Wojna o dziecko

Rozstanie Edyty Górniak (36) i Dariusza Krupy (32) miało być eleganckie. Nie jest! SHOW bada bada, kto zaczął wojnę i dlaczego.

To jest tak zorganizowane, by nikt, ani ja, ani Darek, nie wiedział, gdzie wypoczywa Edyta", powiedziała nam Karolina Siudyła, menedżerka Edyty Górniak, gdy trzy tygodnie temu SHOW próbowało skontaktować się z artystką.

Reklama

Menedżerka mogła nie wiedzieć, Darek też. Tyle że Edyta na ten wyjazd zabrała ich dziecko. Przez długi czas Dariusz Krupa nie wiedział, gdzie jest jego pięcioletni syn. I bardzo się o niego niepokoił.

Zagadka wyjaśniła się wraz z ukazaniem się magazynu Viva. Edyta Górniak i Allan byli razem z ekipą dwutygodnika na Mauritiusie. Tam wykonano zdjęcia uśmiechniętego chłopca, które zilustrowały wywiad, w którym jego mama rzuca bolesne oskarżenia wobec jego taty.

Edyta ma pretensje

Gdy wiosną tego roku Edyta wyprowadziła się od męża, wydała specjalne oświadczenie dla prasy. Zapewniała w nim, że najbardziej zależy jej na dobru Allana oraz na tym, by chłopiec nie ucierpiał z powodu rozstania rodziców. "Z uwagi na dobro naszego synka żyjemy w bliskim sąsiedztwie, aby móc na co dzień otaczać go miłością i opieką rodzicielską", pisała.

Spokojny i wyważony ton oświadczenia pozwalał wierzyć, że rozstanie piosenkarki i muzyka odbędzie się bez awantur. Tak się nie stało. W rzeczywistości Górniak zamieszkała w Piasecznie, z dala od domu w Milanówku, który zajmuje Krupa. A ostatni wywiad jest pełen oskarżeń wobec męża.

Zaskakujące, o co można mieć pretensję do życiowego partnera: "Wyobraź sobie, że już jako matka nie nauczyłam się gotować", skarży się Edyta dziennikarce. "Darek nie mówił: Musisz spróbować! Będę przy tobie! Darek mówił: Nie musisz umieć gotować, będziemy mieli gosposię. Nie musisz nic", czytamy w wywiadzie.

Jeszcze jesienią zeszłego roku Edyta na łamach tego samego magazynu zapewniała o swojej dozgonnej miłości do męża. Dziś skarży się, że przerosło ją przebywanie z nim przez całą dobę. "Nie mogłam wypędzić go z domu", narzeka. "Przestał żeglować, jeździć konno, spotykać się ze znajomymi".

"Pomogłeś mi, kochanie"

"Nie mam sił, by to komentować", to jedyna odpowiedź Krupy na szokujący wywiad żony. Słowa Edyty Górniak odbiły się szerokim echem wśród znajomych pary. "Czy bezgraniczną miłość i opiekę można nazwać więzieniem?", pytają w rozmowie z SHOW koledzy muzyka. Nie mogą zrozumieć, dlaczego Edyta postanowiła publicznie ośmieszyć i poniżyć męża.

"Dbałość Darka o Edytę była wręcz legendarna. Potrafił rzucić wszystko, gdy tylko po niego zadzwoniła", opowiadają. Dla Krupy bardzo bolesne muszą być choćby te zarzuty, jakoby z jego inspiracji Edyta i pięcioletni Allan byli dotąd izolowani od świata.

We wspomnianym wywiadzie Edyta po raz kolejny wraca do wydarzeń z marca 2004 roku, kiedy na świat przyszedł jej syn. Pod łomżyńskim szpitalem, w którym rodziła, ustawiały się wtedy tłumy fotoreporterów. Darek robił wszystko, by zapewnić ukochanej spokój i chronić jej prywatność.

Parze pomogła dyrekcja szpitala. Zapewniła ochronę, wyprowadziła gwiazdę z nowonarodzonym dzieckiem tylnym wyjściem. Ale wkrótce fotoreporterzy zjawili się przed domem. "Przez pięć miesięcy wychodziliśmy z synkiem tylko do ogródka. Byliśmy więźniami we własnym domu", skarżyła się wtedy gwiazda. Wzburzona nadmiernym zainteresowaniem mediów, wystosowała wtedy dramatyczny list do dziennikarzy, w którym nazywała ich "hienami".

W internecie zamieściła zaś pamiętne zdjęcie zabrudzonych kupą pośladków Allanka. Darkowi natomiast wielokrotnie dziękowała za pomoc w tym czasie i za wsparcie. Zapewniała, że tylko dzięki niemu mogła cieszyć się pierwszymi chwilami z dzieckiem. "Pomogłeś mi, kochanie", mówiła. Dziś Edyta wspomina tamte wydarzenia i zachowanie Darka zupełnie inaczej. "Zawsze byłam otwarta. Nie kryłam się, nie uciekałam. Kiedy przed naszym domem Darek wybudował mur, musiał nastąpić bunt. (...) Powiedział, że nie pozwoli, by ktoś zarabiał na naszym dziecku. Przystałam na to."

W trosce o Allana

Stanowczy sprzeciw Edyty i Darka wobec publikacji zdjęć synka wkrótce przyniósł rezultaty. Paparazzi wynieśli się sprzed ich domu, w gazetach nie ukazywały się fotografie Allana. "Do czasu rozstania Edyty Górniak z mężem w zbiorach agencji fotograficznych nie było oficjalnych zdjęć ich dziecka", przyznaje Gabriel Bugajny, szef agencji Studio 69. Można się zastanawiać, czy tak szczególna ochrona syna artystki była przesadą. Po pierwsze, sama Edyta pragnęła prywatności.

Po drugie, Górniak jest bez wątpienia jedną z największych polskich sław, a gwiazdy i ich rodziny często są narażone na niebezpieczeństwo ze strony niezrównoważonych fanów. Edyta zresztą miała już do czynienia z szantażystami. Wydawało się, że obojgu rodzicom zależy na tym, by Allan miał w miarę normalne, a więc anonimowe dzieciństwo. Tylko wtedy mógł chodzić do normalnego przedszkola, bawić się na placu zabaw czy pójść z dziadkiem na spacer. W tym, by umożliwić Allanowi życie z dala od mediów, pomagali rodzice Darka. Zawsze chętnie zajmowali się chłopcem.

Przy nich syn gwiazdy stawał się zwykłym, nie wyróżniającym się wśród innych dzieci kilkulatkiem. W tej wojnie są tylko przegrani Ustalone wspólnie z mężem - dla dobra dziecka - zasady Edyta Górniak teraz łamie. Miesiąc po wyprowadzce z domu w Milanówku wystąpiła w programie "Jak Oni Śpiewają" z piosenką Whitney Houston "I will always love you". Gdy stała na scenie, w tle pokazywane były zdjęcia Allana. Na to tylko czekali paparazzi. Tak zachęceni, zaczęli znów chodzić za gwiazdą krok w krok.

Teraz redakcje są zasypywane ofertami zdjęć: Edyta z synem w kinie, Edyta z synem na spacerze, Edyta z synem na zakupach... W Dzień Matki Górniak umówiła się nawet z fotoreporterami, by uwiecznili, jak Allan wręcza jej kwiaty i laurkę. "Synek cudownie mnie zaskoczył", kokietowała wtedy. Łamiąc ustalone wcześniej z mężem zasady, robiąc sobie sesję z dzieckiem i atakując go na łamach prasy, Górniak wypowiedziała mężowi wojnę. Zakładnikiem w niej jest dziecko.

Taka strategia nie pomoże jej na pewno podczas rozwodu. Gdy zamykaliśmy ten numer SHOW, pozwu wciąż w sądzie nie było. Ale teraz to już kwestia czasu. Na zgodę między małżonkami nie ma szans, to pewne. Podobnie jak to, że w tej wojnie wygranych nie będzie. A wśród przegranych znajdzie się dziecko.

Dominika Majewska

Więcej informacji znajdziesz w najnowszym numerze magazynu o gwiazdach SHOW

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz K., muzyk | Edyta Górniak | wywiady | rozstanie | wojna | show | dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje