Chcę poznać brata

​Kiedy urodził się Dominik, dziś już 14-latek, byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Jacek, mój mąż, był dla naszego synka najlepszym ojcem. Od początku pomagał mi w opiece nad nim. Kąpał, karmił, przebierał. A kiedy Dominik podrósł, razem grali w piłkę, chodzili na wycieczki, odrabiali lekcje... Nie mieliśmy z synem większych problemów. Dopiero trzy tygodnie temu stało się coś, co zburzyło nasz rodzinny spokój. Kiedy Dominik wybrał się z kolegami do kina, wykorzystaliśmy jego nieobecność, żeby swobodnie porozmawiać.

Reklama

- Odezwała się Krystyna - usłyszałam. - Żąda podwyżki alimentów. Chłopak jest w klasie maturalnej, chce iść na studia. Widocznie potrzebuje tych pieniędzy - tłumaczył.

- A my nie? - spojrzałam na niego z wyrzutem.

- Wiedziałaś, że mam dziecko - powiedział.

To prawda, wiedziałam, że Jacek ma syna z inną kobietą. Nie związał się z nią. Wyjechała z kilkumiesięcznym synem na drugi koniec Polski. Jacek płacił tylko alimenty.

- Nie zapominaj, że to też mój syn - mruknął Jacek.

- Jaki syn? O czym mówicie? Ja mam jakiegoś brata? - usłyszeliśmy głos Dominika.

Stał w drzwiach ze zdumioną miną. Wrócił po telefon do do domu. Nie zauważyliśmy go pochłonięci rozmową. A on uznał ją za na tyle ciekawą, że podsłuchiwał. Aż w końcu nie wytrzymał i wkroczył do pokoju. Zamarliśmy.

- To ja mam brata, a wy mi nic nie powiedzieliście? - mówił z wyrzutem.

- Tak ustaliliśmy z tatą... To my jesteśmy rodziną... Matka tamtego chłopca wyjechała z nim i ułożyła sobie życie gdzie indziej... - próbowałam powiedzieć coś sensownego.

- Tyle lat mnie okłamywaliście! Jak mogliście! - krzyczał i gniewnie spojrzał na męża.

- To wszystko nie jest takie proste... Nie tylko ja decydowałem o moim synu... - próbował tłumaczyć mąż.

- Chcę go poznać! - oświadczył Dominik. - Chcę, żeby wiedział, że ja istnieję! Może on też będzie chciał mnie zobaczyć...

 Atmosfera robiła się coraz bardziej nerwowa.

- Późno już. Jutro wrócimy do sprawy, jak emocje trochę opadną...  - powiedział stanowczo Jacek.

 Tej nocy żadne z nas nie spało spokojnie. Kiedy zajrzałam do pokoju syna, czuwał.

- A  gdzie mieszka ten... brat? - spytał.

- Nie wiem. Nie myśl już o tym - odpowiedziałam i usłyszałam:

- Żartujesz?

Wycofałam się, już nie chciałam o tym rozmawiać. Następnego dnia zaraz z rana syn oświadczył:

 - Napiszę do niego list... Albo nie, znajdę go na facebooku. Możemy go zaprosić, albo do niego pojechać... - wyraźnie nie potrafił uporać się z tym czego się dowiedział.

Jacek jest przerażony tym, że Dominik odkrył jego tajemnicę. Zastanawiam się, jak to wszystko wytłumaczyć synowi i czy nalegać na męża, aby starał się poznać chłopców? Co zrobić, aby nie stracić zaufania syna?

 Helena M. z Raciborza

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 32 (w sprzedaży od czwartku 8 sierpnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

 

 

 

 


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: rodzina | problem | tajemnica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje