Wszyscy mnie rozbierali

"Na ekranie grają jej dłonie, włosy i stopy" - mówił Krzysztof Kieślowski. Była mistrzynią uwodzenia. I w filmie, i w życiu.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale Grażyna Szapołowska (57) była bardzo nieśmiałym dzieckiem. "Nie potrafiłam mówić głośno i wyrazić swoich uczuć, więc uciekłam w aktorstwo, żeby w filmie wyrażać to, czego nie potrafiłam wyrażać sama, jako ja" - wspomina gwiazda.

W ramionach mężczyzn

Reklama

Po maturze uciekła z domu. Napisała list do mamy, że wyjeżdża z rodzinnego Torunia, bo chce być niezależna. Wsiadła w pociąg i pojechała aż do Jeleniej Góry, gdzie Henryk Tomaszewski z Wrocławskiego Teatru Pantomimy miał reżyserować "Legendę" Wyspiańskiego. W spektaklu dostała rolę Rusałki, potem przez dwa lata występowała we wrocławskim teatrze. Właśnie za namową Tomaszewskiego postanowiła zdawać do warszawskiej PWST.

Po drugim roku studiów wyszła za mąż za Marka Lewandowskiego (64). Uważano go wówczas za jednego z najprzystojniejszych polskich aktorów. Jednak ich związek szybko się rozpadł i jeszcze przed końcem studiów Szapołowska po raz drugi stanęła na ślubnym kobiercu, tym razem z biznesmenem Andrzejem Jungowskim (67). Przeganiał innych adoratorów. Codziennie obdarowywał bukietem róż i wyczekiwał w białym maluchu, aż Grażyna wyjdzie ze szkoły. Po ślubie kupił ogromny dom w Pustelniku pod Warszawą. Tam wychowywała się ich córka Kasia. Po kilku latach Szapołowska rozstała się z mężem i zatrzymała dom, ale nie zamieszkał w nim już kolejny mężczyzna.

Przaśna blondyna

Jej matka Wanda, z pochodzenia Litwinka, przed laty też sama wychowywała Grażynę i jej siostrę. Aktorka przyznaje, że nie miała zbyt wiele czasu dla Kasi. Jej kariera nabrała tempa, Adam Hanuszkiewicz zaangażował ją do Teatru Narodowego. Jednak filmowcy mieli na aktorkę inny pomysł. "Zaszufladkowali ją jako przaśną, polską blondynkę, królową seksu.Natomiast nikt nie zauważył, że ona jest bardzo zdolną aktorką" - twierdzi reżyser Filip Bajon.

Bez względu na to, w jakim filmie występowała, prawie zawsze dawano jej rozbierane sceny. Wdzięki Szapołowskiej widzowie mogli podziwiać m.in. w "Wielkim Szu" i "Latach dwudziestych... latach trzydziestych...".

Z drugiej strony Węgrzy, Włosi i Rosjanie dawali jej dramatyczne role, za które zdobyła niejedną nagrodę. Kunszt aktorski pokazała m.in. w węgierskim filmie "Inne spojrzenie" czy włoskim "Piazza di Spagnia". "Nawet Kieślowski, który widział we mnie potencjał na coś więcej niż rozbieranie, też mnie rozbierał. To na moje prośby w Bez końca wyciął sporo z erotycznej sceny. Podobnie było z Krótkim filmem o miłości" - twierdzi Szapołowska.

Etatowa uwodzicielka

Uwodziła nie tylko w filmach, ale także w życiu. Jej kolejnym mężem został dyplomata Paweł Potoroczyn (50). Kiedy w 1995 roku objął stanowisko konsula w Los Angeles, aktorka zrezygnowała z kariery i przeprowadziła się z nim do Kalifornii. Na oficjalnych bankietach to ją, a nie jego, otaczał wianuszek gości. Prowadziłaby dalej spokojne życie w Stanach, gdyby nie rola Telimeny w filmie Wajdy. "Uczyłam się tekstu, chodząc ze słuchawkami na uszach wzdłuż brzegu na plaży w Santa Monica" - mówiła o przygotowaniach. "Pan Tadeusz" odniósł wielki sukces, a Szapołowska dostała Złotą Kaczkę za najlepszą kreację kobiecą.

Status gwiazdy

Wyszła z cienia, zaczęła produkować własne kosmetyki "Sza". Jednocześnie coraz rzadziej widywała się z mężem. "Tak jak inne kobiety noszę czasem i podkoszulek, i wytarte dżinsy. I zdarza się, że kupuję ziemniaki i marchewkę. (...) Potrafię również być 'gwiazdą' i to bywa bardzo przyjemne uczucie" - mówiła w wywiadach.

Sposób, w jaki zakłada nogę na nogę lub odgarnia ręką włosy, urasta do rangi sztuki. Niektórzy jeszcze pamiętają, jak w latach 80. kupiła używanego jaguara i paradowała w futrze. Umiała stworzyć pozory kobiety, która opływa w luksusy, choć był moment, gdy jej całą pensję pochłaniało wynajęcie mieszkania. "Status gwiazdy to wykreowany wizerunek. Trochę przy mojej pomocy, a trochę dzięki mediom. We mnie wziął się z potrzeby odreagowania ciężkiej pracy. (...) To nieszkodliwa zabawa i widzowie ją kochają".

Czasem jednak takie zachowanie rodzi kontrowersje. Kiedy z powodu "Bitwy na głosy" nie stawiła się na spektaklu w Teatrze Narodowym, zarzucono jej, że zachowuje się jak rozkapryszona diwa. Jakie było zdziwienie, kiedy artystka ogłosiła, że przekazuje 100 tysięcy złotych za udział w show Dwójki na cele charytatywne!

W filmie i na scenie Szapołowska gra tak, by zostawić widzom pole do namysłu. Jak pokazują ostatnie wydarzenia związane z "Bitwą na głosy", w życiu też trudno ocenić ją jednoznacznie.

Andrzej Grabarczuk

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 23 maja!

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Szapołowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje