Brać kredyt na jej wakacje?

Na początku czerwca koleżanka z pracy zaproponowała: - Może pojechałabyś w lipcu z mężem i dzieciakami do naszego domku letniego. Spędzicie dwa tygodnie nad jeziorem, a ja będę zadowolona, że ktoś przypilnuje mi domku - nie ukrywała.

Aż podskoczyłam z radości. Byłam pewna, że w tym roku przyjdzie nam zapomnieć o rodzinnych wakacjach, czy koloniach dla dzieci. Mamy ich trójkę: Monikę (16 l.), Filipa (12 l.) i Marka (8 l.). Żyjemy bardzo skromnie. Niedawno zrobiliśmy remont mieszkania, musimy teraz zacisnąć pasa. Biegłam do domu jak na skrzydłach

Reklama

- Super! Będziemy łowić ryby i pływać kajakiem i... - ucieszyli się chłopcy.

- Beze mnie! - przerwała im Monika.

- Jak to? - zdziwił się mąż.

- Stróżem jestem, czy co, żeby cudzych działek pilnować?! - wykrzykiwała.

- To obciach w jakiejś wsiowej  budzie siedzieć! Inni jadą na obóz, za granicę... Nie jadę i już!

-  Hola, hola, pannico. Nie ty będziesz decydować. Spakujesz na czas plecaczek, zajmiesz wygodne miejsce w naszej wysłużonej torpedzie  i w drogę - próbował rozładować napięcie Adam.

- Tato, nie wygłupiaj się - naburmuszyła się Monika. Byłam pewna, że minie trochę czasu i nasza przekorna pociecha w końcu da się przekonać. Niestety, ona ciągle swoje:

- Wy jedźcie, ja zostanę  w domu - powtarzała w kółko.

- Jak ty sobie to wyobrażasz? - spytałam. - Nie zostawimy cię samej. Nie chcesz z nami jechać? - dociekałam.

- Z wami, bez was... Wszystko jedno - prychnęła. - Po prostu nie chcę jechać na tę nudną wiochę. Wolę obóz żeglarski...

Próbowałam uświadomić córce, że nie stać nas na obóz. 

- Weźcie kredyt! -  rzuciła. Aż mnie zamurowało. Boję się długów jak ognia. Miałabym zapożyczyć się na spełnienie kaprysu córki?! Przecież nie odmawiałam jej prawa do wakacji. Ale nie ponad to, na co nas stać. Wkrótce mam dać odpowiedź Bożenie. Co robić? Zabrać Monikę na działkę wbrew jej woli i wysłuchiwać  jej narzekań? Nie wyobrażam sobie tego. Zresztą na siłę nie zabierzemy jej do samochodu. Zostawić w domu, nie zostawimy. W pobliżu nie mamy nawet rodziny, ani zaufanych znajomych, którzy mogliby do niej zajrzeć. A może jednak wziąć ten kredyt i jechać całą rodziną nad jakieś "przyzwoite" wczasy tak, jak chciałaby Monika?              

Barbara Z. z Krakowa

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje