× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Zielonooka czarownica

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Z pochodzenia Tatarka krymska, z charakteru uparta romantyczka. Pierwszą miłość znalazła w Gruzji. Może, gdyby nie wojna, skończyłoby się ślubem?

Zdjęcie

Z pochodzenia Tatarka krymska, z charakteru uparta romantyczka / fot. A. Szilagyi /MWMedia
Z pochodzenia Tatarka krymska, z charakteru uparta romantyczka / fot. A. Szilagyi
/MWMedia
"Nigdy nie zawiodłam się na swojej intuicji" - mówi Katarzyna Pakosińska. Znajomi nazywają ją czarownicą, bo często wie, co się wydarzy. Kiedy miała piętnaście lat, jechała autokarem na występy z ludowym zespołem tanecznym do Gruzji. Choć nigdy wcześniej tam nie była, nagle poczuła, że wie, co za chwilę zobaczy za zakrętem.

Kasia w stylu retro

"Tam będzie piękny plac, na nim kamienna studnia, brama z winorośli i śliczny kościółek" - powiedziałam na głos. Kiedy autokar minął zakręt, zapadła cisza jak makiem zasiał. Trafiłam" - śmieje się Kasia. Dopiero niedawno, kiedy zaczęła studiować swoje drzewo genealogiczne, odkryła ciekawostkę. Przez dwa miesiące wakacji odwiedzała różnych wujków i ciotki. "Okazało się, że wielu moich kuzynów ma czarne włosy, jasną cerę i zielone oczy".

Reklama

Blisko stuletni wuj, który miał pseudonim Tatar, powiedział Kasi, że prawdopodobnie jej przodkowie znaleźli się w Polsce w XV wieku za sprawą kniazia Witolda i pochodzą od Tatarów z terenów Gruzji. Czy dlatego ona w dzieciństwie miała deja` vu? "Nawet nie chcę o tym myśleć!" - mówi Kasia i znowu się śmieje.

"Jestem retro, zupełnie niedzisiejsza, trochę romantyczna" - twierdzi. Na dowód tego opowiada o swojej wielkiej młodzieńczej miłości. Poznali się właśnie w Gruzji latem 1987 roku. Tańczyli w pierwszej parze: on Gruzin, ona czarnowłosa Słowianka. Z miejsca oszaleli na swoim punkcie. Przez cztery lata pisali do siebie listy, zapewniając o wielkiej miłości. On nawet przyjechał do Warszawy, by oświadczyć się Kasi i poprosić o rękę jej rodziców.

Kiedy w Gruzji w 1992 roku wybuchła wojna domowa, Kasia wpadła w rozpacz. Listy wracały, stracili kontakt. Dopiero cztery lata temu odnalazła przyjaciela. "Kiedy wysiadałam z białej wołgi, on chwycił mnie na ręce i powtarzał ze łzami w oczach: "Kak ty mnie naszła, moja Polijanko!?"".

Zbyt niezależna, by zostać aktorką

Oprócz skłonności do romantycznych miłości, Kasia zawsze miała silne poczucie odpowiedzialności. Harcerka, prymuska czytająca dużo książek, grzeczniutka, ułożona, nigdy w życiu nie zapaliła papierosa. "Obudziłam się dopiero w liceum plastycznym przy Smoczej. Wtedy poczułam, że nie wszystko musi być tak totalnie pod linijkę" - opowiada. "Pamiętam, że kiedyś z koleżankami po trzech godzinach siedzenia za sztalugami namalowałyśmy sobie tuszem kreślarskim makijaż la Sophia Loren" - śmieje się. Kocie oko nie chciało się zmyć przez tydzień, ale dziewczyny były bardzo szczęśliwe.

Zdjęcie

Chciała zostać aktorką, jednak zamiast na scenie, występowała w kabarecie / fot. T.Piekarski /MWMedia
Chciała zostać aktorką, jednak zamiast na scenie, występowała w kabarecie / fot. T.Piekarski
/MWMedia
W knajpie Paragraf razem ze znajomymi wygłupiała się i śmiała z przychodzących tam "krawaciarzy". Po maturze Kasia marzyła o szkole aktorskiej. W łódzkiej filmówce doszła do trzeciego etapu egzaminów, a w PWST do drugiego. Usłyszała, że ma talent i tzw. warunki, ale jest też zbyt delikatna i zbyt... niezależna. Wtedy był wielki płacz! Ale teraz po latach mówi: "Święte słowa. Jestem uparta. Po tacie". A co po mamie? "Oczywiście promienny uśmiech i towarzyskie nastawienie do życia!".

Jak Kasia została... woźną

Gdy plan ze studiami aktorskimi nie wypalił, postawiła na polonistykę. Kłopot w tym, że niespecjalnie przygotowała się do egzaminów... Na Uniwersytet Warszawski przyjmowano wtedy od 60 punktów, a ona miała 59. "Byłam tuż pod kreską. Jak stałam, pobiegłam do dziekanatu. Czułam, że musi mi się udać. Powiedziałam dziekanowi, że wkrótce będą ze mnie dumni. To był długi monolog z recytowaniem z pamięci Czechowa. A on: "Pani Katarzyno, dobrze już, coś wymyślimy"".

Została wolnym słuchaczem. Nie dostała indeksu, ale miała prawo zaliczania egzaminów. No i pracowała jako... woźna na uczelni. Wstawała codziennie o piątej rano, biegła myć okna i odkurzać parapety. Jak przystało na gwiazdę prestiżowego liceum plastycznego, zakładała do pracy długie, ciemne suknie do samych kostek, z eleganckimi kołnierzykami. Wyglądała zjawiskowo. "Nosiłam się jak dama!" - śmieje się.

Wtedy na polonistyce powstawał Kabaret Moralnego Niepokoju. Tworzyła go barwna męska ekipa z drugiego roku. "Pewnego dnia podszedł do mnie Robert Górski z propozycją, bym się do nich przyłączyła" - wspomina. Kolejnego dnia planowała iść na próbne zdjęcia do słynnej wytwórni filmowej na Chełmską. Musiała wybierać między filmem a kabaretem. Intuicja podpowiedziała: "Postaw na kabaret".

Zaczęli od "Balladyny" na wesoło. Przez 15 lat wymyślali kolejne skecze i bawili widownię w całej Polsce. Rozstali się w tym roku.Teraz Kasia z zaciekawieniem patrzy, jak ta decyzja zaczęła przed nią otwierać nowe drzwi.

Iwona Zgliczyńska

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 12 września!

Artykuł pochodzi z kategorii: SHOW

Show

Zobacz również

  • Jennifer Lawrence i Chris Martin: O co poszło?

    Laureatka Oscara, Jennifer Lawrence kilka dni temu zakończyła swój, trwający kilka miesięcy, romans z Chrisem Martinem. Jak donosi Daily Mail, przyczyną rozstania miał być trudny charakter muzyka. więcej

Reklama

Skomentuj artykuł: Zielonooka czarownica

Przejdź do forum »

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (88)

Dodaj komentarz
gaudeamus

~gaudeamus -

Kabaret bez niej wcale nie straci , jestem pewien że chazarów ci w Polsce dostatek , a że ładna ? i cóż z tego ? w Polsce są same ładne kobiety tylko nie wszystkie z nich robią karierę przez protekcję może dlatego tak mało widujemy pięknych polek w filmach itp. za to widzi się wszystkie inne : żydówki , cyganki , hinduski oraz wiele innych nacji , ciekawe czy to ich inność sprawia że nie chcą polek .

aj waj

~aj waj -

ZNACZY SIĘ POCHODZI Z CHAZARII.... powojenny desant od Stalina

xyz

~xyz -

te pozytywy , to chyba sama sobie strzeliła? Z tego co wiem , to ludzie jej poprostu nie trawią.

feri

~feri -

niedobrze mi sie juz robi , gdy poraz kolejny, widze rewelacje o Pakosinskiej!!!! nie kupuję gazety gdy widzę że cos o niej nasmarowali!, Jest totalnie beznadziejna, jej ryk -nie do zniesienia, jak sie cieszę że nie muszę jej juz oglądac w moim ulubionym kabarecie....chlopaki świetnie sobie radzą!!!!!

Karina

~Karina -

Wszędzie teraz słyszy się o czarownicach, wampirach - nieważne w jakiej postaci ;) Taki przykład - książki. Od jakiegoś czasu książki fantasy, to właśnie głównie wampiry. A jest tyle innych, naprawdę fajnych tematów - polecam serię Strażnicy Veridianu. Mnie, pierwsza książka z serii "Straż", bardzo wciągnęła. Nie mogę doczekać się kontynuacji :)

Grzes

~Grzes -

Komplement Pani Kasiu! Aktorstwo, szarmancja, kobiecosc, uroda no i przede wszystkim milosc do wlasnego dziecka. Wspaniala postac! Wspaniala Kobieta!

Mela

~Mela -

Bardzo ją lubię, ale ta historia o jej "gruzińskiej miłości" zaczyna mi już wychodzić bokiem.

yukiluk

~yukiluk -

Spotkałem kilka pań z zielonymi oczami i wszyskie były nie zmiernie urocze ,miłe,urokliwe do bulu i takie mam wrarzenie o pani Kasi.

Tomasz

~Tomasz -

...decyzja zaczęła otwierać nowe drzwi... do reklamy :) Ale ma babka głowę na karku: z reklamy można pożyć lepiej niż z kabaretu.

marlon

~marlon -

Gdzie robiła PWST w Krakowie??

Reklama