Chorobliwa zazdrość

Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zaczął się koszmar. Wystarczyło, że Marcin spojrzał przy mnie na inną dziewczynę, a od razu wpadałam we wściekłość.

Jesteśmy parą po przejściach, oboje po nieudanych związkach. Mnie zostawił facet po pięciu latach. Długo nie mogłam się po tym pozbierać. Gdy poznałam Marcina, wszystko się zmieniło. Przez trzy miesiące chodziliśmy ze sobą i oboje byliśmy szczęśliwi. On mówił, że czekał na taką kobietę jak ja; że go rozumiem, nie pilnuję na każdym kroku, potrafimy zachować własną przestrzeń. A potem...

Reklama

Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zaczął się koszmar. Wystarczyło, że Marcin spojrzał przy mnie na inną dziewczynę, a od razu wpadałam we wściekłość. Szybko mi przechodziło, przepraszałam, bo czułam się głupio. Ale za każdym następnym razem było tak samo. Nie potrafiłam nad tym zapanować. Starałam się, jednak gdy w jego pobliżu pojawiała się inna kobieta, we mnie gotowała się krew.  Doszło nawet do tego, że nie spotykamy się towarzysko ze znajomymi, bo zawsze kończy się to awanturą...


Nie wiem, jak on ze mną wytrzymuje. Jest dobry, wybacza mi. Mamy trzyletniego syna. Może obowiązki rodzicielskie trochę wyciszyły moją zazdrość, ale niedawno wszystko wróciło ze zdwojoną siłą.


Odwiedziła nas moja przyjaciółka z lat młodości. Była trzy dni. Już drugiego zrobiłam wieczorem awanturę mężowi. Pojechał z nią do miasta, po powrocie wciąż ze sobą trajlowali. Stałam się dla niej oschła. Gdy się żegnaliśmy, nawet nie wyszłam  jej pomachać. A potem znów zaczęłam zamęczać męża pytaniami...

Ale to nie wszystko. Wziął od niej numer komórki, co wydało mi się podejrzane. I teraz staram się do niej zaglądać. Znalazłam jedno połączenie do niej. On mówi, że oszalałam, nic go z nią nie łączy. A zadzwonił, żeby zapytać, czy szczęśliwie dojechała. A ja w to nie wierzę. Co prawda nie znalazłam w jego telefonie żadnych esemesów, ale może od razu jej kasuje? Zastanawiam się, czy do niej nie zadzwonić. Tylko że ona pewnie się obrazi i zerwie ze mną. Tylko że jak zadzwonię, to się uspokoję. Co mam zrobić? Sama już nie mam siły tak żyć.

Dorota, 36 lat


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje