Bezinteresowny prezent?

​Dwa tygodnie temu były moje urodziny, okrągłe, 40.

Zaprosiliśmy z mężem rodzinę i przyjaciół, była wielka feta, dostałam mnóstwo, ale raczej skromnych prezentów, jak zwykle. Wyjątkiem był prezent od kuzyna męża, Wojtka. Wojtek jest przejściowo "słomianym wdowcem", bo jego żona pracuje w Anglii. No więc dostałam od niego piękny, jedwabny szal, na pewno bardzo drogi. Bardzo się ucieszyłam, mąż też był zadowolony, że od jego rodziny wyjątkowo coś fajnego dostałam.  Po paru dniach Wojtek zadzwonił, że potrzebuje drobnej pomocy w domu i czy nie mogłabym... Oczywiście zgodziłam się. Za kolejne parę dni Wojtek zapytał, czy nie poszłabym z nim na zakupy, bo potrzebuje rady. Zgodziłam się znów, choć mam co robić, ale mąż powiedział, że nie wypada odmówić. Przy tej okazji dostałam od Wojtka bombonierkę, a potem on zapytał, czy nie poszłabym z nim na kawę za parę dni, bo ma urodziny, a tak sam to nie będzie świętować. Zaczynam się czuć głupio i zastanawiać, o co jeszcze mnie poprosi. Z drugiej strony nie chcę robić afery, bo wyjdę na idiotkę, która sobie coś ubzdurała. Tym bardziej, że mąż uważa, że nie ma w tym wszystkim nic złego.

Reklama

Małgorzata (40 l.)


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: prezent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje