Chcę wiedzieć, gdzie jesteś i z kim

​Obudziłam się w nocy i spojrzałam na telefon. Żadnej wiadomości od Dawida, mimo że wysłałam mu smsa z pytaniem, kiedy wróci. Zajrzałam do jego pokoju.

"Może jednak przyszedł, gdy spałam" - pomyślałam z nadzieją.

Reklama

Ale pokój mojego 16-letniego syna był pusty. Nie pierwszy raz Dawid "korzystał" w ten sposób z wakacji. To, że znikał na całe dnie z kolegami, rozumiem. Chodzą nad jezioro, cieszą się latem. Po co miałby siedzieć w domu? Ale, niestety, zaczął się też wałęsać wieczorami i nocą. Gdy pierwszy raz nie wrócił na noc po dyskotece, prawie oszalałam z niepokoju. Wydzwaniałam do niego, ale miał wyłączony telefon.

- O co ci chodzi? Nocowałem u kolegi, zapomniałem zadzwonić - wzruszył ramionami, gdy rano dotarł do domu.

- Nie rozumiesz, że się denerwuję i nie śpię, gdy nie wiem, gdzie jesteś? - krzyczałam zdenerwowana.

- A co, mam się pytać mamusi o zgodę, gdy chcę wyjść z kolegami? W życiu! Są wakacje, jestem prawie dorosły - burknął.

To było w zeszłym tygodniu. A teraz znów to samo! Obudziłam męża.

- Dawid nie wrócił do domu i nie odpowiada na smsy - wyszeptałam.

- Zaraz przyjdzie, śpij - mruknął zaspany Włodek i odwrócił się na drugi bok.

Dawid wrócił o 5 rano. Od razu zauważyłam, że nie był całkiem trzeźwy.

- No co, jedno piwo wypiłem - mruknął. - Ale fajna zabawa była! - dodał.

Byłam zła, ale i odetchnęłam z ulgą, że wrócił. 

Następnego dnia, gdy wróciliśmy z mężem z pracy, zawołałam Dawida na rozmowę.

- Nie zgadzam się, żebyś wracał nad ranem, w dodatku po alkoholu, nie mówiąc wcześniej, dokąd idziesz i kiedy wrócisz - powiedziałam ostro.

- Jedno piwo to nie alkohol - odezwał się hardo Dawid. - Nie będę ci się spowiadał codziennie, co robię. Jestem młody, bawię się jak wszyscy.

- Ale ja umieram z niepokoju, gdy cię nie ma w nocy!

Spojrzałam na męża w nadziei, że mnie poprze i wpłynie jakoś na Dawida.

Ale bardzo się zawiodłam...

- Basiu, daj spokój - powiedział Włodek. - Chłopak w jego wieku musi się wyszumieć. No a kiedy, jak nie teraz? - Poszaleje, wakacje się skończą i wszystko wróci do normy. Prawda, Dawid? - puścił oko do syna.

- Pewnie! - Dawid ośmielony i uszczęśliwiony nieoczekiwanym poparciem ze strony ojca uśmiechnął się od ucha do ucha. - To ja lecę - rzucił i zadowolony wyszedł z domu.

Zostałam z problemem sama. Syn nie rozumie, o co mi chodzi mąż też. Jestem wściekła i rozżalona, że stanął po stronie Dawida. Czy tylko ja jestem rodzicem, on nie?! Przecież to się może źle skończyć, kto wie, z kim on się zadaje na tych dyskotekach i jeszcze wałęsa się po nocy. Co robić? Jak wytłumaczyć synowi, że po pierwsze musi mówić, gdzie chodzi i kiedy wróci, a po drugie, że takie łażenie po nocy jest niebezpieczne?

Barbara Lewicka z Giżycka

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje