Boję się wracać do męża, bo mnie bił…

​Z mężem Marcinem (48 l.) byłam przez 22 lata.

Z mężem Marcinem (48 l.) byłam przez 22 lata. Kiedy braliśmy ślub, ja miałam 23 lata, on 25. Wtedy wydawało mi się, że świat stoi przed nami otworem. Wszystko wydawało się łatwe, proste i kolorowe. Mieliśmy szczęście - oboje pracowaliśmy. Wzięliśmy kredyt i kupiliśmy sobie mieszkanie. Małe, ale to był nasz wymarzony kąt. Urodziłam dwójkę dzieci... Wszystko zaczęło się zmieniać kilka lat po ślubie. Mąż miał trudności w pracy - był przedstawicielem handlowym. W firmie, w której pracował, zwalniano ludzi. Pracy miał coraz więcej, a wypłaty coraz niższe. Marcin, żeby odreagować - jak twierdził - zaczął zaglądać do kieliszka. Najpierw okazjonalnie, potem okazje zdarzały się codziennie.  Kiedy nie pił, był kochającym mężem. Wtedy starałam się mu pomóc. Próbowałam z nim rozmawiać. Może coś robiłam nie tak, bo kiedy schodziłam na tematy pracy i picia, on zawsze zaczynał krzyczeć, że to wszystko to moja wina, że go denerwuję tymi pytaniami. Odpuszczałam, a potem płakałam po kątach, kryjąc zły przed dziećmi. W sypialni też się nie układało. "Ciche noce" zdarzały się coraz częściej... Dzieci wyjechały z domu do szkół i zostaliśmy sami. Dwa lata temu, w listopadzie Marcin przyszedł do domu straszliwie pijany. Próbowałam mu to powiedzieć. Wtedy uderzył mnie pierwszy raz - dłonią w policzek. Nawet nie bolało, tak byłam zaskoczona i przerażona jego zachowaniem. Następnego dnia, kiedy wytrzeźwiał, przepraszał. Kupił mi nawet prezent i przestał pić. To trwało jakieś dwa tygodnie. W grudniowy czwartek znów wrócił do domu pijany. Już od progu zaczął na mnie krzyczeć. Potem pchnął mnie na ścianę i okładał paskiem. Skończył, kiedy się zmęczył. Widocznie to go odprężało, bo następnego dnia był zupełnie innym człowiekiem...  Jego napady powtarzały się coraz częściej. Nie miałam już siły kłamać sąsiadom, że znów przewróciłam się na chodnik lub spadłam z krzesła przy myciu okien. Rok temu wyprowadziłam się z domu. Kilka miesięcy temu zaczęłam spotykać się z Karolem. Ostatnio spotkałam Marcina. Był trzeźwy. prosił, abym do niego wróciła. Zrozumiałam, że ciągle go kocham, ale boję się, że kiedy wrócę, mąż znów zacznie mnie bić.

Reklama

Sylwia (46 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje