Asiu, nie ufaj obcym!

- Jaka śliczna dziewczynka - zachwycał się starszy pan, który przysiadł się do nas na ławce w parku. Z apetytem zajadał loda.

- Mam coś dla ciebie - powiedział do Asi. Wyciągnął z kieszeni cukierka.

Reklama

- Nie, dziękujemy. Córka nie je słodyczy przed obiadem - zastrzegłam kategorycznie.

- No, to chodź ze mną, skoro mama nie pozwala ci jeść batoników... - mężczyzna silił się na żartobliwy ton.

A moja 5-letnia córeczka rozpromieniła się i ufnie wyciągnęła do niego rączkę.

- Wracamy do domu! - powiedziałam i podniosłam się z ławki. Mała pomachała z uśmiechem nieznajomemu i poszłyśmy. Asia lgnęła do wszystkich. Bez oporów z nimi rozmawiała, przyjmowała cukierki. Wystarczyło, że ktoś się do niej uśmiechnął, a gotowa była pójść z nim, dokąd zechce.

Próbuję jej tłumaczyć, że - bez zgody rodziców - nie wolno od obcych brać słodyczy, podawać im ręki. A ona tylko pyta: "Dlaczego?".

I co mam jej powiedzieć? Że ktoś ją skrzywdzi? Jakich użyć argumentów, żeby nauczyła się ostrożności, ale nie bała się ludzi?

Maria Z. ze Szczecinka

Co robić w tej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 33 (w sprzedaży od czwartku - 19 sierpnia br.) i na stronie www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje