Chcę być piosenkarką, a szkoła poczeka

– Mamo, za tydzień jadę na casting – oznajmiła mi moja 15-letnia córka, Emilka.

- Na co? - zdziwiłam się.

Reklama

Emilka przewróciła oczami.

- Mówiłam ci przecież, że chcę być piosenkarką - zaczęła wyjaśniać. - Mam głos, ćwiczę śpiewanie i nieźle mi idzie. A casting to taki jakby konkurs, no wiesz, w telewizji szukają talentów i wybierają do programu muzycznego. Trzeba przyjechać, odstać w kolejce, potem się zaprezentować no i... może mnie wybiorą tym razem.

- Jak to "tym razem" - zaniepokoiłam się. - To ty już byłaś na czymś takim?

- No tak, byłam z koleżankami, bo wtedy to blisko organizowali... - córka trochę się speszyła. - Myślałam, że przejdę te eliminacje i zobaczycie mnie w telewizji, chciałam wam zrobić niespodziankę. Ale mnie nie wzięli... Ale ja nie zrezygnuję! Te castingi to moja szansa na karierę! - dodała z dumą.

- Ależ dziecko, najpierw skończ szkołę! Na "karierę" masz jeszcze czas! - z wrażenia, aż usiadłam.

- Oj, mamo, nie bądź staroświecka, teraz liczą się młode talenty. Powiedzieli mi tam, że muszę jeszcze trochę się podszkolić i wtedy... kto wie...To jak, dasz mi kasę na bilet do Warszawy? - spytała.

- Nie! - odmówiłam. - Możesz sobie śpiewać w wolnym czasie, ale najważniejsza jest szkoła! A ostatnio opuściłaś się w nauce. Na wywiadówce nasłuchałam się od twojej wychowawczyni... Poza tym co to za pomysły z tym castingami? Masz dopiero 15 lat, nie będziesz jeździć po Polsce sama, to niebezpieczne!

- Wiedziałam, że tak będzie! A ja czuję, że to moja przyszłość - wybuchnęła córka. - Jak się nie zgodzicie i tak pojadę, ucieknę z domu, zobaczycie! -  krzyknęła i wybiegła z płaczem z  pokoju.

Zaniepokoiłam się. Córka mojej znajomej straszyła, że ucieknie, rodzice to zbagatelizowani, a dziewczyna naprawdę to zrobiła! Znajoma o mało nie umarła ze strachu, dwa dni policja szukała smarkuli!

- To może jednak zgódź się na te wyjazdy - zasugerowała moja siostra Agata, której zwierzyłam się z moich problemów z Emilką. - A nuż dziewczyna rzeczywiście ma talent i jest zdecydowana go rozwijać. Może jej się uda?

- Ale czy wtedy nie zaniedba całkiem nauki?! - zaprotestowałam. - Karierę robi jedna na tysiąc, albo i to nie, a reszta zostaje na lodzie. Nie chcę, by to spotkało Emilkę. Poza tym nie mogę pozwolić, by sama gdzieś stale jeździła, coś przecież może jej się stać.

- To jedź z nią! Widziałam w telewizji, że dzieciaki jeżdżą z rodzicami na takie konkursy - wypaliła Agata.

- Nie żartuj - skrzywiłam się. - Mnie nie stać na takie podróże,  wiesz przecież, jak wygląda nasz domowy budżet.

Nie wiem, co robić. Emilka po szkole przesiaduje w pokoju, słychać tylko, jak ćwiczy śpiewanie. Wygląda na to, że nie zamierza zrezygnować ze swojego pomysłu.  Czy powinnam pozwolić jej na ten wyjazd?  Boję się puścić ją samą. A jeśli tego nie zrobię, to co będzie, gdy córka rzeczywiście pojedzie tam samowolnie? 
  

Joanna Bulej z Puław



Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje