczęście oboje tylko się z tego śmieją i spokojnie wychowują już dwoje dzieci: Lenę (6) oraz Leona, który przyszedł na świat pod koniec lutego. I wbrew temu, co można przeczytać, idzie im całkiem dobrze!

Reklama

Media ekscytowały się nieobecnością Tomasza podczas narodzin syna. Znowu zarzucono mu zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich i niedojrzałość. - Przeczytałam też o sobie, że jestem "taka biedna", bo musiałam jechać sama do szpitala, a Tomek był na mnie obrażony. To oczywiście nieprawda, podobnie jak to, że poddałam się cesarskiemu cięciu, aby szybko wrócić do dawnej sylwetki. Podczas porodu Tomek grał w teatrze IMKA, a ja po prostu pojechałam do szpitala, bo zaczęły się skurcze. Tomek był przy synu zaraz po narodzinach i kiedy już było można, odwiózł nas do domu - opowiada SHOW Viola. A dumny tata dodaje: - Zawsze, kiedy oczekujemy dziecka, zastanawiamy się, jaki będzie miało charakter, jaki to będzie typ człowieka. Ja też jestem tego bardzo ciekawy. Oczywiście przeszliśmy już z Violą zaprawę przy Lenie. Ojcostwo polecam każdemu!.

Kilka tygodni po narodzinach Leona jeden z dzienników napisał, że gwiazdor, zamiast pomagać Violi, pojechał z kolegami na Majorkę na obóz przygotowujący do zawodów triatlonowych. Ten artykuł wyprowadził aktora z równowagi. - To jest skandaliczne chamstwo mające wyłącznie na celu naruszenie moich dóbr osobistych. Jak widać, na żadnej Majorce nie jestem. Zostałem w Warszawie, pracuję na planie »Rodzinki.pl« i w teatrze. Pomagam też Violi - mówi oburzony Karolak. Co prawda para mieszka wciąż osobno, ale aktor niemal codziennie przychodzi do swojej partnerki i dzieci. Viola ma teraz dużo na głowie. Opieka nad niemowlęciem to nie wszystko, trzeba też poświęcić więcej uwagi sześcioletniej Lence. Rodzice właśnie wybrali dla niej szkołę podstawową - dziewczynka pójdzie do niej jeszcze w tym roku.

Viola i Tomasz doskonale wiedzą, że teraz, kiedy Lena nie jest już jedynaczką, może być zwyczajnie zazdrosna o uczucia rodziców. - Kiedy pojawił się Leon, córka siłą rzeczy była trochę obrażona, więc staram się jej okazywać jeszcze więcej miłości. Spędzam z nią teraz maksymalnie dużo czasu. Razem uprawiamy sport - Lenka zakochała się w wodzie, trenuje na basenie Legii. Zapisałem ją również do tenisowego przedszkola. Jest już po pierwszych treningach - opowiada Tomasz. - Trzeba oswoić się z nową sytuacją i poświęcić czas i jednemu, i drugiemu dziecku. To nie oznacza, że teraz wszyscy będziemy skupiać się wyłącznie na córce -  dodaje Viola. - Lena musi zrozumieć obecne okoliczności, dzięki którym sama staje się przecież samodzielniejsza. Wie już na przykład, że kiedy karmię Leonka, to nie mogę jej poświęcać tyle uwagi co wcześniej, więc niektóre rzeczy musi robić sama. To jest trudne, dziecko na początku bardzo się buntuje - dodaje Kołakowska.

Kiedy Lenka jest z tatą, jej mama wykorzystuje każdy moment, aby trochę odpocząć. Wiadomo, że przez pierwsze tygodnie po porodzie jest to praktycznie niemożliwe. - Jestem teraz "na maksa" rozdrażniona i ciągle zmęczona. Naprawdę niewiele potrzeba, aby wyprowadzić mnie z równowagi - śmieje się Viola. - Zupełnie nie pamiętam, jak to było z Leną na tym samym etapie. Wydawałoby się, że to zaledwie sześć lat temu, ale tamte wspomnienia już się zatarły. Teraz śpię zazwyczaj trzy-cztery godziny na dobę. Zawsze będę powtarzała, że jedno dziecko to "luksus", a jeśli ktoś jęczy, że jest ciągle wyczerpany, to tak naprawdę nie wie, co to zmęczenie. Dowie się tego dopiero przy drugim! Świeżo upieczona mama musi przecież zajmować się nie tylko karmieniem, ale też innymi obowiązkami. Nic więc dziwnego, że na mojej twarzy widać czasami, jak intensywne jest moje życie. Rzeczywistość to nie jest amerykański film, gdzie kobiety tydzień po porodzie pojawiają się z wypoczętą twarzą i wyglądają pięknie - kontynuuje. Mimo zmęczenia już trzy tygodnie po porodzie Viola pojawiła się na planie "Rodzinki.pl".

Zagrała żonę trenera i ambitną mamę jednego z małoletnich zawodników. To jej drugi epizod w tym serialu, bo jeszcze będąc w ciąży, pojawiła się w jednym z odcinków. Czy to oznacza, że Kołakowska zamierza od razu iść do pracy? - Ja nie muszę szukać zajęć, mam ich wystarczająco dużo - odpowiada Viola. - Pierwsze trzy miesiące życia dziecka są tak trudne, że trzeba przede wszystkim skupić się na swoim najbliższym otoczeniu. Przecież nie rzucę teraz wszystkiego i nie zacznę biegać za pracą. 

Nie zamierzam także lansować się na salonach, aby pokazać: - Patrzcie - wróciłam i jestem gotowa do pracy. Ci, którzy mają o tym wiedzieć, i tak mnie znajdą. Nie uważam natomiast, aby dwójka dzieci w jakiś znaczący sposób ograniczała mnie zawodowo. Ja nadal nie pozbyłam się ambicji i wierzę, że istotna rola jest wciąż przede mną. W "Rodzince.pl" to był tylko epizod, ale zamierzam tych epizodów grać jak najwięcej - zapowiada Viola. Kołakowska żartuje też, że... to przez nią tak wiele polskich gwiazd spodziewa się dziś dzieci. - Ja zarażam chyba moje koleżanki i od razu zachodzą w ciążę, wtedy, kiedy ja też w niej jestem. Spotykam się z nimi i przekazuję im swoją ciążową energię - śmieje się. - Ale jeśli ktoś myśli, że bycie mamą może być wykorzystane do autopromocji, to jest w błędzie - dodaje.

Co jeszcze zmieniło się w życiu Violi i Tomka po narodzinach Leona? Na razie wciąż mieszkają osobno, chociaż to im najwyraźniej nie przeszkadza. Oboje mogą liczyć na pomoc rodziców Tomasza, u których Lena uwielbia spędzać weekendy. W pierwszym tygodniu po porodzie Violi pomagała także jej mama mieszkająca na co dzień na Śląsku. Całkiem możliwe, że parę czeka kolejny zwrot akcji, bo Tomek ma nową wizję ich wspólnej przyszłości. Czyżby zaczął na poważnie myśleć o stabilizacji i domu z ogródkiem? "Gdy tylko będzie mnie na to stać - jak najbardziej! Na razie nasze mieszkanie zapewnia dzieciom wszystko, czego potrzebują. Ale będziemy myśleć o przeprowadzce", zdradza aktor. Ostatnio para kłóci się o to, do kogo synek jest bardziej podobny. - Ciekawa jestem, czy będzie kontynuować słynną rodzinną tradycję diastemy - żartuje Viola.

Oskar Maya

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje