Babciu, czy mama mnie już nie kocha?

Zadzwonimy do mamy? – spytała mnie przy kolacji Marysia, moja 8-letnia wnuczka.

Spojrzałam na kalendarz.

Reklama

- Tak, ale dopiero jutro po śniadaniu, teraz mama jest w pracy.

- Jak to? Przecież jest wieczór!

- W tym tygodniu pracuje na drugą zmianę.

Marysia naburmuszyła się.

- Lepiej powiedz, że ona mnie nie chce!

- Co ty mówisz, dziecko moje kochane - przygarnęłam do siebie wnusię i przytuliłam ją mocno. - Mama bardzo za tobą tęskni. Pojedziemy do niej na całe dwa tygodnie latem jak szkoła się skończy, a potem ona na tydzień tu przyjedzie i będziecie ze sobą cały czas!

- Nie wierzę! - zaszlochała mała.

Moja córka wyjechała do Niemiec, do pracy. W naszym miasteczku nie mogła nic znaleźć odkąd zamknęli duży zakład, w którym pracowała. Jej mąż też. Dopóki zięć był zdrowy, jakoś sobie radzili oboje pracując dorywczo, ale niestety, trzy lata temu zmarł na raka. Córka z wnuczką zamieszkały ze mną. Ale pozostały długi pozaciągane, gdzie się dało na leki dla zięcia, jedzenie, opiekę, masaże. Nie miałyśmy szansy tego spłacić, więc córka wyjechała. Marysia została ze mną.

Na początku nie było tak źle, wytłumaczyłyśmy jej, że mama musi zarobić pieniążki i wróci. Ale z czasem mała przestała reagować na to ze zrozumieniem. Chce rozmawiać z mamą kilka razy dziennie, płacze, kiedy okazuje się, że córka jest w pracy i nie może odebrać. Opuściła się też w nauce i nauczyciele narzekają, że jest nieposłuszna, choć wcześniej nigdy z nią nie było problemów. Mimo tłumaczenia, powtarza, że mama ją porzuciła i już jej nie chce i na nic się zdają wszystkie zapewnienia.

- Bo kto to słyszał, żeby matka tak zostawiła dziecko! - oburzyła się sąsiadka, kiedy usłyszała żale Marysi.

- To znaczy co konkretnie miałyśmy zrobić? - spytałam ją zła, że się wtrąca, a ona się obraziła i poszła.

Wiem, że córka nie ma wyjścia, musimy pozbyć się długów i wtedy jakoś to będzie. Teraz przy spłacaniu rat nie miałybyśmy z czego żyć. Tylko jak to wytłumaczyć malutkiej? Obie bardzo ją kochamy. Nie chcę, żeby cierpiała. Tylko co poza przytulaniem jej i tłumaczeniem mogę zrobić? Mam wrażenie, że to, co robię do tej pory nie wystarcza...

Regina Fabiańska z Nowej Rudy

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje